Filozof związany z KIK: Wiarygodność Dziwisza zerowa. Papież odpowiadał za dobór współpracowników

- Nawet jeśli założymy, że Jan Paweł II nie wiedział wszystkiego, bo kardynał Sodano i arcybiskup Dziwisz byli bardzo skutecznymi filtrami, to jednak jest coraz więcej doniesień wskazujących, że papież wiele rzeczy wiedział, tylko postanowił im nie zawierzać - mówił w TOK FM Ignacy Dudkiewicz z "Magazynu Kontakt", który opowiadał o najnowszym raporcie Watykanu ws. byłego kardynała McCarricka.
Zobacz wideo

460 stron liczy długo wyczekiwany raport Watykanu dotyczący sprawy byłego kardynała Theodore'a McCarricka ukaranego przez papieża Franciszka za pedofilię. Dokument został opublikowany we wtorek, po godzinie 14. W TOK FM na gorąco komentował go Ignacy Dudkiewicz, filozof, publicysta i dziennikarz związany z "Magazynem Kontakt". Prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz wskazała na wstępie, że główne wnioski raportu - dotyczące tego, że były kardynał dopuszczał się przestępstw seksualnych - były spodziewane. 

- Rzeczywiście informacje, które są zawarte w raporcie na podstawie około dziewięćdziesięciu relacji różnych dostojników kościelnych, ale też osób krzywdzonych w różnych okresach przez byłego kardynała McCarricka, nie są zaskakujące - zgodził się Dudkiewicz. - To, co się jakoś szczególnie wybija, to informacja o tym, że wieści o zarzutach stawianych byłemu kardynałowi trafiały do ważnych dostojników Kościoła, zarówno w latach 90., jak i szczególnie silnie docierały do Watykanu w roku 2000, czyli wtedy, kiedy decydował się kluczowy awans McCarricka do diecezji waszyngtońskiej, jednej z kluczowych i bardzo prestiżowych diecezji w USA - dodał.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Dudkiewicz wskazywał, że z raportu jasno wynika, iż w tym czasie różne oskarżenia czy to ze strony innych biskupów amerykańskich, czy pracowników różnych kapłanów bądź różnych seminariów - trafiały do Watykanu i nawet przez moment odniosły swój skutek. 

- Z raportu wynika bowiem, że Jan Paweł II zdecydował o wycofaniu kandydatury ówczesnego arcybiskupa McCarricka do diecezji waszyngtońskiej, ale to się zmieniło - powiedział gość TOK FM. I jak dodał, właśnie ta zmiana jest w dokumencie Watykanu opisana bardzo szczegółowo, na kilku stronach. - Chodzi o moment, kiedy McCarrick napisał list do arcybiskupa Stanisława Dziwisza, osobistego sekretarza Jana Pawła II. Cały ten list jest przytoczony w raporcie. On [McCarrick] zapewnia o swojej całkowitej niewinności. O tym, że nigdy nie utrzymywał żadnych kontaktów seksualnych ani z osobami o płci męskiej, ani żeńskiej - podawał Dudkiewicz.

Z raportu wynika, że ów list został - jak mówił gość TOK FM - przetłumaczony na język polski i "z całą pewnością był dostarczony Janowi Pawłowi II, który już wcześniej wiedział o oskarżeniach, ale postanowił zawierzyć słowom McCarricka, który się do winy nie przyznawał".

Dlaczego tak się stało? To w raporcie nie zostało wyjaśnione. - Można mieć jedynie pewne podejrzenia - powiedział Dudkiewicz. Dopytywany o to, jakie, publicysta wskazał m.in. kwestie biograficzne. - Jan Paweł II był osobą wywodzącą się z kontekstu komunistycznego, w którym prawdziwe i fałszywe oskarżenia w kontekście różnych księży się mieszały. I były w różny sposób wykorzystywane - podał.

- Po drugie w tamtym czasie - jak czytamy w raporcie - nie zgłosiły się ani do Nuncjatury Apostolskiej wprost, ani do Stolicy Apostolskiej ofiary McCarricka, które by zeznawały. To wszystko były doniesienia z drugiej ręki - wyjaśniał Dudkiewicz. - Ale jak się śledzi tę sprawę w mediach, to widać, że już w latach 90. co najmniej trzech biskupów i również ówczesny nuncjusz apostolski w USA dostawali informacje o oskarżeniach i przestępstwach McCarricka. W związku z czym to nie jest tak, że w ogóle nikt nie próbował się dobijać - dodał.

"Wiarygodność Dziwisza jest zerowa"

W drugiej części rozmowy red. Lichnerowicz pytała swojego gościa także o kardynała Stanisława Dziwisza i reportaż opublikowany w poniedziałek przez TVN24. Wynika z niego, że duchowny wiedzieć o przestępstwach seksualnych na całym świecie. - Wiarygodność kardynała Dziwisza jest w zasadzie żadna - skwitował krótko Dudkiewcz. - Poza osobami, które nie chcą widzieć i słyszeć tego, co się dzieje - rozmaitych świadectw dotyczących tego, o czym był informowany kardynał Dziwisz, to jego wiarygodność jest zerowa - dodał.

Publicysta zastanawiał się, czy w debacie publicznej zostanie teraz "przyjęta taktyka", by oskarżać kardynała Dziwisza i wybielać Jana Pawła II, by zdjąć z papieża odpowiedzialność za skandale związane z przestępstwami seksualnymi. 

- Nawet jeśli założymy, że Jan Paweł II nie wiedział wszystkiego, bo kardynał Sodano i arcybiskup Dziwisz byli bardzo skutecznymi filtrami, co może być prawdą, to jednak jest coraz więcej doniesień wskazujących, że Jan Paweł II wiele rzeczy wiedział, ale postanowił im nie zawierzać - powiedział Dudkiewicz. - Ale nawet jeśli uznamy, że [papież] nie wiedział, to jako przywódca instytucji o olbrzymim i globalnym znaczeniu odpowiada również za dobór swoich współpracowników i za to, przez ile lat oni funkcjonowali i na jakich zasadach - dodał.

DOSTĘP PREMIUM