Władimir Putin gotowy do rozejmu? Eberhardt o podstępie Rosji i propozycji, która miałaby osłabić Ukrainę

Rosja nie jest gotowa do kapitulacji, wycofania wojsk z Ukrainy - mówił w TOK FM dr Adam Eberhardt. Dlatego nie należy brać za dobrą monetę sygnałów, że Moskwa chce prowadzić poważne negocjacje dotyczące rozejmu. - Ja się w tym dopatruję przede wszystkim podstępu - stwierdził dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zobacz wideo

Atak Rosji na Ukrainę trwa 20. dobę. W poniedziałek Rosjanie zbombardowali m.in. zakłady samolotowe Antonow w Kijowie. Ale na mapie terenów przejętych przez rosyjskie wojsko zmian praktycznie nie ma.

- Ofensywa rosyjska ugrzęzła - ocenił w TOK FM dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich dr Adam Eberhardt. Ekspert przypomniał, że przez blisko trzy tygodnie walk armii rosyjskiej udało się zająć zaledwie kilka miejscowości. Także wokół Kijowa. A zdobycie stolicy Ukrainy jest jednym z głównych celów rosyjskiej inwazji.

Wiceszef OSW nie spodziewa się, że Kijów zostanie opanowany. Argumentował, że "z punktu widzenia rosyjskiego" byłoby to wielkim ryzykiem. - Walka w mieście powoduje dużo większe straty strony, która atakuje. Bardziej prawdopodobna sytuacja to próba otoczenia miasta, a następnie wywołania katastrofy humanitarnej i wymuszenia poddania - wyjaśnił.  Ale to wszystko nie jest kwestią dni tylko - zdaniem dra Eberhardta - kilku tygodni.

Wielka armia rosyjska... nie taka znów wielka

W tej chwili na polu walki zaangażowanych jest ok. 170 tys. żołnierzy rosyjskich. Szef OSW przypomniał, że choć Rosja dysponuje znacznie większą armią niż Ukraina, to w rzeczywistości Władimir Putin nie ma wielkich rezerw.

- Armia rosyjska teoretycznie sięga nawet 900 tys. żołnierzy, ale znaczna jej cześć to poborowi, których władze rosyjskie starają się na front nie wysyłać. Ze względu na kontekst społeczny, niebezpieczeństwo niezadowolenia społecznego - tłumaczył. - Bardzo duża część tej armii to jednostki niezdatne do działania na froncie - podkreślił. Dlatego Moskwa już sięgnęła po najemników z Syrii.

Trwająca 20 dni walka poważnie nadwyrężyła też rosyjskie zapasy broni i sprzętu. Dlatego ekspert nie jest zaskoczony, że Moskwa miała poprosić Chiny o wsparcie. W przypadku Rosji, jak mówił, to głównie problem uzupełnienia amunicji.

"Putin rozlicza współpracowników za swoje grzechy"

Wiceszefowa amerykańskiej dyplomacji - Wendy Sherman stwierdziła, że ze strony Rosji "pojawiają się oznaki" do podjęcia "prawdziwych, poważnych negocjacji" w sprawie Ukrainy. I nie jest to jedyny sygnał dotyczący gotowości Moskwy do rozmów.

- Ja się w tym dopatruję przede wszystkim podstępu. W tym sensie, że Rosjanie na tym etapie mogą być gotowi do rozejmu taktycznego, którego intencją byłoby osłabienie Ukraińców, podzielenie ich, osłabienie morale. Ale na tym etapie Rosja nie jest gotowa do kapitulacji, wycofania wojsk z Ukrainy - podkreślił dr Adam Eberhardt. - To z punktu widzenia Putina absolutnie nie wchodzi w grę - ocenił dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. I powtórzył, że w ewentualnych sygnałach ze strony rosyjskiej - ws. negocjacji, widzi jedynie podstęp. "Sposób na utrudnienie ukraińskiej obrony i przygotowanie się do dogrywki".

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM