"Polityka Putina staje się coraz bardziej nerwicowa". Prof. Kowal o "próbach destabilizacji dwóch kolejnych państw"

Prezydent Rosji może nie zatrzymać się tylko na Ukrainie, podają zachodnie źródła. Także zdaniem prof. Pawła Kowala, Władimir Putin może zdecydować się otworzyć kolejny front. - Zacznie być może operację na terenie Naddniestrza, będzie prowokował Mołdawię, która jest bardzo słabo uzbrojona. A w ten sposób też postawi w trudnej sytuacji Rumunię - mówi w TOK FM FM poseł Koalicji Obywatelskiej, wykładowca Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk.
Zobacz wideo

Uznanie przez Rosję niepodległości Naddniestrza będzie bezpośrednim zagrożeniem i naruszeniem integralności terytorialnej Mołdawii, podaje "The Times". Gazeta cytuje też ukraińskie źródło wojskowe, które donosi, że Kreml podjął już decyzję o ataku na Mołdawię - "opracował misterny plan inwazji, zgodnie z którym Mołdawia zostanie wkrótce zaatakowana według tzw. donbaskiego scenariusza".

Także zdaniem prof. Pawła Kowala, posła Koalicji Obywatelskiej, wykładowcy Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Rosja zdecyduje się na otwarcie kolejnego frontu.   

- Polityka Putina staje się coraz bardziej nerwicowa. Obawiam się, że będzie próbował zdestabilizować Mołdawię albo uderzy na Gruzję - mówił w "Wywiadzie Politycznym" Karoliny Lewickiej. - To są dwa kolejne państwa, które w ostatnich latach chciały pójść do Unii Europejskiej. Szczególnie Gruzja wyrażała ambicję bycia w NATO, a Putina to bardzo niepokoi - uzasadnił. 

To tym bardziej realny scenariusz, że już teraz - jak przekonywał gość TOK FM - "widać wyraźnie, że Rosja nie osiąga swoich celów, a Putin nie jest w stanie 9 maja (Dzień Zwycięstwa w Rosji - red.) powiedzieć, że coś wielkiego wygrał". - Będzie się więc starał wciągnąć do wojny państwa członkowskie NATO. Zacznie być może operację na terenie Naddniestrza, będzie prowokował Mołdawię, która jest bardzo słabo uzbrojona. A w ten sposób postawi też w trudnej sytuacji Rumunię, która jest tradycyjnymi politycznymi więzami bardzo blisko związana z Mołdawią - podkreślił.

To "szukanie pretekstu do zwady z Rumunią", jak przekonywał prof. Paweł Kowal, jest tym bardziej prawdopodobne, że ta "jest państwem NATO-wskim, a to dla Putina byłoby nowym otwarciem w wojnie". - On będzie szukał takiego sposobu podejścia do tej wojny, by wciągnąć państwa zachodnie, jako dodatkowy czynnik negocjacyjny - wskazał. 

W ocenie prof. Pawła Kowala, w tej sytuacji, odpowiedz Europy powinna być tylko jedna: sankcje, spokój, solidarność. Czyli, jak tłumaczył, "dalszy krok w integracji europejskiej Mołdawii, Gruzji i Ukrainy" oraz "twardy sygnał, kanałami dyplomatycznymi, że każdy następny ruch Putina spotka się z jeszcze większym wsparciem militarnym dla Ukrainy". 

- Putin nie może wyczuć słabości po stronie Zachodu. Jeśli ją wyczuje, natychmiast uderzy i będzie parł do kolejnej rozróby - podkreślił polityk Koalicji Obywatelskiej. 

"Bez nagrody za polityczne wpieranie wroga"

Unia Europejska zamierza nałożyć szósty pakiet sankcji na Rosję. Dziś w Brukseli nad szczegółami dyskutowali ministrowie klimatu państw sojuszniczych. Wśród sankcji może zostać wprowadzone embargo na import rosyjskiej ropy przez państwa Europy, z wyłączeniem Słowacji i Węgier - krajów najbardziej uzależnionych od importu tego surowca. 

- Jeśli chodzi o Słowację, to nie ma innego wyjścia - ocenił prof. Paweł Kowal. - Być może trzeba zrobić okres przejściowy. A jeśli ta zostanie dociśnięta, to jej pomóc - zastrzegł jednocześnie. 

Z kolei, jeśli mowa o Węgrzech, to zdaniem gościa Karoliny Lewickiej, robienie ukłonów w ich stronę  to błąd.  - Muszą się politycznie opowiedzieć - jasno potępić zbrojnie ludobójstwa w Buczy i Rosję za jej politykę. Dopiero wtedy można próbować im ulżyć w sankcjach - na zasadzie wyjątku i okresu przejściowego - mówił. - Nie może być nagrody za polityczne wpieranie wroga Zachodu i UE, który cały czas szuka zwady i atakuje - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM