Donbas stoi w ogniu. "Ukraińcy liczą, że na ich jeden strzał, Rosjanie odpowiadają dwudziestoma"

Ten permanentny ostrzał czuć w okopach. Rosjanie pod względem amunicji i sprzętu przygotowali się do tej ofensywy lepiej, niż nam się wydaje - przyznawał w TOK FM Marcin Wyrwał z Onetu.
Zobacz wideo

Wojska rosyjskie zniszczyły w nocy z soboty na niedzielę drugi most do Siewierodoniecka i ostrzeliwują trzeci, ostatni - powiadomił szef administracji obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj. Dodał, że przeciwnik rzucił wszystkie siły, by "odciąć miasto". Marcin Wyrwał z Onetu mówił w TOK FM, że choć Siewierodonieck to ważne miejsce z punktu widzenia strategicznego, to  trudno będzie Ukraińcom go obronić. - Szkoda byłoby je stracić, natomiast każdy wiedział, że prędzej czy później - przy takiej intensywności rosyjskich ataków - one zostanie stracone - przyznał reporter wojenny.

Wyrwał, który niedawno wrócił z wschodniej Ukrainy, podkreślał, że sytuacja całego państwa w tej wojnie jest bardzo nieciekawa. - Już to kiedyś napisałem i po ostatniej wizycie zdania nie zmieniam. Do 24 lutego Rosjanie okupowali siedem procent terytorium kraju, teraz to już 21 procent. Nie wiem, jak w tej sytuacji, można byłoby w ogóle usiąść do stołu negocjacyjnego - wskazał dziennikarz.

Tym bardziej, że "Donbas stoi w ogniu". - Ostatnie dni spędziłem w okopach. Nawet sami Ukraińcy przyznają, że Rosjanie strzelają więcej, bo mają więcej amunicji. (…) Jeden oficer ukraiński przyznał nawet, że tak licząc na "nos", to na ich jeden strzał, Rosjanie odpowiadają dwudziestoma. Ten permanentny ostrzał czuć w okopach. Rosjanie pod względem amunicji i sprzętu przygotowali się do tej ofensywy lepiej, niż nam się wydaje - ocenił gość TOK FM.

Podkreślił, że Ukraińcy, aby wyrównać szanse, potrzebują dużo lepszego zachodniego sprzętu. - Oni są mistrzami świata, jeśli chodzi o drony. Potrafią wypatrywać czołgi rosyjskie nawet pod drzewami. Natomiast potem jest problem z ostrzałem, bo ze sprzętu poradzieckiego nie jest łatwo trafić. Nowe haubice przychodzą na front, ale to jest ciągle kropla w morzu potrzeb - przekonywał Wyrwał.

Reporter relacjonował, że choć ukraińskim żołnierzom nie brakuje motywacji do obrony kraju, to są już koszmarnie zmęczeni. - Wielu chłopców od trzech miesięcy jest w walce. (…) Na froncie jest też coraz mniej zaprawionych w boju weteranów z wojny w latach 2014-15, bo albo giną, albo są ranni. W wojsku mówi się, że salwa armatnia jest głupia, bo w równym stopniu rani doświadczonych chłopaków, jak i nowicjuszy - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM