Król Karol III przemówił. "Na razie nikt nie patrzy na niego jak na władcę. Jest narratorem żałoby"

Król Karol III wygłosił swoje pierwsze orędzie do Brytyjczyków. - W poruszający sposób mówił o swojej matce. Widać, że staje się narratorem żałoby. Na razie jeszcze nikt na niego nie patrzy jako na władcę, tylko przede wszystkim jak na człowieka, który właśnie stracił matkę - mówił w TOK FM dziennikarz Jakub Krupa.
Zobacz wideo

Królowa Elżbieta II zmarła w czwartek po południu w zamku Balmoral w Szkocji w wieku 96 lat. Na brytyjskim tronie zasiadała ponad 70 lat. W chwili jej śmierci tron objął jej najstarszy syn, książę Karol, obecnie król Karol III. Dzień później – w piątek – wygłosił swoje pierwsze orędzie jako król. Nowy król w swoim pierwszym orędziu najwięcej miejsca poświęcił swoje zmarłej matce.- Przez całe życie Jej Królewska Mość, królowa, moja wspaniała matka, była inspiracją oraz przykładem dla mnie oraz dla całej mojej rodziny – mówił Karol III. Podkreślał, że cała jego rodzina ma "dług wobec matki za miłość, kierowanie, zrozumienie, uczucie i przykład". Wskazał, że "dobrze przeżyła życie". Mówił także o zobowiązaniach, jakie na nim ciążą. - Uroczyście przysięgam, że w czasie, który Bóg mi da, będę stał na straży zasad konstytucyjnych, leżących w sercu naszego narodu. Niezależnie, gdzie mieszkacie, skąd pochodzicie i jakie macie przekonania, to będę wam służyć z lojalnością, szacunkiem i miłością - mówił król Karol III. 

Jakub Krupa - dziennikarz i autor cyklu "Z Londynu Jakub Krupa" - zwrócił uwagę w TOK FM, że było to bardzo osobiste wystąpienie nowego króla. - Wyszedł od obietnicy, którą złożyła jego matka jeszcze w latach 40. XX wieku, przed wstąpieniem na tron. Powiedział, że odnawia jej obietnicę służby poddanym przez całe życie i będzie robił wszystko, żeby zyskać ich zaufanie. Mówił również, że ma nadzieję, iż jego mama dołączy do taty i że ma nadzieję, że anioły przywitają ją w niebie. Było to bardzo poruszające - opowiadał w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

Jak relacjonował, król poruszył także inny osobisty wątek, mówiąc o swojej żonie Kamili. - W bardzo ciepły sposób o niej mówił. A przypomnijmy, Brytyjczycy mieli sporo wątpliwości, czy ona powinna mieć tytuł królowej. Podkreślał jej znaczenie dla siebie. Po tych poruszających wątkach, zwłaszcza odnoszących się do jego matki, widać, że staje się narratorem żałoby. Na razie jeszcze nikt na niego nie patrzy jako na władcę, tylko przede wszystkim jak na człowieka, który właśnie stracił matkę - stwierdził.

W jego ocenie, w tej roli narratora wystąpił również wcześniej - gdy przyjechał do Pałacu Buckingham, wyszedł z limuzyny i przywitał się z poddanymi opłakującymi śmierć królowej. - Uściskał się z nimi, ktoś go ucałował w policzek, od kogoś dostał kwiaty - powiedział i przyznał, że to złamanie protokołu królewskiego, ale służy jego roli.

Zauważył, że nie tylko on musi się odnaleźć w nowej roli. Bo charakterystyczne dla tego momentu w historii Wielkiej Brytanii jest również to, że wraz z królem w swoją nową rolę musi wejść nowa premier tego kraju Liz Truss, która we wtorek objęła ten urząd. - Pewien organizacyjny chaos, który z tego wynika, będzie rozwiązywany w ciągu najbliższych dni - podsumował gość TOK FM.

Dodajmy, że nowa premier Wielkiej Brytanii została w piątek po południu przyjęta na audiencji przez nowego króla Karola III, a w sobotę nowy monarcha przyjmie cały rząd. Audiencja odbędzie się po posiedzeniu Rady Akcesyjnej, która formalnie ogłosi Karola nowym królem Wielkiej Brytanii.

DOSTĘP PREMIUM