,
Obserwuj
Świat

Kto doprowadził Rosję do kryzysu paliwowego? "Zrobili dobry research"

Maciej Karcz
4 min. czytania
16.04.2024 15:45
Rosja zmaga się z kryzysem paliwowym. Na zapaść tego sektora putinowskiej gospodarki odpowiadają ukraińskie uderzenia na rosyjskie rafinerie, a także powódź przy granicy z Kazachstanem. - Ataki Ukrainy wraz z sankcjami okazują się efektywne - powiedziała Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich.
|
|
fot. Jarosław Kubalski / Agencja Wyborcza.pl

Na początku kwietnia w rosyjskim Orsku pękła tama na rzece Ural – trzeciej co do wielkości w Europie. Rozległe obszary zostały zalane. Według władz lokalnych Orsk ma już za sobą apogeum fali powodziowej, ale podniósł się poziom wody w położonym bardziej na zachód Orenburgu, liczącym 550 tys. mieszkańców. Władimir Putin wciąż nie odniósł się do sytuacji w obwodzie orenburskim, a rzecznik głowy państwa Dmitrij Pieskow oznajmił jedynie, że "to nie czas, by oceniać" działania instytucji państwa w obliczu kataklizmu. Skutki powodzi negatywnie wpływają na borykający się z wieloma problemami przemysł energetyczny, któremu grozi kolejny kryzys.

- W marcu produkcja paliw w Rosji spadła o 14 proc. rok do roku. To jest naprawdę bardzo dużo - powiedziała Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich podczas audycji "Połączenie". Jak dodała, rafinerie nie nadążają za zapotrzebowaniem gospodarki mimo tego, że rosyjski rząd zdecydował się na wstrzymanie eksportu. 

To już kolejny kryzys paliwowy w Rosji

- Z pierwszym kryzysem paliwowym mieliśmy do czynienia latem ubiegłego roku -  przyponiała ekspertka. Jak wyjaśniła, było to spowodowane działaniem rosyjskich władz. Obecnie przyczyn trudnej sytuacji jest kilka. Jednym z nich są ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę. 

- Na skutek punktowych trafień w rafinerie rosyjskie rzeczywiście ceny rosną - dodała rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego. 

Iwona Wiśniewska wyjaśniła, że poza ukraińskimi ostrzałami na zapaść produkcji ropy ma wpływ także powódź, jaka nawiedziła obszar przy południowym Uralu. W mieście Orsk, które leży w regionie dotkniętym kataklizmem, znajduje się jedna z największych rosyjskich rafinerii. Z powodu napływu potężnej ilości wody zakład musiał zostać wyłączony z użycia. 

- Trzeba te same paliwa zwozić z dalekich regionów koleją albo cysternami, wydłuża się czas (dostaw - red.), więc jest zupełnie inna logistyka. I zwiększają koszty - podkreśliła Wiśniewska.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Z pomocą przyjdzie Białoruś?

Rozmówczyni Janiszewskiego przypomniała, że w obecnej sytuacji Rosja ratuje się również importem ropy z Białorusi. Przypomniała, że są tam dwie potężne rafinerie, które do 2020 roku były oknem na świat dla przetworzonej rosyjskiej ropy.

Od chwili, jak ujęła to Wiśniewska, "fejkowych wyborów", kiedy Łukaszenka nielegalnie sięgnął po prezydenturę, kraje Zachodu nie wspierają jego reżimu. W związku z tym białoruska ropa przestała trafiać na rynek europejski. Dzięki czemu w obliczu kryzysu Rosja stała się jej głównym nabywcą.

- Kazachstan jest kolejny. W ostatnich dniach była prośba do Kazachstanu o przygotowanie zwiększenia produkcji. To też jest związane z problemami rafinerii w Orsku - wyjaśniła ekspertka. 

Rosyjskie problemy pogłębiają się

Gościni Jakuba Janiszewskiego zwróciła także uwagę na to, że przemysł paliwowy stanowił podstawowe ogniwo rosyjskiej gospodarki. - Surowa ropa to był główny produkt eksportowy - mówiła na antenie TOK FM.

- Europa była dużym odbiorcą oleju opałowego z Rosji. Zwłaszcza rafineria w Petersburgu pracowała na rynek europejski. Teraz sytuacja się odwraca - stwierdziła ekspertka. 

Wyjaśniła też, że od lutego 2022 roku reżim Putina, aby obejść sankcje i móc wciąż zarabiać na ropie, rozpoczął masowy transport tego surowca do Ameryki Południowej, Afryki czy Turcji. - Mimo że to jest dość kosztowna sprawa i rentowność takich operacji jest znacznie mniejsza, udało jej się tę logistykę zmienić - powiedziała wykładowczyni OSW. Podkreśliła jednak, że mimo zachowania ciągłości sprzedaży dochód z handlu ropą jest zdecydowanie mniejszy.

N iedawne ukraińskie ataki na rafinerie sprawiły, że Rosjanie nie są w stanie przetwarzać wydobytego paliwa, co również obniża jego koszt. - Eksportują więcej surowej ropy, która jest przetwarzana w rafineriach na całym świecie - stwierdziła Wiśniewska. 

Zdaniem ekspertki powódź oraz fakt, że uszkodzone rafinerie nie zostaną naprawione w niedługim czasie, sprawiają, że w ciągu kilku tygodni kryzys tylko się pogłębi. - Z czym jest tutaj teraz główny problem jeśli chodzi o te rafinerie, to właśnie sankcje, bo naprawa tych, które zostały dotknięte ostrzałami jest znacznie trudniejsza - stwierdziła gościni Jakuba Janiszewskiego.

Dodała, że właśnie poprzez sankcje Rosja nie jest w stanie sprowadzić części zamiennych tak szybko, jak jest to potrzebne. - Ten czas, kiedy te rafinerie są wyłączone, działa na niekorzyść rynku. Pod tym względem rzeczywiście ataki ukraińskie wraz z sankcjami okazują się efektywne - przekazała Wiśniewska. - Myślę, że tutaj zrobili rzeczywiście dobry research, bo mówimy tu o 11 rafineriach różnego rodzaju - dodała, wskazując na to, ile obiektów zdołały uszkodzić Siły Zbrojne Ukrainy. 

Kryzys paliwowy w Rosji zagrożeniem dla całej gospodarki

Ekspertka powiedziała, że obecny kryzys paliwowy może mieć długofalowe konsekwencje dla rosyjskiej gospodarki. - Po pierwsze to kwestia całej logistyki. Transport jest niezbędnym elementem tego, żeby towary pojawiały się w sklepach czy magazynach - zauważyła. I zwróciła uwagę na ceny.

- Druga sprawa to kwestia rozpoczynającego się sezonu rolnego, gdzie maszyny powinny wejść na pola - powiedziała Wiśniewska. Dodała też, że od początku roku rząd rosyjski nałożył wysokie podatki na koncerny przemysłowe oraz na paliwo. Do tego dochodzą konieczne inwestycje związane z rekonstrukcją rafinerii. - Oznacza to, że szanse na to, żeby inwestować w rozwój sektora, a nie tylko podtrzymanie go, są ograniczone - powiedziała o rosyjskich rolnikach Wiśniewska.

Ekspertka przyznała, że uzależnianie rosyjskiej gospodarki od przemysłu paliwowego było skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. -   To był ten dar od Boga, z którym oficjalnie rosyjskie władze walczą od 20 lat - stwierdziła.

- Ale tak walczą, że w zasadzie nic w tym kierunku nie zrobili, bo żadna dywersyfikacja gospodarki przez te 20 lat nie nastąpiła, bo skoro mamy ropę, mamy łatwe pieniądze to w zasadzie, po co cokolwiek robić - dodała.

Jak powiedziała Wiśniewska, po ponad dwóch dekadach sprawowania władzy "Putin jest zadowolony z tego, co jest, a gospodarka mało go interesuje". - Niezmienność władzy powoduje mniejsze zmobilizowanie - podsumowała działalność dyktatora na rzecz przemysłu i gospodarki.