Rosjanie zdobędą Charków? "To mogłoby zmienić losy tej wojny"
Wszystko wskazuje, że na froncie wojny ukraińsko-rosyjskiej trwają przygotowania do walki o Charków. To drugie co do wielkości miasto w Ukrainie. Zgadza się z tym gość audycji "TOK360 - Podsumowanie Dnia" Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. Jak stwierdził, celem Rosjan w tym regionie jest sam Charków i generalnie obwód charkowski, ponieważ Rosja ma za sobą dwie poważne kompromitacje, które dyskwalifikowały siły zbrojne i liderów, którzy maczali palce w planowaniu tych operacji.
Charków to symbol
- Pierwsza to oczywiście Kijów i to wszystko, co obserwowaliśmy w pierwszych dniach wojny - mówił Pacek, wspominając ogromne fiasko marszu na Kijów i plany zdobycia tego miasta. - Jest jeszcze druga porażka. To wszystko, co się stało w obwodzie charkowskim. To były ewidentne błędy - tłumaczył gość Adama Ozgi. Błędy popełnione w planowaniu i w realizacji działań i to na dość niskim poziomie operacyjno-taktycznym.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Ukraińcy wykorzystali te błędy, jak wyjaśniał Pacek, z pomocą dobrego rozpoznania sojuszników z Zachodu. - Fakt jest taki, że Rosjanie zostali wyrzuceni i z obwodu musieli się wycofać częściowo na teren Federacji Rosyjskiej - przyznał ekspert. W efekcie tego obwód charkowski pozostaje dziś w znacznym stopniu w rękach Ukraińców.
Generał Pacek zwrócił przy tym uwagę, że Charków jest ważnym symbolem dla Ukrainy. Drugim po Kijowie. Gość TOK FM przypomniał, że w 2014 r. Ukraina obawiała się, że społeczność Charkowa, częściowo wtedy prorosyjskiego, może będzie chciała na wzór Ługańska czy Doniecka, przejść na stronę Rosji. Ale Charków zdecydowanie opowiedział się po stronie Ukrainy.
Rosyjski plan na Charków
- Wielokrotnie odwiedzałem Charków - przyznał gość TOK FM. Przekonywał, że kilkadziesiąt kilometrów, jakie dzielą granicę rosyjską od Charkowa, to nie jest wielka odległość dla wojsk. Acz żeby zdobyć Charków, Rosjanie muszą podejść bliżej. - Na tyle blisko, żeby artyleria mogła atakować, przykrywać ogniem różne cele na terenie Charkowa, po to, by następnie wojska zmechanizowane mogły opanować miasto - wyjaśnił ekspert.
Zełenski zmienia swój kalendarz. Odwołuje wszystkie międzynarodowe spotkania
Rosyjski plan, logiczny z wojskowego punktu widzenia i konsekwentnie przeprowadzany, polega na tym, by stworzyć wokół Charkowa dziesięciokilometrową strefę buforową, przez co miasto znalazłoby się w zasięgu rosyjskiej artylerii lufowej, natomiast poza zasięgiem wojsk ukraińskich byłyby rosyjskie centra logistyczne.
- Rosjanie wyciągnęli wnioski - stwierdził dobitnie gen Pacek, przypominając, że od dawna przestrzega przed huraoptymizmem. Jego zdaniem i po zeszłorocznej kontrofensywie i po działaniach tegorocznych, widać, że Rosjanie najczęściej postępują zgodnie z zasadami współczesnej sztuki wojennej.
Obrońcy Charkowa
Widoczne obecnie początki szerszej rosyjskiej operacji, zmierzające do opanowania obwodu charkowskiego i przejęcia samego miasta, nie będą, zdaniem gościa TOK FM, jakimś przełomem dla losów wojny, ale mogą być przełomem psychologicznym i o to chodzi Putinowi.
- Złamanie Charkowa może oznaczać jeszcze większy syndrom opadających rąk, niż ten, który już się trochę jednak rozpoczął w Ukrainie - tłumaczył Pacek. Chodzi mu o wojenne zmęczenie, zniechęcenie, może wręcz o rezygnację u części społeczeństwa po dwóch latach wojny. - I pod tym względem Charków ma ogromne znaczenie - tłumaczył. I dlatego mnóstwo ludzi w Charkowie będzie się bronić.
- Do wczoraj miałem kontakt z ludźmi z tego regionu. Są zdeterminowani - przekonywał gen. Pacek. Twierdził, że nie jest tak, że wszyscy chcą wyjeżdżać i miasto już się poddało. - Część ewakuowano, ale to nie są wielkie liczby. Tutaj władze Ukrainy też zachowują wielką rozwagę, zostawiając jednak obrońców - zaznaczył, dodając, że obrońcy Charkowa to nie tylko żołnierze, to jest także ludność cywilna.
Zdaniem eksperta jedna i druga strona zachowuje się metodycznie, ale to Ukraińcy są w trudnej sytuacji. - Trzeba się liczyć ze wszystkimi scenariuszami i ten czarny jest niestety też możliwy - powiedział, zaznaczając, że Ukraińcy zrobią wszystko, nawet jeśli będzie to wielka danina krwi, żeby Charkowa nie stracić.
- Nie tylko władze, nie tylko wojsko, ale i społeczeństwo zdaje sobie sprawę z tego, jak duże znaczenie miałoby oddanie Charkowa dla losów tej wojny w sensie psychologicznego przełomu - podsumował.