Wielki strajk w firmie, w której praca była marzeniem. "Dla niektórych to szok"
Samsung ma poważne kłopoty. Największy związek zawodowy w firmie - NSEU ogłosił 10 lipca bezterminowy strajk. Członkowie organizacji stanowią blisko 1/4 pracowników południowokoreańskiego potentata. Organizatorzy określili cel strajku jako 'zakłócenie produkcji' w fabrykach Samsung Electronics, który jest największym producentem półprzewodników na świecie.
- Ten strajk wydaje się nietypowy, bo Samsung ma bardzo dobrą reputację, jest marzeniem dla wielu absolwentów najlepszych uczelni. Do tej pory uważano, że praca w tej firmie daje gwarancję dobrej kariery i dosyć stabilnego życia. Więc dla niektórych to szok, że firma dopuściła do sytuacji, że znaczna część pracowników wyszła protestować, a (do tego) pierwszy - trzydniowy protest został kompletnie zignorowany przez przełożonych - komentował w TOK FM dr Roman Husarski.
Strajk w Samsungu. 'Straty mogą być bardzo wysokie'
Związek NSEU domaga się m.in. jednodniowego urlopu dla wszystkich pracowników i podwyżki wynagrodzeń. Jak tłumaczył w 'TOK 360', ogłoszenie bezterminowego strajku jest metodą typową dla związkowców z Korei Płd. - Protestom często towarzyszą bardzo radykalne sygnały wobec przełożonych, łącznie z samookaleczaniem, strajkami głodowymi, przywiązywaniem się do rusztowań. Korea ma bardzo długą tradycję protestów prowadzonych przez związki zawodowe. W tym wypadku sytuacja jest wyjątkowa, bo dotyczy tak ważnej dla kraju i świata firmy. Biorąc pod uwagę wszystkie firmy powiązane z koncernem, to ich zasługą może być nawet 1/4 PKB Korei Południowej - wyjaśnił ekspert z Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rozmówca Piotra Jaśkowiaka nie ma wątpliwości, że straty dla założonego w 1938 roku Samsunga 'mogą być bardzo wysokie'. - Myślę, że to jest tak medialny temat, że zarząd Samsunga będzie się starł wyjść naprzeciw żądaniom pracowników. Myślę, że jednak będzie próba kompromisu - ocenił dr Husarski.
Tysiące ludzi do zwolnienia w PKP Cargo. 'Oczekiwaliśmy lepszej Polski po wyborach'
Związkowcy już w czasie pierwszych trzy dni strajku informowali, że z powodu ich akcji doszło do 'wyraźnego zakłócenia w produkcji'.