Zmiana nastrojów w Ukrainie. Kobiety będą obowiązkowo walczyć na froncie?
We wtorek w stolicy Belgii zorganizowano roboczą kolację w ramach posiedzenia Rady NATO-Ukraina z udziałem szefów MSZ państw NATO i ukraińskiego ministra spraw zagranicznych Andrija Sybihy. Sekretarz generalny NATO podkreślił, że sojusznicy omówili to, co jeszcze mogą zrobić, aby zapewnić Kijowowi krytycznie ważną amunicję i środki obrony przeciwlotniczej w sytuacji, w której Rosja nasila swoje ataki i rozszerza zakres wojny z pomocą północnokoreańskich żołnierzy i broni.
- Sojusznicy pracują nad realizacją zobowiązania finansowego w wysokości 40 mld euro na pomoc w dziedzinie bezpieczeństwa dla Ukrainy w 2024 roku - oznajmił Rutte na konferencji prasowej.
Gościni Anny Piekutowskiej w "Popołudniu Radia TOK FM" zgodziła się z tym, że Ukrainę może czekać bardzo trudna zima. - Warto jednak pamiętać o tym, że Ukraina przez te 3 lata się bardzo dobrze na to przygotowała. Dzisiaj właściwie w bardzo wielu miastach kotłownie wyposażone są w generatory - powiedziała Kaja Puto dziennikarka specjalizująca się w tematyce Europy Wschodniej, współpracującą z Krytyką Polityczną.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Punkty gdzie można podładować telefon, ogrzać się
Jak powiedziała, są też gotowe tzw. punkty niezłomności. - Czyli miejsca w instytucjach publicznych, ale też np. na stacjach benzynowych, gdzie można się ogrzać, podładować telefon - wyjaśniła. Wskazała, że skutki rosyjskich ataków na infrastrukturę krytyczną są dosyć szybko likwidowane, a sama infrastruktura została wzmocniona. - Tutaj muszę zaznaczyć, że jako dziennikarze nie mamy pełnej wiedzy na ten temat, to jest infrastruktura krytyczna - powiedziała. - Natomiast oczywiście te zmasowane ataki dopiero się zaczęły - dodała.
30 lat temu popełniono błąd. Ukraina nie może go powtórzyć. 'To nie może być fikcja'
Program wsparcia
Ukraina uruchomiła specjalny program zimowego wsparcia dla każdego obywatela. Można otrzymać 1000 hrywien. - To jest taka zapomoga udzielana mieszkańcom Ukrainy, która ma troszeczkę złagodzić dosyć już defetystyczne, nie bójmy się tego słowa, nastroje, które panują ze względu na kiepską sytuację na froncie. Oczywiście, to jest kwota w przeliczeniu na złotówki w okolicach 100 zł, myślę, że znacząco nie odmieni sytuacji ukraińskich gospodarstw domowych - dodała.
Społeczeństwo ukraińskie coraz bardziej chce końca wojny
Dziennikarka zwróciła, uwagę, że na Ukrainie zmieniają się nastroje społeczne jeśli chodzi o ocenę zakończenia wojny. To, co na początku pełnoskalowej inwazji Rosji w Ukrainie było nie do pomyślenia, obecnie coraz częściej pojawia się w badaniach społecznych, czyli zgoda na ustępstwa terytorialne w zamian za zakończenie wojny. - To jest proces, który obserwujemy już od końca wiosny. Jak byłam w Ukrainie poprzedni raz w kwietniu, w maju, to taka opinia, że wojna powinna się już zakończyć, że być może powinniśmy dopuścić ustępstwa terytorialne, to było coś, o czym Ukraińcy rozmawiali w kuchniach. Co było jeszcze takim tematem tabu w debacie publicznej - powiedziała.
Zmiana nastrojów pojawiła się w związku z pogarszającą się sytuacją na froncie. - Ale również ze zwycięstwem Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich USA. Są duże ukraińskie badania opinii publicznej przeprowadzone dosłownie tydzień temu, które potwierdzają tę dosyć dynamicznie rosnącą tendencję do akceptacji zamrożenia działań wojennych, ale również akceptacji rezygnacji z tzw. granic konstytucyjnych z 1991 roku - powiedziała.
Co grozi Polsce po wojnie? 'Temu scenariuszowi da się jeszcze zapobiec'
Zmęczenie wojną. Braki chętnych do walki
Wskazała, że jest to także efekt zmęczenia społeczeństwa ukraińskiego wojną. - Żołnierzy w armii brakuje, nie są rotowani, nie ma widoków na to, żeby ktoś ich zastąpił - dodała. Dlatego pojawiają się pomysły, aby obniżyć wiek obowiązkowej mobilizacji poniżej 25 roku życia i do armii powoływać osoby od 18 roku życia. Z kolei, jak mówiła, ukraińscy eksperci podkreślają, że w Ukrainie jest wciąż pięć milionów mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie walczą. Którzy się gdzieś ukrywają, których centra rekrutacyjne nie mogą namierzyć, lub którzy mają odroczony obowiązek służby ze "względu na mniej lub bardziej prawdziwe problemy ze zdrowiem".
- Natomiast jest jeszcze inny problem, a mianowicie taki, że żołnierz przymuszony, nieprzygotowany do walki, nie jest dobrym żołnierzem - zaznaczyła. I dodała, że pojawią się także postulaty, aby wprowadzić obowiązkową służbę wojskową dla kobiet. - Szczególnie głośno mówią o tym kobiety walczące na froncie - dodała.