,
Obserwuj
Świat

Oto trzy punkty zapalne w relacjach Chin z USA. A w grze jest jeszcze jedno państwo

red
3 min. czytania
13.02.2025 06:31
- Prezydentura Trumpa może uspokoić napięcia militarne w regionie Azji, ale będzie prowadzić do ostrzejszej rywalizacji chińsko-amerykańskiej na poziomie ekonomicznym - ocenił w "Połączeniu" profesor Marcin Jacoby z Uniwersytetu SWPS. W ostatnim czasie doszło do napięć w tamtym regionie świata w związku z aktywnością marynarki wojennej USA.
|
|
fot. JAN KUCHARZYK/ East News

 

  • Chińskie siły zbrojne potępiły w środę amerykańską marynarkę wojenną twierdząc, że ostatni rejs dwóch jej okrętów przez Cieśninę Tajwańską "zwiększył zagrożenie dla bezpieczeństwa";
  • Amerykanie podkreślili, że rejs odbywał się przez wody międzynarodowe;
  • Według Marcina Jacoby z Uniwersytetu SWPS, należy spodziewać się wzrostu rywalizacji Chin z USA, ale paradoksalnie może ona dotyczyć gospodarki;
  • "Trump, jak wiemy, ma przede wszystkim agendę ekonomiczną, a nie militarną"- powiedział Jacoby w "Połączeniu" Radia TOK FM.

 

Dowództwo amerykańskiej marynarki wojennej poinformowało we wtorek, że w dniach 10-12 lutego niszczyciel rakietowy typu Arleigh Burke USS Ralph Johnson i okręt badawczy klasy Pathfinder USNS Bowditch płynęły w kierunku południowym przez Cieśninę Tajwańską, która oddziela Tajwan od Chin. Był to pierwszy rejs amerykańskich w tym miejscu od czasu powrotu do Białego Domu Donalda Trumpa

Profesor Marcin Jacoby z Zakładu Studiów Azjatyckich Uniwersytetu SWPS mówił w TOK FM, że na historię owego rejsu trzeba patrzeć w szerszej perspektywie. - Chiny bardzo intensywnie rozwijają swój potencjał militarny. Ostatnio zaprezentowały nieoficjalnie myśliwca w technologi stealth. Być może wzrost obecności wojskowej USA na Półwyspie Koreańskim, jest jakąś deklaracją i rodzajem pokazania Chińczykom, że Amerykanie tu są - powiedział ekspert w "Połączeniu" w Radiu TOK FM. Odniósł się w ten sposób do ćwiczeń wojsk południowokoreańskich i amerykańskich z użyciem ostrej amunicji na poligonie w pobliżu strefy zdemilitaryzowanej.

W jego ocenie, "Amerykanom chodzi o przede wszystkim o rywalizację z Chinami i wykorzystują Koreę Północną w tej rywalizacji". - Chiny popierają, ale nie bezpośrednio militarnie, agresję rosyjską w Ukrainie, natomiast Korea Północna bierze w tym udział - zwrócił uwagę Jacoby.

Jak mówił gość Jakub Janiszewski, w ostatnim czasie w tamtym regionie wzmocniła swoje więzy grupa krajów, które są antyamerykańskie, czyli Chiny, Rosja, Korea Północna. Z drugie strony bardzo "zaktywizowali się Amerykanie, jeśli chodzi o możliwości sojusznicze w Azji". - Czyli jeszcze bliższa współpraca z Japonią, do pewnego czasu bardzo bliska współpraca militarna z Koreą Południową - dodał

Agenda polityczna Trumpa

Jacoby zwrócił uwagę, na ciekawą sytuację związaną z obecnym prezydentem USA. -Trump ma przede wszystkim agendę ekonomiczną, a nie militarną. Odwrotnie niż jego poprzednik Joe Biden. W pewien sposób, paradoksalnie, możemy powiedzieć, ze prezydentura Trumpa może trochę uspokoić relacje w regionie na poziomie militarnym, natomiast będzie na pewno bardzo ostra walka chińsko-amerykańska na poziomie ekonomicznym - podkreślił.

Kluczowe punkty zapalne w relacjach Chiny-USA 

Ekspert wskazał, że istnieją trzy punkty zapalne w relacjach Chiny-USA:

 

  • Półwysep Koreański,
  • Tajwan,
  • Morze Południowochińskie.

 

- W interesie Chin jest wypchnięcie Amerykanów z obrzeży chińskich, czyli zachodniego Pacyfiku, a w interesie amerykańskim jest, aby tam zostać - dodał.

Jacoby nie wykluczył, że mimo sojuszniczej współpracy, Trump może rzucić ekonomiczne wyzwanie Korei Południowej. - Prawdopodobnie zażąda podwyższenia kwot, które Korea Południowa co roku płaci za obecność na swoim terytorium 28 tysięcy żołnierzy USA, a razem z personelem to może być nawet 60 tysięcy amerykanów związanych z armią - podkreślił.

Jak mówił, w tym wszystkim bardzo ważną rolę pełni także bliski sojusznik USA w regionie, czyli Japonia. - To jest nie tylko potęga gospodarcza, ale także obecnie potęga militarna. Choć sama Japonia nie chce o tym mówić. Siły Obrony Japonii są silną armią, która od niedawna może też działać poza terytorium wysp japońskich - wyjaśnił.

Gość Radia TOK FM podkreślił, że "Japonia zaczęła deklarować, że być może będzie wspierać Tajwan militarnie gdyby Chiny je zaatakowały". - Japonia bardzo ostro wypowiada się przeciwko Chinom na poziomie dyplomatyczno-militarnym - wskazał.

Ale z drugiej strony "Japonia wie, że Chiny są ekonomicznie bardzo ważne". - I te relacje gospodarcze między obu tymi krajami nie są złe - zaznaczył.

Posłuchaj podcastu!