,
Obserwuj
Świat

Przez 48 godzin w polskim internecie niemal rządziła Rosja. "To były nasze, polskie konta"

Michał Janczura, TOK FM
3 min. czytania
27.02.2025 20:29
Po konferencji w Monachium w polskim internecie były 2-3 dni, w czasie których sentyment pozytywny wobec Rosji wynosił aż 40 proc. Opowiadał o tym w "Wywiadzie politycznym" Michał Fedorowicz z kolektywu analitycznego Res Futura.
|
|
fot. GAVRIIL GRIGOROV / AFP

 

  • Po konferencji monachijskiej, gdzie USA bardzo krytycznie odnosiły się do Europy i de facto wykluczyły ją z rozmów na temat zakończenia wojny w Ukrainie, w polskiej sieci pojawiło się mnóstwo wpisów chwalących Rosję;
  • Jak mówił w 'Wywiadzie politycznym' Michał Fedorowicz, nie były to wpisy inspirowane przez Rosję, a wyraz docenienia jej przenikliwości strategicznej oraz krytyka Unii Europejskiej;
  • Gość Karoliny Lewickiej wskazał, że w pewnym momencie pozytywny sentyment wobec Rosji wynosił aż 40 proc.

 

W czasie niedawnej konferencji w Monachium specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy i Rosji gen. Keith Kellogg stwierdził, że Europy nie będzie bezpośrednio przy stole negocjacyjnym w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie, 'bo nie chcemy powtórki z Mińska'. Oświadczył wtedy, że jego rolą jest zebranie i uwzględnienie opinii państw europejskich w tej sprawie. Duże kontrowersje wzbudził wiceprezydent USA J.D. Vance, który swoje wystąpienie w całości poświęcił ostrej krytyce europejskiej demokracji.

 

40 proc. pozytywnego sentymentu wobec Rosji

 

Michał Fedorowicz, przewodniczący europejskiego kolektywu analitycznego Res Futura, opowiadał w 'Wywiadzie politycznym' w TOK FM o tym, co działo się wtedy w mediach społecznościowych w Polsce.

- Był taki moment, kiedy zaraz po konferencji zaczęły się konsultacje szefów państw. Odbyło się spotkanie przywódców europejskich u prezydenta Francji Emmanuela Macrona, tzw. szczyt paryski. W tym momencie od razu pojawiły się w kręgach prawicowych narracje: dlaczego nie w Warszawie? Przecież mamy prezydencję, my tu jesteśmy najważniejsi - relacjonował. Jak dodał, to doprowadziło do sytuacji, w której pojawiło się bardzo dużo sentymentu negatywnego dotyczącego w ogóle Unii Europejskiej. - Że gada, nic nie robi, najlepiej rozwiązać - wskazywał.

Chcą ruszyć Zełenskiemu i Ukrainie z pomocą. Dlaczego to misja ważna też dla Polski?

- Mało tego, ujawniła się bardzo silna narracja dotycząca tego, że musimy robić wszystko razem z Amerykanami, nic nas na Europa w ogóle nie powinna interesować. I w tej dyskusji nagle pojawiają się konta, które spinują, czyli dystrybuują informacje, że tak naprawdę to Rosja jest cwana, bo wygrała, bo się nie dała Unii Europejskiej - wyliczał gość Karoliny Lewickiej. Wtedy, w ciągu 2-3 dni sentyment pozytywny dotyczący Rosji w pewnym momencie wynosił aż 40 proc. - Pojawia się podziw dla zmysłu strategicznego Władimira Putina, bo Rosja dba o swoje interesy - dodawał.

Pytany o to, czy była to akcja sączenia narracji przez konta rosyjskie, zaprzeczył. - To są nasze konta. Według sondaży istnieje bardzo duża grupa osób popierających Rosję. To jest czasem 3, czasem 2, czasem 4 proc., ale to wystarczy, bo to jest w w przeliczeniu 200-500 tys. obywateli, którzy mają święte prawo wierzyć, że Federacja Rosyjska jest absolutnie najlepszym miejscem do życia - przyznał.

 

Rosja jako alternatywa. "A ta alternatywa to tani gaz"

 

Jak mówił, rozwojowi takiej narracji sprzyja postawa polityków, którzy - w ocenie użytkowników internetu w Polsce - byli zszokowani i nie wiedzieli, jak zareagować na to, co wydarzyło się w Monachium. - I wtedy natychmiast pojawia się kilka tysięcy wpisów, które pokazują, że jest alternatywa i ta alternatywa to tani gaz, wolność - nie wolność słowa, tylko wolność wyznania, konserwatywne wartości - wyliczał, wskazując, że jedną z dominujących narracji rosyjskich jest to, że w Europie tzw. konserwatyzm jest tępiony.

Co Putin ma na Trumpa? Nowa prorosyjska polityka Waszyngtonu [NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI]

- Jest jakiś odsetek obywateli, którzy uważają, że pokój między Polską, Białorusią a Rosją jest stanem oczekiwanym, ponieważ wtedy będziemy po dobrej stronie historii - mówił Fedorowicz. Prognozował, że takich sytuacji będzie coraz więcej. Dlatego, jak podkreślał, tak ważne jest, by obywatele mieli świadomość, że politycy mają na to jakiś plan.

- Media społecznościowe sprawiają, że szybko zapominamy, tak jak teraz o Trumpie praktycznie rzecz biorąc zapominamy. Już widać, że sama zapowiedź nałożenia ceł na Unię Europejską nie zrobiła większego wrażenia. Mało tego, chyba w 30 proc. komentarzy popierano te cła, że są bardzo dobre dla Unii Europejskiej - przyznał Fedorowicz.