,
Obserwuj
Świat

Rosja zwiększyła ataki. "Zaczyna być coraz słabiej". Kreml ma jeden cel

Anna Siek
3 min. czytania
14.04.2025 06:41
Praktycznie od momentu włączenia się Donalda Trumpa w sprawę wojny w Ukrainie widzimy, jak Rosja zaostrzyła kurs. Coraz więcej jest ataków na cele cywilne, w których giną dziesiątki ludzi. Rosja też - jak mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner - "powoli wyrywa Ukraińcom ich własną ziemię".
|
|
fot. Źródło: Vyacheslav Prokofyev, Sputnik, Kremlin Pool Photo via AP/East News
  • Do obiecywanego przez Donalda Trumpa zawieszenia broni nie doszło. Od kilkunastu dni jesteśmy świadkami natężenia rosyjskich ataków;
  • W niedzielę Rosja ostrzelała Sumy. W wyniku ataku życie straciło kilkadziesiąt osób. Wśród ofiar są dzieci;
  • Jak mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner, obserwowana od pewnego czasu intensyfikacja ataków to sposób, w jaki Moskwa chce mieć jak najlepszą pozycję negocjacyjną. "Tam, gdzie stanie ich but, to te tereny znajdą się pod rosyjską okupacją" - powiedziała ekspertka.

W wyniku rosyjskiego ataku na Sumy zginęło kilkadziesiąt osób. To niejedyny przykład, jak Rosja zaostrzyła działania wobec Ukrainy. Na froncie armia Władimira Putina może mówić o sukcesach. - Rosjanom udało się już jakiś czas temu odzyskać kontrolę nad obwodem kurskim. I cały czas posuwają się, chcąc zająć obwód doniecki, ale też działają w stronę obwodu dniepropietrowskiego i charkowskiego, a w zasadzie też częściowo w obwodzie charkowskim. Jest próba prowadzenia przez Rosjan działania w stronę Kupiańska i Łymania - tak o sytuacji na froncie mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner.

Ekspertka z Polityki Insight przypomniała, że Rosja stosuje taktykę "wyrywania metr po metrze Ukraińcom ich własnej ziemi".

Kiedy koniec wojny w Ukrainie? Rosjanie chcą wyrwać dla siebie, ile się da

Walki cały czas trwają, Moskwa zaostrzyła ataki na cele cywilne, a przecież jeszcze niedawno Donald Trump zapewniał, że przed nami rozejm w wojnie ukraińskiej. Jak podkreśliła Dyner, intensyfikacja ataków to sposób, w jaki Moskwa chce mieć jak najlepszą pozycję negocjacyjną. Dlatego też dla Putina było tak ważne, żeby cały obwód kurski był w rosyjskich rękach.

Rosja zaatakowała Sumy. 'Rosja nie szuka pokoju. Jest kontrolowana przez morderców'

- Rosjanie mogą nastawać więc na realizację hasła - linia rozgraniczenia wedle obecnej linii frontu, która to jest dość niekorzystna dla strony ukraińskiej, a stosunkowo korzystna dla Rosjan. Rosjanie zdają sobie sprawę z tego, że w tym momencie muszą zająć jak najwięcej terenu, wywalczyć jak najlepszą pozycję na polu walki. Żeby zmusić Ukraińców do podpisania niekorzystnego porozumienia pokojowego - wyjaśniła rozmówczyni Przemysława Iwańczyka.

Analityczką ds. bezpieczeństwa i spraw wschodnich w Polityce Insight przypomniała piątkową wypowiedź szefa rosyjskiej dyplomacji. Siergiej Ławrow "w trakcie szczytu ministrów spraw zagranicznych Wspólnoty Niepodległych Państw twardo podkreślił, że Ukraina nie ma żadnej szansy na to, żeby wrócić do granic z 1991 roku". To wyklucza m.in. oddanie Ukrainie Krymu.

 

- Wskazał też na to, że Donald Trump i jego administracja też sobie doskonale z tego zdają sprawę. A zatem możemy oczekiwać, że Rosja będzie twardo podkreślała, że nie tylko Krym, obwód ługański i doniecki. Na pewno będzie się starała mówić o obwodzie chersońskim i zaporoskim, czyli tych terenach, które Rosjanie przyjęli w skład swojego terytorium w efekcie kuriozalnych, sfałszowanych referendów z jesieni 2022 roku - przypomniała gościni "Magazynu Radia TOK FM".

Kłopoty Ukrainy

Rosjanie zdają sobie sprawę z tego, "że tam, gdzie stanie ich but, to te tereny przynajmniej na długie lata, znajdą się pod rosyjską okupacją".

A Ukraińcy borykają się cały czas z kłopotami. Nie tylko tymi, które związane są z rządami Donalda Trumpa, który zmienił amerykański kurs wobec wojny w Ukrainie. - Kluczowy jest nie tylko sprzęt. (...) Kluczowe są zasoby ludzkie i wszyscy sobie zdają sprawę z tego, że zaczyna być coraz słabiej, że coraz trudniej jest pozyskiwać chętnych do ukraińskiej armii. To chyba jest główny czynnik, który sprawia, że czas niestety gra na korzyść Federacji Rosyjskiej - oceniła Anna Maria Dyner.

Putin strzela, Trump milczy. 'Bezkarna Rosja będzie nadal atakowała'

Ekspertka przypomniała, że Kijów informował już o tym, iż bez amerykańskiego wsparcia, ukraińskie wojska będą w stanie prowadzić działania zbrojne przez sześć miesięcy, góra rok. - Natomiast oprócz sprzętu kluczowe jest oczywiście wsparcie wywiadowcze. Jeśli byśmy sobie wyobrazili, że Stany Zjednoczone to wsparcie wywiadowcze po prostu by zawiesił albo w ogóle z niego zrezygnowały, to stronie ukraińskiej byłoby o wiele trudniej prowadzić działania zbrojne - przypomniała ekspertka. I podkreśliła, że Europa wspiera Ukrainę między innymi, opłacając Starlinki. Ważną rolę w tym przedsięwzięciu odgrywa Polska.