,
Obserwuj
Świat

Trump w końcu ma, czego chciał. "Pieniądze są ważniejsze niż wartości. Wiemy, że byłyby problemy"

Anna Siek
4 min. czytania
01.05.2025 16:58
W ukraińskim parlamencie zaczęto prace nad ratyfikacją umowy z USA, która dotyczy zasobów mineralnych Ukrainy. - Umowa nie jest bardzo konkretna. Otworzy współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, bo Trump może powiedzieć wyborcom, że podpisał umowę wygodną dla obywateli USA - komentował w TOK FM deputowany Mykoła Kniażycki.
|
|
fot. Źródło: Evan Vucci / AP Photo/ East News
  • Ministerstwo finansów USA poinformowało w nocy 1 maja, że Stany Zjednoczone i Ukraina podpisały umowę o partnerstwie ekonomicznym i utworzeniu Amerykańsko-Ukraińskiego Funduszu Inwestycyjnego na rzecz Odbudowy;
  • Administracji Donalda Trumpa bardzo zależało, żeby podpisać taką umowę, która otwiera możliwości związane z wydobyciem surowców, które ma Ukraina. To właśnie na podpisanie umowy poleciał w lutym do Waszyngtonu prezydent Wołodymyr Zełenski. Jego wizyta zakończyła się skandalem, bo stał się celem ostrych ataków Trumpa i jego zastępcy - J.D. Vance'a;
  • "Umowa jest lepsza niż pierwsza wersja"- ocenił w TOK FM deputowany do ukraińskiej Dumy Mykoła Kniażycki. Podkreślił, że podpisanie dokumentu jest bardzo ważne dla relacji Ukrainy z USA. Bo dzięki niej ukraińska armia będzie mogła dalej dostawać amerykańską broń;
  • Gość TOK FM nie ukrywał, że relacje z USA pogorszyły się po dojściu Donalda Trumpa do władzy. "Pieniądze są ważniejsze od wartości" - mówił, podkreślając, że Europę i Ukrainę łączą relacje oparte na tych samych wartościach. I zrozumienie, że to Rosja odpowiada za krwawą wojnę w Ukrainie.

 

- To sygnał dla Rosji, że USA są zobowiązane na rzecz pokoju opartego o wolną i suwerenną Ukrainę -amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent mówił po podpisaniu umowy między USA i Ukrainą o partnerstwie ekonomicznym. Dokument nazywany jest też umową o zasobach mineralnych.

Administracja Donalda Trumpa od miesięcy forsowała pomysł podpisania umowy, która da Amerykanom możliwości korzystania z ukraińskich surowców, w tym ze złóż metali ziem rzadkich. Na koniec lutego Wołodymyr Zełenski poleciał do Waszyngtonu, żeby taką umowę podpisać. I skończyło się wydarzeniami, jakich wcześniej świat nie widział. Trump nie tylko bezpardonowo atakował prezydenta Ukrainy. Po tym, jak umowa nie została podpisana, wstrzymał też pomoc wojskową dla walczących z Rosją Ukraińców.

'Takiego wybuchu chamstwa w życiu nie widziałem'. Szok po awanturze w Białym Domu

Umowa między USA i Ukrainą. Czy to korzystne dla Kijowa?

 

Jak komentował w TOK FM Mykola Kniażycki, podpisana w nocy umowa "jest lepsza niż pierwsza wersja", bo dotyczy współpracy w przyszłości. I nie ma w niej żadnych zapisów, które dotyczyłby płacenia przez Ukrainę Ameryce za pomoc. Przypomnijmy, że to był jeden z pomysłów Donalda Trumpa.

- Umowa jest bardzo ważna dla relacji Ukrainy ze Stanami Zjednoczonymi. Umowa nie jest bardzo konkretna, czasem wręcz PR-owska. Więc nie wygląda, że ona jest zła dla Ukrainy. Otworzy współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, bo Trump teraz może powiedzieć swoim wyborcom, że podpisał umowę wygodną dla obywateli USA - mówił opozycyjny deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

Zdaniem polityka sukcesem Ukrainy jest to, że do kraju będzie mogła docierać broń z USA. - Wiemy, że Europa, UE będą nas wpierać, ale część pocisków możemy uzyskać tylko od Stanów Zjednoczonych - dodał, podkreślając, że dla Ukrainy "najważniejsza jest walka z Rosją".

 

Gość TOK FM wyjaśnił, że w umowie nie ma "żadnych gwarancji dotyczących bezpieczeństwa". - Ale wiemy, że gdyby nie było tej umowy, to byłyby problemy z uzyskiwaniem broni, pieniędzy. A dla nas to jest najważniejsze. Jak Stany dalej będą wpierać Ukrainę przez to, że podpisaliśmy tę umowę, to będzie bardzo dobrze - mówił.

"Nie jesteśmy szczęśliwi"

 

Nie obyło się bez gorzkich słów pod adresem obecnie rządzących w USA. - Nie jesteśmy szczęśliwi z powodu tego, co robi Trump. Szczególnie po tym spotkaniu z Zełenskim. Ale rozumiemy, że Europa nie ma takich możliwości (jak Stany Zjednoczone) w kwestiach uzbrojenia. Dlatego relacje ukraińsko-amerykańskie są ważne. Chcielibyśmy współpracować z Trumpem, bo od tego uzależnione jest życie Ukraińców. Musimy współpracować ze Stanami Zjednoczonymi - podkreślił.

Według Kniażyckiego USA pod przywództwem Trumpa to "nieprzewidywany partner". - My wiemy, że naszym oparciem są kraje UE, jak Polska. Wiemy, że to są nasi przyjaciele, ale Europa nie wszystko ma - powtórzył.

Ukraiński parlamentarzysta stwierdził, że m.in. sprawa umowy o minerałach pokazała, że dla amerykańskich władz "pieniądze są czasem ważniejsze niż wartości". - Bo wsparcie od Unii Europejskiej otrzymujemy ze względu na wartości. To nas łączy, że wszyscy rozumiemy, że odpowiedzialność za tę wojnę jest po stronie Rosji, że pokój zależy od tego, jak silna będzie Ukraina. A Trump mówi, że wszystko, co robimy, ma być wygodne, korzystne dla Stanów Zjednoczonych - ocenił gość TOK FM.

Krym jak 'wiecznie ropiejący wrzód'. 'Ukraina straci sympatię na Zachodzie'

Czy ukraiński parlament zgodzi się na umowę z USA?

 

Podpisanie w Waszyngtonie umowy amerykańsko-ukraińskiej to dopiero początek. Bo dokument musi być ratyfikowany przez parlament Ukrainy. Prace rozpoczęły się błyskawicznie. Premier Denis Szmyhal zaczął w czwartek pierwsze konsultacje w tej sprawie.

- Nie jesteśmy szczęśliwi, że ta umowa została przygotowana bez uczestnictwa deputowanych i parlamentu. Z mojego punktu widzenia, to jest bardzo niedobre - powiedział Mykoła Kniażycki w rozmowie z Wojciechem Muzalem. I dodał: "Będziemy myśleć, czy ta umowa zostanie ratyfikowana, czy nie".