Ponad 240 osób wylegitymowanych na proteście w Lublinie. "Policja zachowywała się tym razem zupełnie inaczej"

Zaskakujące zakończenie protestu zorganizowanego w ramach Strajku Kobiet w Lublinie. Wylegitymowano ponad 240 osób.
Zobacz wideo

Sobotnia manifestacja nie była tak duża jak w poprzednich dniach, gdy przez Lublin szło 5-10 tysięcy ludzi. Tym razem zabrało się kilkaset osób.

Już w miejscu zbiórki, czyli na centralnym placu w mieście, było mnóstwo policji i już tam zaczęły się pierwsze legitymowania. - Czuliśmy, że policja jest nastawiona do nas zupełnie inaczej niż poprzednio. Wtedy nas ochraniali, dziś postanowili "spacyfikować" - mówi nam jedna z organizatorek. Jak dodaje, nie można było dopuścić do tego, by ktoś ucierpiał. - A docierały do nas informacje, że zmierza w naszym kierunku duża grupa uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy - mówi.

Policja od początku wzywała do rozejścia się ze względu na obostrzenia związane z pandemią, ale marsz z Placu Litewskiego wyruszył. Przeszedł przez deptak, w kierunku ulicy Lubartowskiej. To tam jedna z organizatorek poprosiła uczestników protestu, by zaczęli się rozchodzić, bo jest ryzyko, że wszyscy trafią do aresztu. - Proszę rozejdźcie się wszyscy. Proszę, rozejdźcie się, jeżeli chcecie uniknąć konsekwencji - usłyszeli protestujący.

- To było dla nas duże zaskoczenie, ale widząc, jak wielu było wokół policjantów, jak wiele radiowozów, poczuliśmy, że coś jest na rzeczy - mówi jedna z uczestniczek. Był też apel, by rozchodzić się w grupach, by nie zostać napadniętym. Pojawiły się bowiem nieoficjalne informacje, że w okolicy mogą być obecne grupy narodowców.

Gdy uczestnicy zwijali banery, zaczynali się rozchodzić, policjanci przystąpili do legitymowania poszczególnych osób. - W trakcie tego zgromadzenia policjanci wylegitymowali około 240 osób. Pouczono ponad 20 z nich - mówi nam Anna Kamola z lubelskiej Komendy Wojewódzkiej Policji. Funkcjonariusze wystawili 6 mandatów, ale na tym nie koniec. - W ponad 70 sprawach zostaną skierowane wnioski do sądu o ukaranie - dodaje Kamola. Za co? Jak słyszymy za wykroczenia m.in. naruszenie przepisów porządkowych, naruszenie przepisów o zgromadzeniach, wprowadzenie w błąd co do swojej tożsamości. 

Adwokaci pomagają protestującym

Uczestnikom i organizatorom protestu pomaga grupa lubelskich adwokatów. - Od godziny 16.20, czyli 20 minut po rozpoczęciu protestu, przez cały czas odbieraliśmy telefony - mówi koordynatorka pomocy prawnej, mecenas Diana Estreich. - To, co wiemy na pewno to to, że policja zachowywała się tym razem zupełnie inaczej niż przy poprzednich protestach - mówi pani mecenas.

"Protest w Lublinie. Po rozwiązaniu demonstracji policja masowo zaczęła spisywać młodzież. Widać, że podjęto decyzję o siłowym zakończeniu protestów, poprzez zastraszenie młodych ludzi. Nie damy sobie odebrać praw konstytucyjnych" - napisał na Facebooku Dariusz Sadowski, radny lubelskiej Rady Miasta.

O tym, że policjanci są inaczej nastawieni do protestujących, piszą też na Twitterze organizatorzy i uczestnicy protestów z innych miast. Pani Elżbieta odnosi się do sytuacji w Krakowie. "Faktem jest, że policja próbuje coraz bardziej straszyć" - zauważa.

DOSTĘP PREMIUM