Przybywa powolnych burz. Pojawiają się tam, gdzie do tej pory ich nie było. "Nic dobrego nas nie czeka"

- Burze pojawiają się w Arktyce, na Alasce czy na Syberii. W ciągu ostatnich 10 lat liczba wyładowań zwiększyła się z 18 tysięcy do niemalże 200 tysięcy - ostrzega prof. Marek Degórski, klimatolog z PAN. A w miastach szczególnie groźne będą tzw. powolne burze.
Zobacz wideo

"Uwaga! Po południu, w nocy i jutro rano ulewny deszcz i burze. Możliwe wezbrania rzek", "Dziś i w nocy burze, silny wiatr, ulewny deszcz i grad. Możliwe przerwy w dostawach prądu", "Dziś w nocy i jutro rano burze. Zabezpiecz rzeczy, które może porwać wiatr" - do takich komunikatów rozsyłanych jako alert RCB musimy się przyzwyczaić. Naukowcy nie mają wątpliwości, że coraz groźniejszych burz i towarzyszących im ulew będzie przybywać, a ich intensywność będzie tylko rosnąć. Co gorsza, burze, choć gwałtowne, nie przynoszą ulgi i ochłodzenia po poprzedzających je upałach. Gdy tylko burza się kończy, powietrze na powrót staje się nieznośnie duszne. Mimo że w czasie ulewy spada tak dużo wody, że w miastach - choć nie tylko - codziennością są podtopienia i błyskawiczne powodzie. 

Burze stają się powolne

Skutki zjawisk atmosferycznych są groźniejsze i bardziej niszczycielskie, ponieważ coraz więcej burz to tzw. burze powolne. Badacze z Uniwersytetu w Newcastle twierdzą, że do końca wieku intensywne i wolno przemieszczające się burze będą jeszcze częstsze. - Ich liczba wzrasta i sami to widzimy. Narzędzia matematyczne są już na tyle dokładne, że można dość precyzyjnie modelować przebieg zjawisk atmosferycznych. Według badaczy z Newcastle pary wodnej w powietrzu jest na tyle dużo, że burze będą bardziej intensywne i będą dłużej trwały w jednym miejscu. A to niesie za sobą poważne ryzyko podtopień i powodzi. Ci naukowcy prognozują, że liczba takich właśnie powolnych burz wzrośnie do końca wieku 14-krotnie. To nie są dobre wiadomości - przyznaje profesor Marek Degórski, kierownik Zakładu Geoekologii i Klimatologii w Instytucie Geografii i Zagospodarowania Przestrzennego Polskiej Akademii Nauk.

To, co dzieje się w pogodzie, jest efektem zmian klimatycznych. Jest coraz cieplej, a w przyrodzie jest więcej energii, która oddziałuje na cały system. - Jedną z konsekwencji tego ocieplenia jest wzmożone parowanie wody śródlądowej, tej z oceanów. I ona kiedyś musi na ziemię wrócić, bo przecież w kosmos nie wyparuje - dodaje prof. Degórski. Kolejna zmiana, jaką łatwo zauważyć jest taka, że burze przestały przynosić ochłodzenie. - Coraz częstsze i dłużej oddziałujące na nasz klimat masy powietrza z Azji Mniejszej i północnej Afryki powodują dyskomfort termiczny, nawet po przejściu burzy, bo po prostu po nich nie robi się chłodniej - wyjaśnia ekspert. 

Co więcej, zdaniem - tym razem - naukowców z Waszyngtonu duża aktywność burzowa, kiedyś kojarząca się z klimatem tropikalnym i zwrotnikowym, przesuwa się coraz bardziej na północ. - Burze pojawiają się w Arktyce, na Alasce czy na Syberii. W ciągu ostatnich 10 lat liczba wyładowań zwiększyła się z 18 tysięcy do niemalże 200 tysięcy - wskazuje ekspert. Burze coraz bardziej zbliżają się do bieguna północnego. W 2019 roku zanotowano wyładowania elektrycznie już 52 km od tego punktu. - Strefa arktyczna ociepla się obecnie trzy razy szybciej, niż regiony niższych szerokości geograficznych. To zjawiska, które nie występowały dotychczas na kuli ziemskiej. To wszystko świadczy o rozregulowaniu klimatu. A to niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje, na przykład w postaci burz - dodaje prof. Degórski.

Gotowi na burze?

Szef państwowego przedsiębiorstwa Wody Polskie zaapelował niedawno do samorządowców, żeby jak najszybciej opracowywali mapy powodzi błyskawicznych (takich, które występują po nawalnych deszczach) w miastach. Według Przemysława Daca najbliższy miesiąc może być krytyczny, jeśli chodzi o zagrożenie ulewnymi deszczami. Ale, jak wyliczają samorządowcy, skuwanie betonu, przebudowy kanalizacji czy budowy zbiorników retencyjnych na podstawie takich map będą kosztowały miliony złotych. O przeciwdziałaniu powodziom za pieniądze z Polskiego Ładu 19 lipca mówił premier Mateusz Morawiecki. Jak dotąd jednak bez konkretów.

Dr Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju i ekspert Koalicji Klimatycznej tłumaczył niedawno w TOK FM, że żeby na serio walczyć z zmianami klimatu, potrzebna jest zmiana podejścia. - Także w kształceniu leśników czy inżynierów. Żeby oni zaczęli myśleć kategoriami przyrodniczymi. To jest myślenie nature based solutions, czyli podpatrywanie przyrody i dostosowywanie się do jej rozwiązań - wskazywał.

Także zdaniem profesora Degórskiego działać trzeba jak najszybciej, bo przyjdzie nam żyć w czasach poważnego ocieplenia klimatu. W naszym regionie temperatura w ciągu roku ma wzrosnąć do końca tego wieku o około 1, a w niektórych regionach według modeli matematycznych nawet o 1,5 stopnia Celsjusza.

W Warszawie cieplej o 8 stopni

Choć z pozoru zmiana wygląda na drobną, to jednak niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje. - Średnie temperatury będą nadal rosły, a za tym będą szły ekstremalne zjawiska pogodowe. Miasta już są przegrzane z wyraźnie wykształconą wyspą ciepła. Przykładowo w centrum Warszawy w warunkach fal upałów minimalna temperatura w ciągu doby jest wyższa o 8 stopni niż choćby na Okęciu. To się będzie pogłębiać. Oczywiście, powinniśmy zmniejszać emisje gazów cieplarnianych do atmosfery, jednak wydaje się, że ten proces już został uruchomiony i od nas zależy tylko, jak szybko będzie przebiegał. Suma summarum, nic dobrego nas nie czeka - ostrzega ekspert PAN.

W poniedziałek Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu ONZ (IPCC) przedstawił raport, z którego wynika, że obecność gazów cieplarnianych w atmosferze jest już tak wysoka, że może spowodować zakłócenia klimatyczne na dekady, a nawet stulecia. Zaznaczono, że obecne fale upałów, huragany oraz inne ekstremalne zjawiska pogodowe prawdopodobnie będą się nasilały.

Wtorek z burzami

Burze z gradem mogą objąć we wtorek niemal dwie trzecie Polski - wynika z prognozy zagrożeń meteorologicznych opublikowanej przez IMGW w poniedziałek.

We wtorek od godzin porannych może wystąpić zagrożenie burzami z opadami gradu. Prognoza zagrożeń meteo obejmuje dwie trzecie naszego kraju. Wolne od przewidywanych zagrożeń są jedynie woj. dolnośląskie, opolskie, śląskie, małopolskie świętokrzyskie i podkarpackie.

Podczas burz może spaść od 20 o 30 litrów deszczu na mkw., a miejscami nawet 40 l/mkw. Porywy wiatru mogą osiągnąć od 70 do 90 km/h. Lokalnie opady gradu. Prognoza zagrożeń pierwszego stopnia została wydana od godz. 7.30 we wtorek do godz. 7.30 w środę.

DOSTĘP PREMIUM