Co politycy PiS robili w czasie starć rolników z policją? "Bulwersujące"
Środowy protest rolników pod Sejmem skończył się starciami z policją . Patryk Michalski z Wirtualnej Polski obserwował z bliska, a konkretnie z budynków sejmowych, wydarzenia na ul. Wiejskiej. Gość Karoliny Lewickiej przyznał, że był świadkiem momentu, w którym emocje eskalowały. I jego zdaniem rolnicy, którzy przyjechali do Warszawy protestować, mieli bardzo konkretne hasła, po apelach policji opuścili ul. Wiejską i oddalili się od Sejmu - Była też grupa gotowa za wszelką cenę napierać na policjantów - relacjonował Michalski. Jego zdaniem, można było wyraźnie oddzielić tych, którzy pojawili się na protestach licząc na konfrontację i okazję do zadymy.
Gość TOK FM opowiedział również o tym, jak podczas starć zachowywali się obecni na Wiejskiej posłowie. "Bulwersującym" określił zachowanie polityków PiS, "którzy chętnie wtapiali się w tłum policjantów i korzystali z tej ochrony, którą sama obecność policjantów im dawała", a równocześnie nagrywali funkcjonariuszy i protestujących. Robili to po to, by już za chwilę móc nazywać policjantów 'ZOMO-wcami' albo sugerować, że zachowują się identycznie jak niesławne PRL-owskie formacje milicyjne. - I właśnie do tego sprowadziła się ta do niedawna jeszcze popularna w PiS idea 'murem za polskim mundurem' - podsumował Michalski.
Mentzen był na proteście rolników. 'Obecnie wyglądam tak, że wolałbym się nie pokazywać'