,
Obserwuj
Polityka

"Ziobro był w stanie załamania. Płakał". Miller o śmierci Blidy: W jakim my państwie żyjemy?

Anna Siek
4 min. czytania
04.04.2024 11:17
Włodzimierz Czarzasty chce wznowienia postępowania ws. śmierci Barbary Blidy. Leszek Miller w TOK FM przyznał, że nie widzi do tego podstaw, ale są inne sprawy, dotyczące śmierci polityczki, które powinny być zrobione. Zdaniem byłego premiera marszałek Sejmu powinien uruchomić proces stawiania polityków przed Trybunałem Stanu. A chodzi m.in. o Jarosława Kaczyńskiego.
|
|
fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl

Włodzimierz Czarzasty chce wznowienia postępowania w sprawie śmierci Barbary Blidy. Polityczka SLD zmarła 25 kwietnia 2007 roku. Wicemarszałek Sejmu przyznał, że w jego opinii Blida nie popełniła samobójstwa.

- Nie wiem, co konkretnie ma na myśli marszałek Czarzasty. Wszystkie okoliczności śmierci zostały już dawno wyjaśnione, mam na myśli bardzo rzetelny raport z prac komisji śledczej, która pracowała pod przewodnictwem Ryszarda Kalisza - komentował w TOK FM Leszek Miller. Były premier przypomniał, że raport liczył 256 stron i znalazły się w nim konkretne wnioski dotyczące m.in. odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej polityków.

Jak mówił gość "Wywiadu politycznego" w TOK FM, zgodnie z ustaleniami komisji, "Jarosław Kaczyński powinien ponieść odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu". A w przypadku Zbigniewa Ziobry, który w kwietniu 2007 roku był ministrem sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, wnioskowano o odpowiedzialność karną i konstytucyjną. Przypomnijmy, że w 2015 roku w Sejmie przepadł wniosek o postawienie Ziobry przed TS.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Ja bym proponował, żeby min. Adam Bodnar sięgnął do tych wszystkich kwestii i podjął stosowną decyzję. To znaczy skierowanie tych wszystkich spraw do prokuratur, a marszałek Sejmu pan Hołownia, żeby uruchomił proces stawiania polityków przed Trybunałem Stanu - stwierdził rozmówca Karoliny Lewickiej.

Śmierć Barbary Blidy. "Ziobro był w stanie całkowitego załamania"

Dziennikarka cytowała wypowiedź rzeczniczki prokuratury generalnej, która przypomniała, że wznowienie śledztw wymaga "nowych istotnych faktów". Przypomniała też, że wszystkie postępowania w sprawie osób biorących udział w akcji w domu Barbary Blidy zostały umorzone przez łódzką prokuraturę. - Jak pan myśli, czy prokuratura też była nierychliwa, czy wszystko wyjaśniła?

- Pani prokurator ma rację, mówiąc, że jak nie ma żadnych nowych faktów, to nie będą wznawiać postępowania. Ja uważam, że nie ma żadnych nowych faktów, wszystko zostało skrupulatnie zbadane. Dlatego osobiście wolałbym, żeby nie wszczynać tego wszystkiego od początku, tylko zrealizować postanowienia, które są zawarte w raporcie komisji śledczej - odpowiedział Leszek Miller.

Były premier przypomniał wypowiedzi Janusza Kaczmarka, który w 2007 roku był szefem MSWiA. - On mówił, że kiedy Ziobro pozyskał informację o śmierci Barbary Blidy, to był w stanie całkowitego załamania. Dzwonił do Kaczmarka i płakał; wypłakiwał się, co teraz z nim będzie. Zdawał sobie sprawę z odpowiedzialności i bał się tej odpowiedzialności - stwierdził.

Wypowiedź Kaczmarka z opublikowanej po latach książki przypomniała Karolina Lewicka, Były szef MSWiA wspominał, że Ziobro mógł wtedy powiedzieć "Janusz, ratuj". "Na pewno padły mniej więcej takie słowa, że sytuacja wiesz jaka była, jak do tego dojdzie, to ja będę musiał mówić, że premier (Jarosław Kaczyński) oczekiwał wyników, będę musiał to powiedzieć" - cytowała dziennikarka TOK FM.

- Jednym z zarzutów pod adresem Kaczyńskiego jest to, że wyposażył ministra Ziobro w specjalne kompetencje, zajmował wyższą pozycję prawną niż inni konstytucyjni ministrowie. To jest ewidentny delikt konstytucyjny, ale to też oznacza, że Ziobro w całej tej sprawie ponosił wyjątkową odpowiedzialność. Ziobro potem kłamał przed Sejmem, co do okoliczności tego śledztwa. Naprawdę materiałów jest dużo, 256 stron szczegółowego raportu. Tylko brać - powtórzył były premier, który obecnie jest europosłem.

Przeszukanie u Ziobry to 'Pegasus Plus'. 'Miało być lepiej, a nie jest'

Czy sprawę śmierci Barbary Blidy da się wyjaśnić?

Lewicka przypomniała też o ustaleniach dziennikarzy, którzy badali okoliczności śmierci Barbary Blidy. Piotr Pytlakowski z "Polityki" ujawnił ustalenia, z których wynika, że "kąt, pod którym kula weszła w ciało ofiary, wykluczał naturalne ułożenie dłoni trzymającej rewolwer". - Ale są inne ustalenia: mycie rąk przez funkcjonariuszy, zmienianie ubrań, (...) liczne telefony, które wtedy wykonywane. Wiceszef ABW dzwonił 123 razy do 29 osób; wymieniając się telefonami z innymi funkcjonariuszami, żeby mylić tropy - wyliczała.

Na broni, z której miała zastrzelić się Barbara Blida, nie było też śladów linii papilarnych. - Musiała być zapewne wyczyszczona. Powinny być tam ślady zarówno Barbary Blidy, jak i jej męża, który odkładał broń z podłogi. To jest sprawa, która jest jeszcze kiedykolwiek do wyjaśnienia? - pytała.

- To wszystko, co pani mówi, jest ciężkim oskarżeniem pod adresem organów dochodzeniowych i wymiaru sprawiedliwości, bo jeżeli jest tyle dowodów, poszlak i nic się nie dzieje, to w jakim my państwie żyjemy? W państwie, w którym wbrew dowodom nie ponosi się żadnej odpowiedzialności? - pytał Miller.

Polityk przywołał liczne rozmowy, jakie odbył z mężem Barbary Blidy. - Otóż mąż pani Blidy odrzuca hipotezę samobójstwa, był na miejscu w tym czasie. Próbowano to śledztwo skierować w innym zupełnie kierunku i między innymi dlatego zacierano ślady. Tylko że stwierdzenie "zacieranie śladów" to jedno, a udowodnienie, że ślady były zacierane, to drugie. Więc niech obecne organy śledcze dowiodą, że tak rzeczywiście było - podsumował gość TOK FM.

-