,
Obserwuj
Polityka

"Premier nie miał wiedzy", a szef KPRM "zdziwiony". Kto nie wiedział o incydencie na granicy

oprac. MK tokfm.pl
3 min. czytania
06.06.2024 18:48
Dwóch żołnierzy zostało zatrzymanych na granicy polsko-białoruskiej. Wiosną, w trakcie odpierania naporu migrantów, oddali strzały, czym mieli przekroczyć swoje uprawnienia. Sprawa ujrzała światło dzienne dopiero po dwóch miesiącach dzięki śledztwu Onetu. - Jestem zdziwiony, że jako szef Kancelarii Premiera nie miałem informacji na ten temat - mówił Jan Grabiec. Przyznał, że również Donald Tusk nie wiedział o tym incydencie.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Portal Onet napisał w środę wieczorem o żołnierzach, którym po strzałach ostrzegawczych w stronę ludzi forsujących granicę polsko-białoruską, postawiono zarzuty. Jak relacjonuje portal, kiedy sytuacja została opanowana, do akcji wkroczyła Straż Graniczna. Jej funkcjonariusze zawiadomili Żandarmerię Wojskową, a ta zatrzymała żołnierzy za użycie broni wobec migrantów

Incydent na granicy. Żołnierze zakuci w kajdanki 

Z komunikatu rzecznika prasowego Prokuratury Generalnej wynika, że żołnierze, oddanymi strzałami, narazili migrantów na "niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia". W czwartek Onet przekazał, że w sprawie przekroczenia uprawnień przez dwóch mundurowych śledztwo zarządził prokurator Tomasz Janeczek, który jest nominatem Zbigniewa Ziobry. Janeczek pełni funkcję zastępcy prokuratora generalnego ds. wojskowych.

Posłuchaj audycji:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

W "Wywiadzie Politycznym" na antenie TOK FM do zdarzenia odniósł się Jan Grabiec, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. - Prawdę mówiąc to zdumiewające, że ta sprawa teraz, w takiej formie, ujrzała światło dzienne - powiedział minister. - Sam jestem zdziwiony, że jako szef Kancelarii Premiera nie miałem wiedzy na ten temat - dodał Grabiec. Zaznaczył, że centrum decyzyjne rządu nie miało informacji o zarzutach dla żołnierzy. - Premier od wielu miesięcy interesuje się sytuacją na granicy, bywał tam. Premier niestety nie miał wiedzy o tej konkretnej sytuacji, zachowaniu, przebiegu tego zdarzenia - przyznał gość Karoliny Lewickiej. Podkreślił, że Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Sprawiedliwości zajmują się dogłębnym zbadaniem sprawy. 

'Jestem tchórzem. Wolę to, niż umierać'. Ukraińcy odsłaniają wstydliwą twarz wojny

Incydent na granicy. Rząd nie miał informacji z MON

Podczas czwartkowej konferencji prasowej szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że o zdarzeniu został poinformowany jeszcze tego samego dnia przez komendanta Żandarmerii Wojskowej. - Mam wrażenie, że ta informacja została zatrzymana i nie dotarła tam, gdzie powinna dotrzeć - powiedział Grabiec. Dodał, że jego zdaniem minister obrony narodowej miał jedynie cząstkową wiedzę ws. marcowego incydentu. - Z jego wypowiedzi wynikało, że jakkolwiek wiedział o samym zajściu, to nie wiedział jego przebiegu - szef Kancelarii Premiera wskazał, dlaczego komunikat w tej sprawie mógł nie dotrzeć do niego oraz premiera Tuska. 

Jak zaznaczył Grabiec, "wszyscy mamy świadomość, że jeśli się strzela, może dochodzić do różnych sytuacji". Dodał, że nie ma nic dziwnego w wyjaśnianiu, czy w tego typu sytuacjach nie doszło do nadużyć i przekroczenia uprawnień. - Natomiast zakładanie żołnierzom kajdanek jest czymś jednak w mojej opinii niestandardowym  - przyznał minister. - W tej całej sprawie bulwersujące są okoliczności, a nie sam fakt, że ktoś zadaje pytania i starała się sprawdzić tę sytuację. Traktujemy to bardzo poważnie - zaznaczył Grabiec. Zapowiedział, że premier Tusk będzie żądał wyjaśnienia wszystkich okoliczności incydentu "do samego spodu".