Dzielnie bronił Sasina. "Równie dobrze można wyciągać zarobki Tomasza Lisa"
Donald Tusk zapowiedział w piątek, że Polska będzie się starała o organizację igrzysk olimpijskich. Jak ocenił premier, 'realna perspektywa, biorąc pod uwagę już wstępne decyzje, zobowiązania, deklaracje Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, to 2040 lub 2044 rok'.
- Bawi mnie to, że człowiek, który mówi, że Centralny Port Komunikacyjny to megalomania chce teraz igrzysk olimpijskich w Polsce. Przypomnijmy, że igrzyska w Tokio kosztowały - w przeliczeniu na złotówki 130 mld. Nawet gdybyśmy zorganizowali tańsze igrzyska, to nadal jest to 50-60 mld zł. To gigantyczne koszty - komentował w 'Poranku Radia TOK FM' Tobiasz Bocheński z PiS.
Europoseł ocenił, że 'jeżeli mamy mieć olimpiady, to musi być CPK w wersji zaproponowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości'.
Tak wybrali Piesiewicza? 'Sasin powiedział: albo ten, albo nie będzie pieniędzy'
Wysokie zarobki ludzi Sasina. "Żółta lampka"
Tobiasz Bocheński był też pytany o atrakcyjne posady dla ludzi związanych z Jackiem Sasinem. Kiedy był on szefem resortu aktywów państwowych, to np. żona prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego - Agnieszka Piesiewicz zarobiła w banku Pekao SA ponad 1 mln zł.
- Zarobki w sektorze bankowym są o wiele wyższe niż w innych miejscach - komentował wymijająco Bocheński.
- Miesięcznie wychodzi 164 tys. zł i to dla doradczyni z doświadczeniem w firmie handlującej artykułami biurowymi. Nie zapala się czerwona lampka? - dopytywała Dominika Wielowieyska.
- Żółta, jeżeli już - odpowiedział europoseł PiS. Po chwili dodał, że sprawę należy wyjaśnić. Prowadząca dopytywała też o zarobki Małgorzaty Raczyńskiej, przyjaciółki matki prezesa Kaczyńskiego. Jej wynagrodzenie, jako doradcy banku Pekao SA, wynosiło 58 tys. zł miesięcznie. Bocheński wyjaśnił, że nie zna dokładnie sprawy. - Równie dobrze można wyciągać zarobki Tomasza Lisa, czy innych dziennikarzy - odparł polityk PiS.
- A co ze sprawą Jarosława Olechowskiego? Na konto byłego szefa informacji w TVP, wpłynęło 1,4 mln zł, także za pracę w banku - dociekała Wielowieyska.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Jeżeli pracował tam legalnie, to nie powinno to budzić nieprawdopodobnych kontrowersji. Jeżeli świadczył pracę na rzecz Pekao i Pekao było zadowolone, to jest to relacja między pracodawcą a pracownikiem - stwierdził polityk Prawa i Sprawiedliwości. Pytany o kolejne przykłady obsadzania stanowisk ludźmi bliskimi Jackowi Sasinowi, powiedział: 'Niewątpliwie żadna ekipa rządowa od 89. roku nie poradziła sobie sprawnie z problemem mieszkaniowym i z problemem zarządzania spółkami skarbu państwa'. - To dotyczy wszystkich rządzących - przekonywał.
Szybko dodał też, że żadna z osób, o których mowa w przypadku banku, nie jest członkiem PiS-u. Wziął się też za obronę Sasina. Przekonywał, że decyzję o zatrudnieniu podejmował prezes banku, a nie ówczesny minister. - Nie ma żadnego dowodu, że Jacek Sasin komukolwiek kazał jakiekolwiek rzeczy robić. A przynajmniej nic o tym nie wiem - argumentował.
'To nie jest jeden błąd na 200 tys. euro'
Trudne pytania dotyczą nie tylko decyzji Jacka Sasina. Zasłużonemu politykowi PiS Ryszardowi Czarneckiemu przedstawiono zarzut wyłudzenia z Parlamentu Europejskiego 854 tys. 642 zł. Grozi za to kara do 15 lat pozbawienia wolności. Według prokuratury Czarnecki 'w celu osiągnięcia korzyści majątkowej', złożył od 10 czerwca 2009 r. do 12 listopada 2013 r. łącznie '243 wnioski o zwrot kosztów podróży, w których podano nieprawdę'. Miał podać nieprawdziwe dane o miejscu zamieszkania w Jaśle, choć faktycznie zamieszkiwał w Warszawie.
Jak przekonywał Tobiasz Bocheński rozliczenie kilometrówki to kwestia pomiędzy administracją Parlamentu Europejskiego a Ryszardem Czarneckim. - To też nie jest jeden błąd na 200 tys. euro. To się rozlicza miesiąc za miesiącem. Może więc faktycznie uzbierała się kwota, którą należy wyjaśnić - mówił gość TOK FM, zapewniając, że sprawa kilometrówek jego nie dotyczy, bo do Brukseli lata samolotem.