Ulga dla klasy średniej. Zrezygnować czy przyjąć? Ekspertka radzi, co z nią zrobić

Ulga dla klasy średniej spędza sen z powiek wielu pracownikom. Małgorzata Samborska, doradczyni podatkowa z Grant Thorton tłumaczyła w TOK FM, na czym polega ta ulga i kto powinien zastanowić się nad rezygnacją z tego przywileju podatkowego.
Zobacz wideo

Ulga dla klasy średniej to rozwiązanie, które pojawiło się w przepisach podatkowych od 1 stycznia. Jego celem, jak informuje MF na swoich stronach, jest amortyzacja zmian w składce zdrowotnej, czyli likwidacja odliczenia tej daniny od podatku. Ulga obejmuje osoby, które uzyskują przychody z pracy na etacie oraz z działalności gospodarczej w przedziale od 68 412 zł do 133 692 zł, czyli od 5 701 zł do 11 141 zł brutto miesięcznie. Z ulgi mogą skorzystać także małżonkowie przy wspólnym rozliczeniu. 

Małgorzata Samborska, doradczyni podatkowa z Grant Thornton, tłumaczyła w magazynie "EKG" w TOK FM, że wysokość ulgi dla klasy średniej zmienia się, wraz z zarobkami. - Gdy przekroczymy ten próg 68 tys. zł rocznie, to zaczynamy podlegać uldze. Jej szczyt pojawia się przy przychodach na poziomie 102 tysięcy złotych rocznie, a potem znów zaczyna spadać. Po przekroczeniu progu 133 tys. nie mamy już prawa do ulgi - mówiła Samborska.

I tutaj pojawia się największy znak zapytania. Ponieważ ulgę - w przypadku wypadnięcia poza widełki zarobków - trzeba zwrócić. Jednak, zdaniem Samborskiej, nikt nie powinien zastanawiać się nad rezygnowaniem z ulgi. - Ulgę dla klasy średniej trzeba wziąć, bo to dodatkowe pieniądze "na rękę". To ważne w kontekście rosnącej inflacji - radziła. Ekspertka przypominała, że ulgę zwraca się w rozliczeniu rocznym, czyli dopiero za 14 miesięcy i nie powinna być wyższa niż 2300 zł (bo tyle wynosi w swoim "szczycie". - Z tego odliczenia można zrezygnować w każdym momencie roku podatkowego, spisując zwykły wniosek, bo nie ma do tego gotowych druków i przekazać go księgowości. Jednak to niecałe 200 złotych w kieszeni co miesiąc, jest dzisiaj więcej warte, niż 2,3 tys. za rok, bo ceny rosną z miesiąca na miesiąc coraz szybciej i pieniądze tracą na wartości - mówiła ekspertka Grant Thornton. 

Ulga dla klasy średniej. Kto powinien zrezygnować?

Zdaniem Samborskiej, nad rezygnacją z ulgi powinni zastanowić się w szczególności te osoby, które przewidują, że mogą nie osiągnąć dolnego pułapu zarobkowego. Niebezpieczeństw jest wiele i to trudnych do przewidzenia. Na przykład dłuższa choroba i zasiłek chorobowy, przejście na zasiłek macierzyński czy utrata pracy.

- Zasiłki nie liczą się bowiem do sumy rocznego wynagrodzenia. Z tego punktu widzenia należałoby planować chorobę czy utratę pracy i na tej podstawie z góry rezygnować z zastosowania ulgi dla klasy średniej - dziwiła się eksperta Grant Thornton.

Ulga dla klasy średniej, a słynny PIT-2

Wskazywała też na ważne rozróżnienie: darowanie sobie tego odliczenia nie ma nic wspólnego z PIT-2. Ten ostatni dotyczy bowiem innej ulgi w podatkach, mianowicie wynikającej z kwoty wolnej podniesionej do 30 tys. złotych.

W ubiegłych latach ulga z tytułu kwoty wolnej od podatku wynosiła ok. 40 zł miesięcznie, po zmianach podatkowych to 425 złotych miesięcznie (rocznie 5,1 zł, czyli 17 proc. od 30 tys. zł). - Kto nie dostarczył swojemu pracodawcy zgody na zastosowanie kwoty wolnej, czyli PIT-2, rozliczy ją sobie dopiero po zakończeniu roku podatkowego, ale w jego trakcie będzie otrzymywać mniej "na rękę", mniej o 425 złotych - tłumaczyła doradczyni podatkowa.

Kwota wolna należy się każdemu, ale w przypadku osób zarabiających w kilku miejscach może ją "naliczać" tylko jeden pracodawca. W przypadku dorabiających emerytów czy rencistów odliczenie zastosuje ZUS. - Osoby zatrudnione na umowie o pracę w dwóch firmach powinny wybrać jedną, która będzie odliczać kwotę wolną. Natomiast osoby pracujące wyłącznie na umowie zleceniu w ogóle nie mogą korzystać w ciągu roku z tego rodzaju odliczania - mówiła Małgorzata Samborska. Wyrównanie otrzymają po rozliczeniu podatkowym całego roku.

Zdaniem ekspertki chaos wywołany wprowadzeniem przez rząd zmian w podatkach na początku roku, to dopiero początek bałaganu. - Najbliższy jego etap to wybór przez małych i średnich przedsiębiorców formy opodatkowania co trzeba zrobić w tym roku do 20 lutego - wskazała ekspertka. 

DOSTĘP PREMIUM