Prof. Grabowski rozlicza prezesa NBP. "COVID-19 wywołuje zapalenie płuc, panie Glapiński, a nie inflację"
Na budynku centrali Narodowego Banku Polskiego przy ul. Świętokrzyskiej 11/21 w Warszawie zawisł ogromny baner, na którym wskazano, skąd wzięła się rekordowo wysoka inflacja w Polsce. "Obciążanie NBP i rządu winą za wysoką inflację wpisuje się w narrację Kremla" - tak brzmi jedno z haseł. Głównymi przyczynami inflacji - według banku centralnego - są: agresja rosyjska w Ukrainie oraz pandemia COVID-19 wraz z jej skutkami.
- Po co Adam Glapiński wiesza taki baner? - pytał Maciej Głogowski dr. Bogusława Grabowskiego. - Bo on jest funkcjonariuszem partyjnym. Moim zdaniem powinien być postawiony przed Trybunałem Stanu. Artykuł 227 punkt 4. Konstytucji RP mówi, czego prezesowi NBP nie można. Między innymi nie można prowadzić działalności publicznej, która uderza w godność urzędu - odpowiedział były członek Rady Polityki Pieniężnej.
A - jak podkreślił gość "Magazynu EKG" - sprawa baneru "to jest uderzanie w godność urzędu" prezesa banku centralnego. - Bo to jest prowadzenie publicznej działalności politycznej, choć nie polityki partyjnej, bo teoretycznie prezes nie jest członkiem partii - argumentował.
Jak przekonywał Grabowski, "Kreml nie ma żadnej narracji w sprawie polskiej inflacji, stóp procentowych itd.". - To brednia. Przyczyny inflacji to prowadzenie polityki fiskalnej o dużym poziomie deficytu - od początku, odkąd PiS objęło władzę: ograniczanie wydatków inwestycyjnych w budżecie, promowanie wydatków konsumpcyjnych. To wszystko było akomodowane przez bardzo luźną politykę pieniężną, za pierwszej kadencji Adama Glapińskiego. Po drugie, COVID-19 wywołuje zapalenie płuc, panie Glapiński, a nie inflację. Oczywiście COVID-19 przyczynił się do inflacji, dlatego że wiele rządów i banków centralnych prowadziło politykę pieniężną i fiskalną, która dała impuls (inflacyjny) - mówił rozmówca Macieja Głogowskiego.
Ekonomista podkreślił, że gdyby w Polsce w czasie pandemii "mniej rozrzutnie" stymulowano rynek pracy, "niż to robił PiS", "a jednocześnie gdyby to nie było aż tak wspierane przez politykę pieniężną - wykupem 147 mld obligacji emitowanych przez Skarb Państwa i zależne od niego podmioty (np. Bank Gospodarstwa Krajowego), to byśmy mieli inflację, ale nie taką wysoką. - Druga rzecz. Również w czasie wojny można prowadzić różne polityki, np. taką, jaką prowadzi się w Holandii, gdzie z powodu wzrostu cen surowców - po ataku Rosji na Ukrainę - we wrześniu 2022 roku mieliśmy inflację na poziomie 17,1 proc. W Polsce było wtedy 17,6 proc., ale w marcu 2023 roku w Holandii jest 4,4 proc. inflacji, a u nas ponad 15 proc. - stwierdził były członek RPP.
Grabowski uważa, że "wojna - i to, że był COVID-19 - nie zwalnia prezesa Glapińskiego i premiera Morawieckiego z odpowiedzialności". - A ich zachowania sprzyjały inflacji, dlatego mamy jedną z najwyższych inflacji w Europie - ocenił.
Polityka i 500 plus, które ma zamienić się w 800 plus
Były członek Rady Polityki Pieniężnej chwalił też w TOK FM Donalda Tuska za "znakomitą reakcję", czyli zgłoszenie projektu w sprawie jak najszybszej podwyżki 500 plus - do poziomu 800 złotych. PiS - przypomnijmy - zapowiedziało wprowadzenie tej podwyżki od stycznia 2024 roku.
- To nie jest licytacja - przekonywał, oceniając, że pomysł Tuska, to "próba obnażenia populistycznych haseł PiS-u, powiązanych z autorytarnym nastawieniem tej partii". - Tusk pokazuje, że to, co proponuje PiS, jest fasadą do realizacji celu głównego, jakim jest przekształcenie Polski w autorytarny kraj. Kaczyński mówiący o 800 plus chce kupić głosy na wybory, mówi: "Jak będziecie na mnie głosowali, to ja wam dam 800". Tusk ujawnia tę taktykę i mówi: "Sprawdźcie, zobaczcie - on (Kaczyński) zgłasza to tylko po to, żeby zdobyć wasze głosy i zapędzić was do klatki" - powiedział.
Gość "Magazynu EKG" podkreślił, że gdyby Donaldowi Tuskowi chodziło o licytowanie się z PiS-em, to były premier powiedziałby: "Od czerwca 1000 złotych".