Sztuczna inteligencja mebluje listę najbogatszych ludzi świata. Czas na roboty
To będzie odcinek o bogactwie. I o tym, jak bardzo zależy ono od zbiorowej wyobraźni. Bo na liście najzamożniejszych ludzi na świecie zaszła zmiana. Dokonali jej inwestorzy, właściciele akcji najpotężniejszych firm na świecie. Bo dostrzegli zmianę w świecie technologii przyszłości. Ta zmiana dzisiaj decyduje o tym, kto kiedyś będzie władać światem biznesu.
Na początek o samej roszadzie w ścisłej czołówce. Po wielu miesiącach panowania imperatora nowoczesnych technologii Elona Muska oraz cesarza luksusu czuli Bernarda Arnaulta, przyszło nowe. A właściwie wróciło stare.
Miejsce na najwyższym stopniu podium zajął Jeff Bezos, który okupował je przez długi czas. Dopóki zbudowane przez niego amerykańskie królestwo handlu internetowego nie zaczęło ustępować pola - Chińczykom. Bezos został wtedy zepchnięty na trzecie miejsce przez płatności elektroniczne, samochody elektryczne i rakiety kosmiczne - Elona Muska oraz wyrafinowanego szampana, skórzaną galanterię i luksusowe perfumy - Francuza, Bernarda Arnaulta.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Pierwszy Europejczyk, który stał się najbogatszym człowiekiem na świecie, swoją fortunę zbił na luksusie. Arnault jest właścicielem biznesowego imperium, należą do niego takie marki jak Louis Vuitton, Dom Perignon, Dior, Sephora i mnóstwo innych. Na podium stanął rok temu i od tamtego czasu zajmował je z przerwami ustępując miejsca tylko Muskowi. Francuz swoje rosnące bogactwo zawdzięcza... Chińczykom, którzy po latach zamknięcia w jednym z najostrzejszych reżimów pandemicznych na świecie z pełnymi portfelami ruszyli na zakupy. Skoro zaś Chiny to największy rynek świata dla luksusu, a Chińczycy kochają francuskie marki, to do kieszeni Arnaulta płynął szeroki strumień gotówki. Ten azjatycki kraj jest największym na świecie rynkiem luksusu, na którym po torebki Louisa Vuittona ustawiają się kolejki, a najnowsze kolekcje Chanel czy Diora idą na pniu.
A właściwie szły. Bo Chiny nie mają ostatnio dobrej passy gospodarczej, a wraz z nimi ich mieszkańcy. Nawet ci z grubymi portfelami. Dlatego gwiazda francuskiego miliardera nieco przygasła. Zaczęły za to mocniej jaśniej inne gwiazdy, z gwiazdozbioru nowoczesnych technologii. Walka toczy się dzisiaj na froncie samochody elektryczne kontra sztuczna inteligencja. Na razie wygląda na to, że gwiazda AI świeci jaśniej.
Najbogatsi na świecie. Bój na śmierć i życie z Muskiem i AI w rolach głównych
Zanim wyjaśnimy na jednym z przykładów, dlaczego sztuczna inteligencja zawładnęła zbiorową wyobraźnią, krótka opowieść o tym, jak dwóch największych graczy w świecie technologii, Elon Musk i Sam Altman, poszli ze sobą na wojnę. Musk, jak wiecie, wymyślił dla świata samochody elektryczne, a wcześniej płatności elektroniczne bez udziału banków. Altman zaś dał światu darmowy model językowy sztucznej inteligencji, od którego wszystko się zaczęło. Musk i Altman niegdyś współorganizatorzy OpenAI małej firmy, która dzisiaj rządzi na rynku technologicznym, toczą dzisiaj bój na śmierć i życie.
Dlaczego? Bo Musk wycofał się z OpenAI, gdy pozostali właściciele sprzeciwili się, by jednoosobowo zarządzał firmą w zamian za miliardy dolarów na rozwój AI. Musk oceniał, że do stworzenia sztucznej inteligencji niezbędna jest góra gotówki, której innowatorzy z Doliny Krzemowej nie mieli. Za pieniądze domagał się kontroli nad firmą i jej badaniami. Ale jej nie dostał. Dzisiaj OpenAI i stojący za nią Sam Altman jest największą globalną gwiazdą technologii, która otworzyła dla ludzkości dostęp do darmowych wersji sztucznej inteligencji i zarabia miliardy dolarów na współpracy z innym gigantem - firmą Microsoft.
I tu najważniejszy wątek tej historii, którego finał rozegra się w sądzie i o którym zapewne będzie bardzo głośno. Bo spór dotyczy wartości ogólnych: dobra ludzkości w kontekście pieniędzy. Musk w sądowym pozwie oskarżył Altmana i OpenAI, że stawia zysk przed dobrem ludzkości. O co konkretnie chodzi? O prognozy, że sztuczna inteligencja doprowadzi do zagłady. Musk uważa, że firmy rozwijające ją powinny działać przy odkrytej kurtynie i pro bono. Altman zaś robi na swojej technologii wielkie pieniądze. I to one są głównym bohaterem tego sporu. Bo - jak twierdzą komentatorzy - Musk widzi przed sobą gwałtowne hamowanie. I może kres swojego imperium. Jego miejsce zajmuje w biznesie technologia, której nie ma. Która zaczyna być tak powszechna i niezbędna, że używają jej tkacze dywanów z Indii, śmieciarki w Europie czy synoptycy w Azji. Mało tego, ta technologia zaczyna fizycznie pracować przy produkcji samochodów czy przenosić towary w magazynach. na przykład Amazona. I teraz kolejny bohater tej historii. Najważniejszy!
Najbogatsi ludzie świata. Wielki powrót Bezosa
Jeff Bezos wrócił na najwyższe podium po trzech latach nieobecności. Swój powrót zawdzięcza Amazonowi. Cena akcji Amazona wzrosła od początku roku o 17 procent, a w porównaniu z poprzednim rokiem aż o 90 procent. Analitycy wskazują konkretną przyczynę: zaangażowanie w rozwój sztucznej inteligencji i jej zastosowań. Wśród tych ostatnich jest inwestycja Bezosa oraz funduszu rozwojowego Amazona w firmę budującą humanoidalne roboty. By móc zastępować człowieka, muszą poruszać się jak on, mieć przeciwstawny kciuk i przekształcać algorytmy w zamiar ruchu, a potem sam ruch. Do tego potrzebne mu jest superszybki procesor i złożony model matematyczny. Który pozwoli im - między innymi - właściwie rozumieć kontekst ludzkiej mowy i generować odpowiedź. Firma FigureAI jest jednym z trzech światowych liderów tego typu robotyzacji. I dostarcza już swoje maszyny do fabryk BMW w Karolinie Południowej.
Dwunożne roboty pracują też w magazynach Amazona. Napędzane bateriami, same robią sobie przerwy co pięć godzin, żeby się naładować. Kieruje nimi sztuczna inteligencja, potrafią więc reagować na zmieniającą się sytuację wokół nich. Zastępują ludzi tam, gdzie praca jest powtarzalna i fizycznie najcięższa.
Światowe start-upy planują produkować kilkadziesiąt tysięcy sztuk takich maszynowych pracowników rocznie. Do wielkich magazynów chce je kupić Amazon, który rozumie możliwości i praktyczne zastosowania sztucznej inteligencji. Także takie całkowicie fizyczne. W kraju, który ma miliony wakatów i niewielu chętnych do pracy w firmie, w które już teraz działa 750 tysięcy prostych robotów. Które teraz dostają wsparcie w postaci generatywnej sztucznej inteligencji, która w przeciwieństwie do człowieka nigdy się nie myli. Trafniej prognozuje też rozmiar i rodzaj zakupów, lepiej planuje wykorzystanie magazynów.
Dzięki temu Amazon upycha w swoich halach więcej towaru i jednocześnie szybciej wysyła go do klientów. Dzięki Robinowi, maszynie wspieranej przez AI, ciężarówki ładowane są w najbardziej sensowny sposób. Robot rozpoznaje rodzaj przesyłek - od pudła przez tubę po koperty - i odpowiednio układa je w ładowni ciężarówce. Sztuczna inteligencja wyciąga też wnioski z prognoz pogody i zarządza załogami nadzorującymi przeładunki. Podejmuje decyzje o spedycji w tempie nieosiągalnym człowiekowi. Nadzoruje tysiące transportów jednocześnie, zmieniając im trasy w razie potrzeby. Amazon, największa platforma handlowa świata osiąga niemożliwe wcześniej wyniki, a jej wartość rośnie. Wraz z tą wartością rośnie majątek Bezosa, który za dwa lata ma szansę stać się pierwszym bilionerem na świecie.