Saudyjczycy chcieli zadziwić świat. Sztandarowy projekt tonie w piachu
To będzie odcinek o zamkach na piasku. Dosłownie. O mieście przyszłości, które miało powstać tam, gdzie dzisiaj jest klepisko. Mieście ultranowoczesnym architektonicznie, samowystarczalnym energetycznie, futurystycznym technologicznie. Otoczonym atrakcjami rodem z filmów popularnonaukowych. Miasto, w którym zjazdowe trasy narciarskie, sztucznie naśnieżone w pełnym zwrotnikowym słońcu, to atrakcja najmniej niezwykła. "The Line - the city that delivers new wonders to the wolrd". Będzie więc o - podobno - nieskończenie doskonałej linii, która na razie wygląda na mało atrakcyjny odcinek. Bo największy projekt urbanistyczny, którym Arabia Saudyjska chciała zadziwić świat, utknął w... piachu. To jest Codzienny Podcast Gospodarczy, zaczynamy.
Idealne miejsce na ziemi. Utopia czy projekt przyszłości?
Tę opowieść zaczniemy od jednego słowa. NEOM. Nigdy nie słyszeliście? Nie szkodzi. Marka jest nowa, na razie opisuje projekt pusty w środku, składający się z samego opakowania. Jest nazwą bilionowego przedsięwzięcia, które ma wyznaczać nowe kierunki w urbanistyce, architekturze i technologii miejskiej. Ma być spełnieniem marzeń o miejscu idealnym do mieszkania, zbudowanym w zgodzie z naturą, wygodnym do życia, czystym i zdrowym. Jego najważniejszą częścią ma być "Linia". I teraz puśćcie wodze wyobraźni, bo wszystko, o czym teraz powiemy, nie ma nic wspólnego z tym, co mogliście sobie wyobrazić.
SŁUCHAJ:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Linia", to położony na boku najwyższy budynek na świecie, a właściwie dwa równoległe. O długości blisko 170 kilometrów, wysokości około pięciuset metrów, miasto zbudowane w trójwymiarze, czyli nie tylko horyzontalnie, ale też wertykalnie. W którym wszystko, co potrzebne znajduje się w odległości pięciominutowego spaceru - do przodu - lub w górę. Miasto bez samochodów, w którym z krańca na kraniec będzie się można dostać w 30 minut ultraszybką kolejką. Zasilane energią odnawialną, czerpiące wodę z morza po jej odsoleniu. Wspomagane sztuczną inteligencją, automatyką i dronami. Wszystko to na środku pustyni, przeciętej budowlą, której fasada ma być w całości lustrzana. "Linię" wraz z przyległościami miałoby zasiedlić dziewięć milionów ludzi. Czyli tyle, ile mieszka w Nowym Jorku.
Nagły zwrot w aferze z bitcoinem w roli głównej. Poszkodowani w kryptokalipsie odzyskają pieniądze?
Teraz o przyległościach. Na początek wyliczanka: Trojena, Utamo, Sindalha, Aquellum, Gidori, Octagon, czyli projekty w ramach NEOM. W tym wyspa będąca ośrodkiem turystycznym i wielką mariną dla luksusowych jachtów. Ośrodek narciarski - tak jest, dobrze czytacie - narciarski, ze sztucznie naśnieżanymi trasami zjazdowymi, sztucznym mikroklimatem i sztucznym jeziorem. Jedyny taki pustynny wynalazek stworzonym pod gołym niebem na świecie, w zwrotnikowej supersuchej strefie klimatycznej, gdzie w lecie temperatura przekracza 40 stopni. A poza tym: wzniesione w jaskiniach centrum sportów wodnych, dostępne wyłącznie do strony morza, centrum golfowe z gigantycznym trawiastym polem ułożonym na pustyni. Gdzie graczy będzie wspierać sztuczna inteligencja oraz wirtualna rzeczywistość. I na koniec zbudowany od zera, częściowo pływający, komercyjny morski port handlowy z centrum badawczym. Tę listę niezwykłości można ciągnąć w nieskończoność. Bo Arabia Saudyjska z regularnością godną lepszej sprawy wciąż ogłasza nowe elementy projektu. Każdy z nich ma w swoim opisie słowo rozpoczynające się od przyrostka "naj". Jak na przykład najniezwyklejszy na świecie immersyjny amfiteatr zbudowany w skalnym wąwozie, do którego będzie prowadzić ogród stworzony ze świateł. Problem w tym, że większości tych futurystycznych przedsięwzięć brakuje daty realizacji. I - jak się zapewne domyślacie - to nie jedyne czego im brakuje. Ale najpierw o tym, skąd te fantastyczne pomysły w pustynnym kraju, który swoje bogactwo zawdzięcza ropie naftowej.
Arabia Saudyjska szuka nowego źródła utrzymania. Ropę naftową zastąpi piłka nożna?
Petrodolary mogą nie wystarczyć do realizacji futurystycznej wizji
Ogłoszony osiem lat temu NEOM to część saudyjskiego programu znanego pod nazwą Wizja 2030. To plan, w którym Arabia Saudyjska staje się światowym centrum rozrywki, od rozgrywek piłkarskich i igrzysk olimpijskich, po luksusowe ośrodki turystyczne, parki tematyczne jak Dragon Ball, niezwykłe struktury architektoniczne, zaprojektowane przez najbardziej twórcze umysły świata. Wszystko to za pieniądze, które Saudyjczycy zarabiają na ropie naftowej, bo Arabia jest w ścisłej światowej czołówce eksporterów tego surowca. Saudyjczycy mają drugie co do wielkości zasoby ropy naftowej i czwarte co do wielkości pokłady gazu ziemnego. Przemysł wydobywczy to blisko połowa jej gospodarki i trzy czwarte wpływów do budżetu. Setki miliardów dolarów zysków wpływają do specjalnego państwowego funduszu zarządzanego przez rządzącą rodzinę królewską. Byłyby niemal nieskończonym źródłem bogactwa. Gdyby nie fakt, że świat zamierza stopniowo przestawiać się na energię odnawialną. Stąd pomysł uczynienia z tego naftowego królestwa na pustyni - największego na świecie królestwa przyjemności. Pomysł ryzykowny i kosztowny.
Nowe ustalenia ws. wielkiej straty Orlenu. 'Daniel Obajtek i jego człowiek z Hezbollahu'
Na budowę samego tylko megamiasta Arabia Saudyjska ma wydać półtora biliona dolarów. Ale fachowcy pracujący przy inwestycji twierdzą, że to kwota znacznie zaniżona. Dlatego na świecie trwają poszukiwania chętnych do wydania pieniędzy na pustyni. Saudyjczycy szukali ich w Chinach, a do siebie zaprosili bankierów z całego świata. Bo nawet nieskończone źródło naftowej gotówki to w przypadku saudyjskich ambicji stanowczo za mało. Dlatego zamiast linii będzie na razie odcinek. Na dodatek krótki.
Katowice mogą być megamiastem? 'Trzeba mieć na to jakiś pomysł' [RAPORT O MIEŚCIE]
W rejonie zatoki Akaba trwa kopanie gigantycznego rowu pod fundamenty mega miasta. Idzie opornie, bo część projektu była wielokrotnie zmieniana, więc świeżo usypana góra piachu okazała się przeszkadzać w budowie ujęcia wody. I trzeba było przewieźć ją tysiącami ciężarówek w zupełnie inne miejsce. Kłopotem jest dostarczanie na pustynię materiałów budowlanych, stali, betonu i szkła. Dla dostaw potrzebne jest dodatkowe miejsce w portach oraz nowe drogi do miejsca budowy. Plus montowane od zera osiedla dla robotników, których w szczycie ma być nawet 100 tysięcy. Wszystko to potrzebuje prądu, więc oprócz dróg, osiedli i portów trwa też stawianie elektrowni gazowych. I dlatego pustynne mega miasto, zamiast 170 kilometrów długości będzie mieć jakieś 80 razy mniej. Czyli... około dwóch. A inwestorzy z całego świata trzymają kciuki za sukces zamków na piasku. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu. I zdrowemu rozsądkowi.