Ekspert ostro o obniżeniu składki zdrowotnej. "Nie tym kursem, bo wpadniemy na skałę"
- Sejm deliberuje nad obniżeniem składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, popierają to główni kandydaci na prezydenta;
- Dr Tomasz Lasocki twierdzi, że obniżenie jej byłoby równoznaczne z obniżeniem jakości opieki zdrowotnej;
- Obniżenie wcale też nie pomoże najgorzej zarabiającym przedsiębiorcom, wręcz przeciwnie - skorzystają najbogatsi.
Sejm zajmuje się obniżeniem składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Od miesięcy dzieli ona koalicję rządzącą. Jej obniżenia chce Polska 2050 i Koalicja Obywatelska, ale już ministerka zdrowia Izabela Leszczyna uważa, że Narodowy Fundusz Zdrowia tych zmian nie udźwignie. Wyrzucenia projektu do kosza chce Lewica.
Obniżenie składki popierają natomiast główni kandydaci na prezydenta: Rafał Trzaskowski, Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen.
- W Polsce przyzwyczailiśmy się do tego, że segmentujemy po kolei wszystko - mówił w 'Światopodglądzie' w TOK FM dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej. - Jakby się mnie zapytano, czy oczekuję, żeby moje daniny publiczne były mniejsze? Tak. Czy chcę przejść na emeryturę w wieku lat 40? Chcę, ale czy bym chciał mieć wysoką emeryturę? Tak. Czy chciałbym, żeby płacić mniej na składkę zdrowotną? Chciałbym. Czy chciałbym, żeby moi rodzice, którzy teraz są na emeryturze, przy jakiejś byle pierdole nie musieli wydawać kilkudziesięciu tysięcy złotych na prywatną opiekę zdrowotną, co momentalnie skonsumuje ich oszczędności? Też bym bardzo chciał. Jeżeli myślimy w długiej perspektywie, widzimy, że wszystko jest ze sobą powiązane - podkreślił.
- Polacy przeznaczają na opiekę zdrowotną, niezależnie czy publiczną, czy prywatną, jeden z najmniejszych odsetków PKB w całej Unii Europejskiej i wśród państw wysokorozwiniętych. Mamy taką opiekę zdrowotną, za jaką zapłacimy, i kropka - mówił gość Agnieszki Lichnerowicz.
Darmowe lunche i dłuższe kolejki
Lasocki twierdził, że postulaty dotyczące przedsiębiorców z jednej strony zanurzone są w taczeryzmie, a z drugiej odrywają się od twardego stąpania po ziemi. - Chcą mieć te darmowe lunche. Mniej zapłacą, ale ustawią się do tego samego lekarza w kolejce. Będzie dłuższa kolejka, jeżeli będzie mniej środków - ocenił.
Na obniżce składki wcale mają zaś nie zyskać najbiedniejsi przedsiębiorcy. - Ci, którzy mają przedsiębiorstwo ledwo zipiące, które zarabia kwoty rzędu minimalnego wynagrodzenia, będą zamiast dziewięciu procent od minimalnego płacili dziewięć procent od 75 procent minimalnego. Czyli mówiąc po ludzku, jedną czwartą składki takiemu komuś się obniży. A człowiek, który ma zarobki dużo większe, kilkadziesiąt tysięcy złotych? Dla niego to będzie oznaczało, że nie będzie płacił dziewięć, a 4,9 proc. U niego składka obniży się mniej więcej o połowę.
- Krytykuję z perspektywy prawnika: zadeklarowane wartości w projekcie ustawy nie zostaną zrealizowane tym projektem. Czyli jak nawigator do kapitana: panie kapitanie, nie tym kursem, bo wpadniemy na skałę - dodał Lasocki.
Gość TOK FM stwierdził, że składka zdrowotna, podobnie jak podatki, powinna być uzależniona od dochodu. Dlaczego tak nie jest? - Bo to by więcej złotówek kosztowało, zwłaszcza tych dużo zarabiających - odpowiedział ekspert.