"Wadliwa kategoria" eksperymentów na pacjentach. "To powinno być wyzwaniem dla tworzących przepisy" [po serialu EKSPERYMENT]

- Eksperyment leczniczy jest w Polsce kategorią szalenie wadliwą, o czym od lat mówią i lekarze, i prawnicy, i bioetycy - przyznała w TOK FM dr Joanna Różyńska, bioetyczka. Odnosząc się do serialu dokumentalnego "Eksperyment", wyjaśniała, w jakich okolicznościach mogą być przeprowadzane eksperymenty na pacjentach.
Zobacz wideo

Serial dokumentalny "Eksperyment" Michała Janczury przedstawia historię pewnego eksperymentu z wykorzystaniem komórek macierzystych, który miał doprowadzić do poprawy wzroku osoby cierpiącej na nieuleczalną chorobę genetyczną. Zamiast tego doszło jednak do poważnych komplikacji. Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura.

To wstęp do szerszej opowieści o prowadzonych w Polsce terapiach z wykorzystaniem komórek macierzystych. Część lekarzy mówi wprost - to intratny biznes. Zaczynając od drogiego bankowania komórek macierzystych, na kosztownych terapiach kończąc - pacjentom sprzedaje się nadzieję na wyleczenie nieuleczalnych chorób. Ale brakuje dowodów naukowych, a ten, kto głośno próbuje mówić o niebezpieczeństwie, spotyka się z próbą uciszania.

"Wadliwa kategoria" eksperymentu

Dr Joanna Różyńska z Centrum Bioetyki i Bioprawa Uniwersytetu Warszawskiego, a jednocześnie przewodnicząca Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN, w rozmowie z Karoliną Głowacką z "Poranku Radia TOK FM" tłumaczyła, na jakiej zasadzie w Polsce prowadzi się eksperymenty medyczne. Wskazała, że jedną kategorią jest eksperyment medyczny badawczy, czyli doświadczenie naukowe przeprowadzane w warunkach kontrolowanych, celowo dobranych, w pełni dokumentowanych. - Jest to próba wpłynięcia na jakieś zjawisko w celu zaobserwowania, zmierzenia, zbadania efektów tego wpływu. To systematyczne doświadczenie naukowe - tłumaczyła.

W kontekście serialu "Eksperyment" istotna jest jednak druga kategoria, czyli eksperyment leczniczy. - Jest to kategoria szalenie wadliwa, o czym od lat mówią i lekarze, i prawnicy, i bioetycy - podkreślała dr Joanna Różyńska. Tłumaczyła, że w takim eksperymencie chodzi o "wprowadzenie przez lekarza nowych lub tylko częściowo wypróbowanych metod diagnostycznych, leczniczych, profilaktycznych w celu osiągnięcia bezpośredniej korzyści dla zdrowia osoby chorej". - Więc celem nie jest rozwój wiedzy, tylko przysporzenie korzyści dla zdrowia - dodała. I tłumaczyła, że zgodnie z polskim prawem eksperyment leczniczy musi spełniać wszystkie wymogi eksperymentu naukowego, a zatem "w szczególności celowość tego eksperymentu musi być zasadna w świetle aktualnej wiedzy naukowej". Mówiąc prościej - w momencie rozpoczynania eksperymentu powinny istnieć podstawy naukowe, aby sądzić, że da się osiągnąć korzyść terapeutyczną.

- I to jest rola komisji bioetycznych, które są elementem procesu dopuszczania badania do realizacji i jednym z ich podstawowych zadań jest kontrola, czy oczekiwanie osiągnięcia tej korzyści jest zasadne w świetle aktualnej wiedzy medycznej i czy przewyższa ryzyka - tłumaczyła ekspertka. W eksperymencie opisanym w serialu ta sama ekspertka w dziedzinie okulistyki wydawała opinię właśnie dla komisji bioetycznej, a potem była biegłą powołaną przez prokuraturę - dla oceny prawidłowości przeprowadzenia tego samego eksperymentu.

"Nie miałem czasu" jest "niepoważne"

W serialu "Eksperyment" dr Piotr Fryczkowski, który prowadził opisaną terapię, stwierdził, że eksperyment pokazał, że jest ona skuteczna. Na pytanie, dlaczego więc przez ponad trzy lata nie opublikował nigdzie wyników, powołał się na brak czasu. - Celem każdego naukowca jest generowanie wiedzy, którą upublicznia, która może być używana, uogólniana i stosowana także przez innych. Nie można powiedzieć, że ktoś nie miał czasu, żeby opublikować i uwiarygodnić to, co robi. To jest niepoważne sformułowanie - komentowała dr Różyńska. 

A co z faktem, że za możliwość poddania się takiemu eksperymentowi pacjenci muszą zapłacić? Tak było właśnie w przypadku historii opisanej w serialu. Rozmówczyni Karoliny Głowackiej podkreślała, że w Europie Zachodniej działa to inaczej - tam płacenie jest sytuacją nadzwyczajną. Dodała, że to kwestia, która budzi dyskusje wśród praktyków. 

Zwróciła uwagę na jeszcze jedną kwestię, zapisaną w nowych przepisach dotyczących zawodu lekarza i dentysty, które regulują sprawę eksperymentów. - Jest zapis, że nie wolno wykorzystywać przymusowego położenia uczestnika eksperymentu leczniczego. Czyli bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej, ogromnej nadziei na pomoc, łatwości zawierzania profesjonalistom. To jest pojęcie, które pojawia się w Kodeksie karnym i Kodeksie cywilnym, kiedy mówimy o wyzysku, kiedy jedna strona zastrzega rażąco nadmierne i niewspółmiernie wysokie świadczenie względem tego, co sama daje. Jest to podstawa do unieważnienia umowy, jak i przestępstwo - wyjaśniała, podkreślając, że mówi o generalnej zasadzie, a nie o tej konkretnej opisanej w serialu sytuacji. 

Zdaniem dr. Różyńskiej serial "Eksperyment" powinien być wyzwaniem dla administracji ochrony zdrowia i dla tych, którzy tworzą przepisy i regulacje, które mają zabezpieczać interesy uczestników eksperymentów. - I dla komisji bioetycznych, które mają sprawdzać, czy eksperyment jest sensowny naukowo, czy ma właściwe proporcje ryzyka do korzyści i czy uczestnicy będą adekwatnie informowani o jego przebiegu - podkreślała. 

Serial "Eksperyment". Jak słuchać?

Pierwszego odcinka można posłuchać w aplikacji TOK FM, na kanale TOK FM Select na platformach podcastowych, a także tutaj:

Dostępny jest również drugi odcinek serialu, którego odsłuchać mogą subskrybenci TOK FM Premium, a na antenie TOK FM będzie on emitowany w poniedziałek 10 października o godz. 20 w audycji "Mikrofon TOK FM":

Publikujemy również niemontowany zapis całej rozmowy z doktorem Piotrem Fryczkowskim z kliniki Retina w Warszawie. Posłuchać jej może każdy:

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM