Niepokojące wyniki kontroli NFZ. Do części przychodni w Polsce nie da się dodzwonić

Około 9 tysięcy przychodni podstawowej opieki zdrowotnej w całej Polsce skontrolował Narodowy Fundusz Zdrowia. W przypadku blisko 600 placówek stwierdzono poważne problemy z dodzwonieniem się - ustalił reporter TOK FM Michał Janczura.
Zobacz wideo

Jak twierdzą urzędnicy, liczba kontroli oraz wykrytych nieprawidłowości wzrasta z dnia na dzień.  Ponieważ zgłoszeń o nieprawidłowościach w przychodniach jest wiele, w funduszu oddelegowano blisko 300 osób do sprawdzania sytuacji. Po sygnałach od Rzecznika Praw Pacjenta, Ministerstwa Zdrowia, ale też i od samych pacjentów, pracownicy funduszu dzwonią do przychodni i sprawdzają, czy w ogóle ktoś odbiera. - Do 572 mieliśmy kłopot, żeby dodzwonić się w danym dniu, często udawało się dopiero w kolejnym - powiedział reporterowi TOK FM wicedyrektor departamentu kontroli w NFZ Krzysztof Urban.

A bywają i takie miejsca, do których nie udawało się dodzwonić wcale. Skoro urzędnik był bezradny, pacjent też się nie dodzwoni. W takich przypadkach przedstawiciele NFZ jechali więc na miejsce, by sprawdzić sytuację. W 56 przypadkach okazało się, że kontaktu po prostu nie ma, a to jest powód do wszczęcia szczegółowej kontroli, która może się zakończyć nałożeniem kary lub nawet zerwaniem umowy - bo taka przychodnia po prostu nie działa.

- Dzisiaj mamy tych postępowań 56, jutro będzie ich odpowiednio więcej, bo każdego dnia dochodzi kolejne uzasadnienie do wdrożenia jakiejś kontroli - powiedział nam Krzysztof Urban.

Przychodnia nie działa. Wzrasta obłożenie w szpitalach

Urzędnicy NFZ wykryli, że w miejscach, w których przychodnia nie działa, drastycznie wzrasta obłożenie szpitalnych oddziałów ratunkowych. To znowu stwarza zagrożenie dla osób, które rzeczywiście potrzebują natychmiastowej pomocy lekarza. 

Na ten problem zwróciła też uwagę Elżbieta Weinzieher, koordynator Zespołów Specjalistycznych Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" w Warszawie, która uważa, że należy usprawnić podstawową opiekę zdrowotną. Jej zdaniem teleporada to za mało. - Rozumiem, że koledzy się boją infekcji, ale ja sobie myślę, że jak się zabezpieczą w najlżejszy kombinezon, to jak siedzą w gabinecie, nie będzie im źle. Założą maskę, przyłbicę i rękawiczki, w przychodni nie ma aż takiego tłoku, jak kiedyś. Spokojnie można przyjąć pacjenta - mówiła w "Popołudniu" TOK FM.

Jak podkreśliła, pogotowie nie ma teleporad i zawsze musi jechać na miejsce, a ma ograniczoną liczbę pracowników. Jak dodała, żaden z jej pracowników nie zaraził się koronawirusem od pacjenta. 

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM