Rehabilitacja po COVID-19 nie dla wszystkich. "Mam 500 pacjentów, którzy nie spełniają zbyt wyśrubowanych kryteriów"

Lekarze mają problem z kierowaniem pacjentów na rehabilitację pocovidową, bo - jak tłumaczą - "kryteria są za bardzo wyśrubowane". Problem w tym, że aby wysłać pacjenta na rehabilitację, osoba taka musi bardzo źle wypaść w tzw. skali Barthel. Jeden z lekarzy ma 500 pacjentów, którzy tego kryterium nie spełniają.
Zobacz wideo

Pacjenci, którzy przeszli COVID-19, bardzo często potrzebują wsparcia. Mają problemy z oddychaniem i z pamięcią, bardzo szybko się męczą, nie mogą wrócić do dawnej sprawności. - Potrzeby zdrowotne tych pacjentów są bardzo duże. Dotyczą zarówno problemów kardiologicznych, neurologicznych, jak i problemów płucnych - mówi dr Aleksander Biesiada.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Wielu z tych pacjentów potrzebna jest rehabilitacja. W Polsce jest już ponad 150 ośrodków, które ją realizują. Z informacji, które pojawiały się na stronie NFZ, wynikało, że z rehabilitacji będzie mógł skorzystać każdy, jednak okazuje się, że nie do końca.

Dr Michał Chudzik, który pomaga pacjentom po przejściu koronawirusa, ma około 500 osób, które wciąż cierpią na dolegliwości, a nie można ich wysłać na rehabilitację, bo nie spełniają przewidzianych w przepisach kryteriów. Chodzi o tzw. skalę Barthel. To międzynarodowe kryteria w ocenie funkcjonalności pacjenta - w tym jego sprawności i zapotrzebowania na opiekę z zewnątrz. Określa, czy pacjent może samodzielnie się ubrać, czy może pójść samodzielnie do łazienki i wykonać wszystkie czynności sanitarne, czy sam je, chodzi po schodach. - To są pytania na poziomie oddziału przewlekłej opieki paliatywnej, a nie pacjenta po COVID-19. To nie jest do końca ten problem, z którym się spotykamy w układzie long COVID - mówi dr Chudzik. Long COVID to długotrwałe rozregulowanie pracy układu immunologicznego po przebyciu COVID-u, wycieńczenie.

"Mogliby odnieść duże korzyści z takiej rehabilitacji"

Dodatkowy problem to fakt, że kierować na rehabilitację można tylko pacjentów do sześciu miesięcy po przejściu choroby. - Tego nie rozumiem. Ci chorzy, którzy przeszli COVID-19 w październiku czy listopadzie, też niejednokrotnie potrzebują wsparcia, a wypadają nam jakby z tego cyklu opieki. To pacjenci, którzy naprawdę mogliby odnieść duże korzyści z takiej rehabilitacji - mówi dr Aleksander Biesiada, lekarz rodzinny z Krakowa. - A wydaje się z przepisów przygotowanych przez NFZ, że ja nie będę w stanie pokierować tych pacjentów do tej rehabilitacji. A przecież NFZ dopiero teraz, w maju, ruszył z tym programem na większą skalę - dodaje.

Minister zdrowia Adam Niedzielski, pytany o kryteria, zapowiada zmiany. Przyznaje, że i do niego dotarły sygnały, iż wiele osób nie może skorzystać z pomocy. - Wydałem polecenie prezesowi NFZ, by te kryteria zostały zmniejszone i prace są w toku. Można spodziewać się zmiany tego zarządzenia - mówi Adam Niedzielski.

Z rehabilitacji pocovidowej można skorzystać w sanatorium, ale też stacjonarnie. Trwa od dwóch do sześciu tygodni. Pacjenci będą mieli zapewnioną opiekę lekarską, pielęgniarską i wsparcie psychologiczne. Za każdy dzień leczenia NFZ płaci 188 zł.

DOSTĘP PREMIUM