Dr Karauda o bezczynności rządzących ws. obostrzeń: Nie robimy nic, by uratować więcej istnień

- Nawet trudne polityczne decyzji nikomu życia nie odbiorą. A mają szansę uratować tysiące istnień - mówił w TOK FM dr Tomasz Karauda, lekarz z oddziału chorób płuc uniwersyteckiego szpitala im. Barlickiego w Łodzi. Choć min. Adam Niedzielski mówił na konferencji o "niepokojącym trendzie wzrostu zakażeń", to nowych obostrzeń rząd nie wprowadzi.
Zobacz wideo

Tylko dziś, jak wynika z raportów Ministerstwa Zdrowia, zanotowano ok. 17 tys. zakażeń koronawirusem. Zmarły 632 osoby. Jak mówił Adam Niedzielski, choć od kilku dni obserwowany jest "niepokojący trend wzrostu zakażeń", to nowych obostrzeń nie będzie. Bo mamy do czynienia z poświąteczną anomalią. - W ubiegłym roku nastąpiło bardzo podobne zjawisko - przekonywał szef MZ.

- Jeśli nas nie wzruszają te liczby osób, które odchodzą, to ja mogę tylko milczeć  - skomentował w TOK FM dr Tomasz Karauda.

Lekarz ze szpitala im. Barlickiego w Łodzi kilkukrotnie podkreślił, że wzrost zakażeń "wydaje się silnie skorelowany z okresem Bożego Narodzenia i sylwestra". Tym bardziej, że - jak wynika z jego obserwacji - jeszcze przed świętami pacjenci świadomie nie wykonywali testów, by móc zobaczyć się z bliskimi.

- Rząd ostrzega z jeden strony: "śmiertelnym zagrożeniem jest wirus" (…), nagle przychodzi sylwester i ze strony rządu, telewizji publicznej płynie już sygnał: "Nie ma się czego bać" - mówił gość TOK FM. I od razu dodał, nawiązując do wielkiego koncertu zorganizowanego przez TVP: - Nie mam wątpliwości, że tam nikt certyfikatów nie sprawdzał, a nawet jeśli, to powinny być założone maski.

Według dra Karaudy kolejne obostrzenia to konieczność.  - A nie robimy nic, żeby uratować więcej istnień - zauważył. - Nawet trudne polityczne decyzji nikomu życia nie odbiorą. A mają szansę uratować tysiące istnień - podkreślił lekarz.

"Jakby życie znaczyło tu mniej niż we Francji czy Niemczech" 

Gość TOK TM zapytany wprost, kto odpowiada w Polsce za wysoką liczbę zgonów z powodu koronawirusa, wskazał głównie na dwa czynniki. Pierwszym jest rząd i jego polityka, bo "wszystkie zalecenia, które mogą działać na masy, płyną z góry, centralnie".  Ale ważne jest też zachowanie obywateli. - Jaki ksiądz taka parafia, mówi się - podkreślił lekarz. - Jeśli sygnał z góry jest, nawet w kontekście sylwestra, że  nie ma co traktować tego (koronawirusa) poważnie, to wszyscy się na to zgadzamy - dodał. 

Jak wyliczył Karauda brakuje nam restrykcji, weryfikacji paszportów covidowych, kadry. A poza tym pacjenci zgłaszają się do lekarza za późno. - Wszystko to sprawia, że tworzy się smutny obraz, jakby życie znaczyło tu mniej niż we Francji czy Niemczech - podsumował ekspert ze szpitala im. Barlickiego w Łodzi.

DOSTĘP PREMIUM