Omikron może wymknąć się testom. Czy większość zakażonych pozostanie niezdiagnozowana?

Minister zdrowia przewiduje w piątej fali do 100 tys. zakażeń dziennie. By wykryć ich aż tyle, potrzeba co najmniej pół miliona testów dziennie. Rząd milczy jednak o tym, jak zamierza to zorganizować - informuje "Gazeta Wyborcza".
Zobacz wideo

"W Polsce możemy się spodziewać - według prognoz Ministerstwa Zdrowia - ok. 100 tys. przypadków na dzień, choć eksperci z Uniwersytetu Warszawskiego mówią nawet o 150 tysiącach. By wykryć tak dużą liczbę zakażeń, trzeba przeprowadzić przynajmniej 500-600 tys. testów dziennie. Tylko jeden z naszych rozmówców - pracownik sanepidu - twierdzi, że taka liczba testów genetycznych w kierunku koronawirusa jest możliwa do wykonania w ciągu doby" - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Dodaje, że według innych diagnostów - a także ministra zdrowia Adama Niedzielskiego - laboratoria wykonujące testy genetyczne mogą ich robić ok. 200 tys. na dobę. "Nawet jeśli przyjąć założenie, że mogą zwiększyć liczbę badanych próbek, to na pewno nie uda im się przeprowadzić więcej niż 300 tys. testów na dobę" - pisze dziennik.

Podaje też przykład Niemiec, gdzie laboratoria już są przeciążone, a rząd zastanawia się, czy nie ustalić, kto będzie miał pierwszeństwo w testowaniu. Niewystarczająca - zdaniem "GW" - może się też okazać liczba dostępnych testów.

"Pod koniec grudnia apteki miały w swoich magazynach 305 tys. testów. Na samym początku stycznia było to 407 tys., a dane z 11 stycznia mówią już o 500 tys. zgromadzonych w zapasach testów" - podaje gazeta, zaznaczając, że są to dane od prywatnej firmy PEX Pharma Sequence, która monitoruje zaopatrzenie w aptekach.

"COVID-19 byłby traktowany podobnie jak grypa, w której liczbę zachorowań szacuje się – podobnie jak w Polsce robi to sanepid – na podstawie danych zbieranych od lekarzy" - czytamy.

DOSTĘP PREMIUM