"Jedyna taka szansa", czyli jak handluje się nadzieją w szkołach rodzenia

Michał Janczura, Adrian Wojtasik
Jeden zapis z rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia sprawił, że prywatne firmy od lat mają darmową reklamę w szpitalach. Chodzi o banki pobierające i przetrzymujące krew pępowinową. Ma to być szansa na wyleczenie w przyszłości wielu chorób komórkami macierzystymi. Na razie biznes polega na sprzedawaniu nadziei, bo naukowcy ciągle nie są zgodni, jak ma to działać i czy obiecywane terapie będą skuteczne. Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, skąd taki zapis w rozporządzeniu. W odpowiedzi resort obiecuje zmiany w prawie.

Państwo nie chce płacić i inwestować w terapie z wykorzystaniem komórek macierzystych pochodzących z krwi pępowinowej. Z drugiej strony, wprowadza obowiązek informowania rodziców, że coś takiego na rynku istnieje. Postanowiliśmy sprawdzić, jak to się stało, że w 2018 roku resort zdrowia wprowadził kontrowersyjny przepis do standardu opieki okołoporodowej. To z niego wynika, że w trakcie zajęć w szkole rodzenia przyszli rodzice muszą być poinformowani między innymi o możliwości deponowania krwi pępowinowej w celu uzyskania komórek macierzystych.  

To oznacza, że szpital, chce czy nie chce, w trakcie szkoły rodzenia musi o tym informować. I tak się dzieje. Szpitale wywiązują się z tego obowiązku na różne sposoby - w placówkach można znaleźć ulotki i informatory przekazywane przez banki komórek macierzystych, a informacje o ich działalności są umieszczane na stronach internetowych placówek. Informację przekazuje również personel medyczny, który wcześniej został przeszkolony z procedury pobierania krwi pępowinowej.

- Zgodnie z przepisami personel nie może reklamować i namawiać pacjentek do skorzystania z tej procedury, ale może informować, że jest możliwość zawarcia umowy z dwoma bankami komórek macierzystych. (…) Jeśli pacjentka jest zainteresowana procedurą, personel oddziału przekazuje kontakt do przedstawicieli banków - tak na nasze pytania odpowiedział Marcin Prusak, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku.

Zdarza się, że personel nie musi nawet informować. Czynią to sami przedstawiciele banków, którzy uczestniczą w szkole rodzenia i zachęcają do oddawania krwi. Oczywiście nie za darmo. Koszty pobrania i przechowywania krwi pępowinowej są różne, ale zawsze liczone w tysiącach złotych. Na początek płaci się w zależności od pakietu od 2600 do 4600 złotych. Po roku abonament za przechowywanie krwi wynosi od 50 do 70 złotych miesięcznie.

- Przedstawiciele Polskiego Banku Komórek Macierzystych podczas krótkich prezentacji na wybranych zajęciach przedstawiają uczestnikom Szkoły możliwości zabezpieczenia krwi pępowinowej swojego dziecka, podczas porodu, celem późniejszego jej wykorzystania - pisze nam Joanna Bachanek ze Szpitala Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wołominie. Podobną odpowiedź uzyskaliśmy od Henryki Wilczewskiej z Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach: "Konsultant PBKM spotyka się z uczestnikami Szkoły Rodzenia działającej przy naszym szpitalu, udzielając im bezpośrednio wszystkich informacji".

Jak to było z rozporządzeniem

Prześledziliśmy dokładnie, jak to się stało, że regulacja znalazła się w przepisach. Jest o niej mowa w części IV rozporządzenia o standardach okołoporodowych. W podpunkcie 8 punktu 4 czytamy:

"Ramowy program edukacji przedporodowej dotyczący porodu obejmuje w szczególności: 
8) informowanie o możliwości deponowania tkanek popłodu, w tym krwi pępowinowej, sznura pępowinowego - w celu pozyskania komórek macierzystych".

Z informacji, które otrzymaliśmy w Ministerstwie Zdrowia wynika, że 16 lutego 2018 roku do zespołu opracowującego standardy opieki okołoporodowej trafiło pismo od stowarzyszenia Eurocord. To w nim postulowano umieszczenie informacji o deponowaniu krwi pępowinowej.

Czym jest Eurocord? Zgodnie z zapisami w Krajowym Rejestrze Sądowym to organizacja pozarządowa, która zajmuje się promocją i upowszechnianiem wiedzy na temat pobierania i deponowania komórek macierzystych. Trudno znaleźć spektakularne informacje o prowadzonych przez nich akcjach czy działaniach. Nie mają swojej strony internetowej, istnieją już jednak ponad 15 lat. We władzach stowarzyszenia próżno szukać autorytetów ze świata medycyny. Był tam za to były członek organów nadzoru firmy windykacyjnej, prezes firmy oferującej rozwiązania teleinformatyczne. Według KRS obecny prezes to piętnastokrotny mistrz Polski w grze "GO". 

Stowarzyszenie jest zarejestrowane na warszawskich Włochach. Tak się składa, że dokładnie pod tym samym adresem jest zarejestrowane także laboratorium Polskiego Banku Komórek Macierzystych. W zarządzie stowarzyszenia zasiadają też osoby, które dla banku pracują. Między innymi kierowniczka biura banku i prawniczka. Przypomnijmy, że Polski Bank Komórek Macierzystych jest beneficjentem pobierania i deponowania krwi pępowinowej. To największa tego typu firma w Polsce.

Eksperci się podpisali

Standardy opieki okołoporodowej mają formę rozporządzenia. Odpowiedzialność za ich kształt ponosi więc minister zdrowia. Jednak w tym przypadku sprawa jest skomplikowana, ponieważ nad wprowadzonym w 2018 roku aktem prawnym pracowała cała grupa ekspertów. Zespół ten powołał jeszcze w 2017 roku ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. W zasadzie trudno sobie wyobrazić bardziej kompetentne grono w Polsce. W skład zespołu weszli m.in.: prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii, prof. dr hab. med. Mirosław Wielgoś, konsultant krajowy w dziedzinie perinatologii, prof. dr hab. n. med. Stanisław Radowicki konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii, prof. dr hab. n. med. Radosław Owczuk, konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, Leokadia Jędrzejewska, konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologicznego i położniczego, prof. dr hab. n. med. Marta Szymankiewicz-Bręborowicz, członek Towarzystwa Medycyny Perinatalnej.

To tylko niektórzy z ekspertów, którzy pracowali nad rozporządzeniem i którzy musieli zatwierdzić jako zespół jego postanowienia. Wiemy też, jak wyglądały losy kontrowersyjnego podpunktu 8.

"Podczas VIII posiedzenia, w dniu 19 marca 2018 r. Zespół podjął decyzję o uwzględnieniu w projekcie rozporządzenia w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej, w części dotyczącej edukacji przedporodowej kwestii związanej z informowaniem kobiet w okresie ciąży o możliwości deponowania rodzinnego lub donacji publicznej tkanek popłodowych (m.in. krew pępowinowa, sznur pępowinowy) - w celu pozyskania komórek macierzystych" - informuje rzecznik ministra zdrowia Wojciech Andrusiewicz w przesłanym do nas stanowisku.

Rozporządzenie podpisała wiceminister Józefa Szczurek–Żelazko. Weszło w życie 1 stycznia 2019 roku.

Nie sposób oszacować, jak przełożyło się to na popularność deponowania komórek w bankach krwi w Polsce, ale wiadomo, że rodziny, które się na to zdecydowały, są już liczone w setkach tysięcy. Tylko PBKM informuje, że zdeponował u siebie krew pępowinową ponad 600 tysięcy rodzin, a nie jest jedyną taką firmą w Polsce.

Komórki macierzyste: hit czy mit

O tym, że komórki macierzyste są przyszłością medycyny, mówi się od kilkudziesięciu lat. Sprawa jest badana w zasadzie na całym świecie pod wieloma względami i w przypadku różnych schorzeń. Naukowcy wciąż jednak nie są zgodni co do skuteczności i możliwości zastosowania komórek macierzystych w praktyce. Wiadomo, że istnieją dowody na skuteczność ich zastosowania między innymi w chorobach krwi, w okulistyce czy w leczeniu ciężkich oparzeń. Zdaniem przedstawicieli świata nauki nie wolno jednak obiecywać pacjentom, że za pomocą tych komórek będziemy w stanie wyleczyć np. autyzm czy porażenie mózgowe. A takie informacje pojawiają się w ulotkach reklamowych i materiałach promocyjnych różnych firm.

Polski Bank Komórek Macierzystych, na nasze pytanie o zastosowanie komórek z krwi pępowinowej wskazuje, że "komórki macierzyste pozyskane z krwi pępowinowej mogą być wykorzystane w 80 schorzeniach hematologicznych i onkologicznych. (…) Jeśli chodzi o komórki macierzyste pozyskiwane ze sznura pępowiny, stosowane są one w hematologii w chorobie przeszczep-przeciwko-gospodarzowi [GvHD] oraz medycynie regeneracyjnej, której większość stanowią wskazania neurologiczne i ortopedyczne".

Zdecydowały emocje

"Zabezpieczenie krwi pępowinowej przy porodzie jest zapewne jedną z najważniejszych decyzji jakie przyjdzie Ci podjąć w życiu" - to pierwsze zdanie, jakie czytamy na stronie jednego z banków krwi pępowinowej, w dziale "dlaczego warto".

Magda z Warszawy zdeponowała krew pępowinową, gdy kilkanaście lat temu rodził się jej syn. - Przedstawiono nam to jako jedyną taką szansę. Myślisz wtedy, że nie możesz oszczędzać na zdrowiu dziecka. Wyobrażasz sobie, co będziesz czuć, jeśli w przyszłości twoje dziecko zachoruje i usłyszysz, że gdyby mieć jego krew pępowinową, można byłoby je wyleczyć - relacjonuje nam kobieta. Dodaje, że zdecydowali z mężem o wykupieniu nie tylko pobrania krwi, ale też opłacili przechowywanie jej przez 18 lat. Dziś czuje, że została poddana szantażowi emocjonalnemu. Podobnie relacjonują to inne kobiety, choć niektóre deponują krew w pełni świadomie, bo wierzą, że w przyszłości może to pomóc ich dzieciom. W mediach terapie komórkami macierzystymi od lat przedstawiane są jako terapia przyszłości i nadzieja dla nieuleczalnie dziś chorych.

Kto to tam wpisał?

Pytani przez nas naukowcy zastanawiają się, co sprawiło, że w rozporządzeniu MZ jest taki, a nie inny zapis. - Można by uznać taki zapis za dopuszczalny, gdyby banki komórek były publiczne, a bankowanie nieodpłatne dla rodziców - np. we Francji jest zakaz komercyjnego bankowania krwi pępowinowej - mówi nam prof. Józef Dulak z Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Polskiej Akademii Nauk. Dulak jest biotechnologiem medycznym i od lat stara się studzić emocje dotyczące zastosowania komórek macierzystych.

W 2019 roku Komitet Biotechnologii PAN wystosował pismo, w którym informował o aktualnej wiedzy medycznej na temat zastosowania komórek macierzystych. W piśmie tym, podpisanym w imieniu Komitetu przez profesora Tomasza Twardowskiego, ówczesnego przewodniczącego komitetu oraz prof. Dulaka, naukowcy proszą ministra o reakcję na praktyki niektórych prywatnych podmiotów. To nie jedyny ich głośny sprzeciw.

W swoim wykładzie wygłoszonym podczas konferencji "Wyzwania i możliwości medycyny regeneracyjnej: Raport EASAC-FEAM z polskiej perspektywy", prof. Dulak jednoznacznie poddał w wątpliwość wiarygodność potencjalnych terapii komórkami macierzystymi, których bezpieczeństwa w większości przypadków jednoznacznie nie potwierdzono.

- (…) na jakiej podstawie komórki z galarety Whartona, z krwi pępowinowej czy tłuszczu mają być panaceum na dowolne choroby…? Na jakiej podstawie komórki krwi pępowinowej czy z pępowiny mają leczyć autyzm…? - pytał prof. Dulak.

Wątpliwości co do bankowania krwi pępowinowej na użytek dawcy ma również prof. Wiesław Jędrzejczak, onkolog, transplantolog i hematolog. - Po pierwsze, przeszczepienia autologiczne, a więc takie, gdzie chory sam dla siebie jest dawcą, w przypadku białaczek u dzieci nie potwierdziły swojej przydatności. Oznacza to, że u młodych pacjentów chemioterapia bez przeszczepienia jest tak samo skuteczna. Druga kwestia dotyczy obecności komórek białaczkowych w krwi pępowinowej, co zostało potwierdzone badaniami. Otóż u przynajmniej jednej czwartej osób, które zachorowały na białaczkę w wieku dziecięcym, stwierdzono obecność komórek odpowiadających za tę chorobę już w krwi pępowinowej. Oznacza to, że krwi pępowinowej nie można uznać za materiał wolny od białaczki. Poza tym, własna krew pępowinowa nie wykazuje jednego z głównych działań leczniczych materiału przeszczepionego, mianowicie reakcji "przeszczep przeciwko białaczce" - mówił w 2016 roku w rozmowie z Agnieszką Grozą z serwisu medonet.pl.

Amerykańska Akademia Pediatrii podkreśla wagę i korzyści z pobierania i gromadzenia krwi pępowinowej, ale w publicznych bankach - takich, z których w razie potrzeby skorzystać może każdy. I które są bezpłatne.

Inna amerykańska agencja FDA, czyli Agencja Żywności i Leków już w 2006 roku zdecydowała, że należy utworzyć specjalne procedury, by stosowanie komórek macierzystych w eksperymentalnych terapiach było bezpieczne dla pacjentów. W Polsce jednak nie istnieją żadne procedury stosowania komórek macierzystych.

Gdy zaczęliśmy zadawać pytania na ten temat, otrzymaliśmy jasne stanowisko Ministerstwa Zdrowia: "W związku z przedstawieniem informacji o możliwych nieprawidłowościach związanych z realizacją wskazanego zapisu rozporządzenia w szpitalach, minister zdrowia polecił pilną nowelizację rozporządzenia i usunięcie omawianego zapisu".

Do tematu wrócimy niebawem.

DOSTĘP PREMIUM