Mołdawia na krawędzi rosyjskiego spisku? "Jest postrzegana jako część tzw. ruskiego miru"

Rosja planuje dokonać przewrotu w Mołdawii - alarmowała w poniedziałek prezydent Maia Sandu. Jak jednak uważa Jakub Pieńkowski z PISM, niewiele wskazuje na to, że to może się Kremlowi udać. - Optymalnym planem ze strony Rosji byłoby zapewne dokonanie przewrotu, natomiast jeżeli potencjału takiego nie ma, trzeba realizować mniejsze plany - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Rosja posiada plany przewrotu w Mołdawii, które przewidują ataki dywersantów na budynki rządowe, w tym wzięcie zakładników, połączone z wykorzystaniem opozycji - ostrzegła w poniedziałek prezydent Maia Sandu, apelując do parlamentu o zwiększenie uprawnień służb. Według Sandu cytowanej przez rosyjskojęzyczny mołdawski portal Newsmaker, plany Rosji przewidują doprowadzenie do zmiany władzy w Kiszyniowie. Dokumenty, dotyczące rosyjskich planów destabilizacji kraju, pochodzą m.in. od władz Ukrainy. Z kolei we wtorek przez ponad godzinę zamknięta była przestrzeń powietrzna nad krajem. Władze tłumaczyły to "względami bezpieczeństwa". 

Jak mówił w TOK FM Jakub Pieńkowski, politolog oraz analityk ds. Rumunii, Mołdawii i Bułgarii z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, fakt, iż Rosjanie myślą o zmianie proeuropejskich władz mołdawskich, trudno negować. - Mołdawia różni się od Polski, Czech czy Bułgarii tym, że jest przez Rosję postrzegana jako część tzw. ruskiego miru, więc z perspektywy Kremla powinna naturalnie wchodzić w orbitę bezpośrednich rosyjskich wpływów - wskazywał. 

Gość "Pierwszego Śniadania w TOK-u", potencjał dla ewentualnego przewrotu widzi w złej sytuacji społeczno-ekonomicznej Mołdawii, która jest, jak wskazał, obok ogarniętej wojną Ukrainy, najbiedniejszym krajem Europy i gdzie inflacja w zeszłym roku osiągnęła poziom 30 proc. Niezadowolenie społeczeństwa próbował wykorzystać prokremlowski polityk Ilan Shor - jak się jednak okazało, bezskutecznie. - Trwające od jesieni ubiegłego roku protesty społeczne, na których czele stoi partia Ilana Shora, jakoś nie porwały mołdawskiego społeczeństwa. Szor musiał wypłacać uczestnikom protestów dniówki, fundować posiłek i przywozić autobusami do Kiszyniowa, ponieważ społeczeństwo w swojej masie pozostało obojętne albo nieufne wobec tego, co robi - tłumaczył Jakub Pieńkowski.

Dwa tys. rosyjskich żołnierzy w Naddniestrzu. "Udział w wojnie jakoś specjalnie im się nie uśmiecha"

Jak zwrócił uwagę ekspert w rozmowie z Piotrem Maślakiem, zamach stanu byłby bardzo niekorzystny dla strony ukraińskiej w trwającej wojnie ze względu na potencjalną "destabilizację lub przynajmniej otwarcie drugiego frontu na zachodnich rubieżach Ukrainy". Ponadto, w autonomicznym Naddniestrzu stacjonuje 2 tys. rosyjskich żołnierzy. - Naddniestrze tak naprawdę jest rządzone przez miejscowy klan mafijno-oligarchiczny, którego interesem jest robienie pieniędzy na mniej lub bardziej realnych interesach, a nie realizacja mrzonek Kremla o ruskim mirze. Te 2 tys. żołnierzy to w większości miejscowi rekruci, którzy po prostu mają rosyjskie obywatelstwo i którym udział w wojnie przeciwko Ukrainie czy przeciwko władzom konstytucyjnym Mołdawii jakoś specjalnie się nie uśmiecha. Naddniestrze może być zapleczem do działań dywersyjnych, szpiegowskich, natomiast nie jest w stanie przystąpić do otwartej inwazji na Mołdawię czy Ukrainę - podkreślał gość TOK FM.

Jego zdaniem Kremlowi raczej nie uda się dokonać w Mołdawii zamachu stanu. Co nie zmienia faktu, że nie będzie w stanie zaszkodzić jej w inny sposób. - Jedną rzeczą jest potencjał obalenia proeuropejskich władz, a drugą - wywołanie napięcia, które zmusi Mołdawię, Ukrainę i partnerów zachodnich do tego, aby angażowali swoją uwagę i środki w sytuację w Mołdawii, a nie we wsparcie Ukrainy. Optymalnym planem ze strony Rosji byłoby zapewne dokonanie przewrotu, natomiast jeżeli potencjału takiego nie ma, trzeba realizować mniejsze plany - zdestabilizować Mołdawię i odciągać uwagę partnerów, co pociąga za sobą to, że potencjalni inwestorzy zaczną zastanawiać się, czy warto inwestować w taki kraj - podsumował Jakub Pieńkowski.

TOK FM PREMIUM