advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

20 osób w kolejce, trzy miesiące czekania. Dramatycznie brakuje miejsc w DPS-ach

5 min. czytania
25.01.2024 09:00
Telefony z prośbą o przyjęcie matki czy ojca do domu pomocy społecznej to niemal codzienność. Rodzina daleko, senior sam sobie nie poradzi. Niestety, jak mówią urzędnicy, znalezienie miejsca z dnia na dzień jest niemożliwe. - W kolejce mamy około 20 chętnych, a czas oczekiwania na przyjęcie to mniej więcej trzy miesiące - słyszymy w jednym z DPS w Bydgoszczy. Samorządy apelują o pilne zmiany. Informację o sytuacji seniorów w Polsce w piątek przedstawić ma rząd.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

W Bydgoszczy są dwa domy pomocy społecznej: 'Promień Życia' przy Łomżyńskiej 54 - dla osób przewlekle somatycznie chorych, gdzie jest 142 mieszkańców oraz 'Jesień Życia' przy Mińskiej, gdzie mieszka 75 osób. - W kolejce jest około 20 chętnych, a czas oczekiwania na przyjęcie to mniej więcej trzy miesiące - wylicza Katarzyna Sarecka, zastępca dyrektora ds. usług całodobowych. - Rodziny i seniorzy przychodzą do nas na Mińską zobaczyć, gdzie będą mieszkać, jak wygląda dom. Odbieramy też sporo telefonów od osób, które znajdują się w bardzo trudnej sytuacji, bo np. są samotne - dodaje.

Rodziny nie mają wiedzy i wsparcia

W Polsce brakuje miejsc w państwowych domach pomocy społecznej. A zdarza się, że rodziny z dnia na dzień zostają postawione w dramatycznej sytuacji. - Mamy telefony, że na przykład mama zostaje wypisana ze szpitala w takim stanie, że rodzina nie ma jak się nią zająć. Albo pracują, albo stan zdrowia wymaga specjalistycznej opieki. I co wtedy? - pyta Sarecka.

DPS przy Mińskiej nie może przyjąć więcej niż 75 osób, nawet interwencyjnie. Dlatego rodziny często są odsyłane z kwitkiem i muszą ustawić się w kolejkę. - Droga kierowania jest niestety jedna - przez miejski ośrodek pomocy społecznej - przypomina Sarecka. - Oczywiście my tym rodzinom próbujemy doradzić, zanim dostaną decyzję o umieszczeniu w naszym domu, bo często nie mają podstawowej wiedzy i wsparcia. Dzwoniąc do nas, szukają informacji, w jaki sposób poradzić sobie w tym kryzysie - dodaje nasza rozmówczyni.

'Jak Puszek umrze, to ja teź'. Tak wygląda samotność seniora

Zdarza się jednak, że rodzina musi szukać miejsca w DPS-ach w innych województwach. - Prosimy, by nie robić tego na własną rękę. Mamy dostęp do bazy wolnych miejsc w całym kraju - zapewnia Marta Frankowska, rzeczniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy. - Proszę też nie bać się umieszczenia bliskiej osoby daleko od domu. Miejsca się zwalniają i podopieczny może za kilka tygodni zostać przeniesiony do Bydgoszczy - zapewnia.

6 tysięcy złotych za miesiąc pobytu w DPS

Pobyt w domu pomocy społecznej nie jest tani. W 'Jesieni Życia' to około 6 tysięcy złotych miesięcznie. Koszty utrzymania rozkładają się na różnych członków rodziny. - Mieszkaniec ponosi koszt 70 procent swojego dochodu, bez względu na jego wysokość. Dalej w kolejności do alimentacji zobowiązane są dzieci oraz wnuki i na koniec resztę dofinansowuje miasto - tłumaczy Sarecka. - Mieszkańcy czasami płacą ze swoich emerytur 1200 złotych, a 500 złotych zostaje im na własne potrzeby, jak papierosy, kawa, słodycze czy kosmetyki. Pozostałą część, w zależności od dochodów, ponosi rodzina - wylicza.

Bliscy boją się, że nie udźwigną takich kosztów. Nierzadko zdarzają się problemy z uregulowaniem płatności. Pracownicy socjalni radzą jednak, by nie unikać odpowiedzialności. - Najlepszym rozwiązaniem jest odpowiedzieć na nasze wezwanie o podjęcie kontaktów z działem realizacji świadczeń, bo to daje szansę zawarcia ugody z ośrodkiem pomocy społecznej w sprawie płatności - tłumaczy Frankowska. - Mamy świadomość, że macie państwo swoje rodziny, kredyty i inne koszty prowadzenia gospodarstwa domowego, więc kwota na przykład czterech tysięcy złotych za miesiąc pobytu mamy czy taty w ośrodku to jakiś kosmos. Zawsze jednak udaje się wypracować kompromis - zapewnia nasza rozmówczyni.

Jak sprawdziliśmy, cena za pobyt w państwowym ośrodku jest zbliżona do tej w prywatnych domach opieki na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Na przykład w Bydgoszczy, w Domu Seniora Gold na Zamczysku, miesiąc pobytu (w 30-osobowym domu) kosztuje 6 tysięcy złotych. Taka sama kwota widnieje w cenniku Domu Opieki dla Osów Starszych 'Dęby' - w powiecie radziejowskim, ale bez leków i niezbędnych materiałów higienicznych. Z kolei w Domu Seniora 'Romantica' w Kruszynie Krajeńskim - 10 kilometrów od centrum Bydgoszczy - ceny zaczynają się od 6 tysięcy złotych za pokój dwuosobowy i 7 tysięcy złotych za pokój jednoosobowy. Placówka dysponuje 70 miejscami.

Pielęgniarki odchodzą do szpitali przychodni POZ

Urzędnicy mają świadomość, że w publicznych domach opieki długoterminowej jest za mało miejsc, i że brakuje zakładów opiekuńczo-leczniczych, w których najbardziej schorowani seniorzy mieliby zapewnione kompleksowe wsparcie medyczne.

- Samorządy nie zbudują takich domów, bo nie mają na to własnych środków - rozkłada ręce wiceprezydent Bydgoszczy Iwona Waszkiewicz. - W ostatnich latach finanse samorządów zostały zrujnowane i bez wsparcia zewnętrznego na takie inwestycje na pewno nie będzie nas stać - tłumaczy. Podkreśla też, że nowe domy pomocy społecznej powinny być kameralne, dla maksymalnie 30 osób, by zapewnić lepszy komfort pobytu.

Innym poważnym problemem jest brak kadry. - Ze względu na wyższe płace, które oferuje szpitalnictwo bądź niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej, my tych pielęgniarek nie mamy za dużo. Nieustannie poszukujemy, ale często z marnym skutkiem - ubolewa Emilia Nikodem-Boczek, dyrektor Zespołów Domu Pomocy Społecznej w Bydgoszczy. - Proszę pamiętać, że nasze pielęgniarki podlegają pod ustawę o pomocy społecznej i nie mogą liczyć na takie same warunki finansowe, jak ich koleżanki w szpitalach przy POZ - wyjaśnia.

W 'Jesieni Życia' pracują tylko trzy pielęgniarki. - Posiłkujemy się ratownikami i opiekunami medycznymi, którzy uzyskali uprawnienia do wykonywania czynności pielęgniarskich, natomiast cały czas są to niewystarczające ilości - mówi Sarecka. - Mamy 75 mieszkańców, średnia wieku to około 85 lat. Tych chorób jest u nich bardzo dużo, więc kadra pielęgniarska jest po prostu niezbędna, by ta opieka była właściwa - podkreśla nasza rozmówczyni.

Urzędnicy i pracownicy pomocy społecznej liczą, że - wraz z nową władzą i nową ministerką ds. opieki senioralnej - w końcu coś się zmieni na lepsze. - W ostatnich latach głos samorządów, szczególnie z dużych miast był ignorowany - przypomina Waszkiewicz. - Cieszę się, że teraz jest osoba dedykowana seniorom, bo to daje taki dobry prognostyk, że będziemy mogli naprawdę rzeczowo rozmawiać, że to będą szerokie konsultacje i środowisko zostanie wysłuchane - liczy wiceprezydent.

Rząd szykuje rewolucję w opiece nad seniorami. 'Nie trzeba sięgać do 'szarej strefy''

Sejm o seniorach

W Polsce mieszka 7 milionów osób powyżej 65. roku życia. Na rozpoczynającym się w czwartek (25 stycznia) posiedzeniu Sejmu posłowie mają wysłuchać informacji Rady Ministrów o sytuacji osób starszych w Polsce za 2022 rok wraz ze stanowiskiem Komisji Polityki Senioralnej oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Jak mówiła niedawno na naszej antenie Marzena Okła-Drenowicz, rząd planuje wprowadzić nowy bon senioralny. Ministerka nie chce na razie zdradzać szczegółów, bo - jak mówi - projekt będzie szeroko konsultowany w samorządach, z pracownikami pomocy społecznej i z innymi ekspertami. Konsultacje mają ruszyć lada dzień.

Nowacka zaczyna rewolucję? Nauczycielka załamuje ręce. 'Zrobiła wrzutkę i wyciągnęła popcorn'