Rząd szykuje rewolucję w opiece nad seniorami. "Nie trzeba sięgać do 'szarej strefy'"
Ewa jest urzędniczką, mieszka 30 kilometrów od Lublina. Ma dwoje dorosłych dzieci, które mieszkają za granicą, własne mieszkanie, uwielbia chodzić do teatru. Pół roku temu jej życie kompletnie się zmieniło. Była z mamą u lekarza i usłyszała, że najbliższa jej osoba ma Alzheimera. - Świat mi runął na głowę - wspomina.
Przyznaje, że czasami coś podejrzewała. Na przykład wtedy, gdy 75-letnia mama myliła imiona albo nie zamykała drzwi mieszkania, kiedy wychodziła do sklepu. Ewa szybko jednak odganiała niepokojące myśli. - Wmawiałam sobie, że to chwilowe, że każdy czegoś zapomina, że na pewno są na to jakieś tabletki - mówi nam.
- Po diagnozie zupełnie nie wiedziałam, co mam zrobić. Człowiek zostaje z tym sam. Żadnego wsparcia ze strony państwa. Poszłam do opieki społecznej, ale ich pomoc to kropla w morzu potrzeb. Mama dostała opiekunkę trzy razy w tygodniu po dwie godziny. Podobno to dużo - opowiada.
Ewa ostatecznie zamieszkała z mamą, bo ta zaczęła coraz bardziej niepokojąco się zachowywać. Raz puściła wodę do wanny i zapomniała o niej - w efekcie zalało mieszkanie. Innym razem wybrała się na zakupy do sklepu odzieżowego, wzięła kilka ubrań, ale za nie nie zapłaciła. Jeszcze innym - poparzyła dłonie, bo chciała zrobić herbatę i lała gorącą wodę do szklanki, choć ta była już pełna. - Widziałam, że moja kochana mama coraz bardziej "więdnie" w oczach - opowiada. Dlatego wzięła - na razie na rok - bezpłatny urlop i się do niej wprowadziła.
Dopłaty do kredytów im nie pomogą. 'Premiera Tuska zapraszam do grup, gdzie polują na mieszkanie'
- Są momenty, w których nie daję rady. Mam dość. Zwłaszcza wtedy, gdy mama ma gorszy dzień: nie poznaje mnie, wyrzuca z domu, krzyczy, że ukradłam jej jakieś łyżki czy pieniądze. Mówi, że zadzwoni na policję. Albo wtedy, gdy ubiera się i chce wyjść z mieszkania, twierdząc, że musi wracać "do siebie" - wylicza nasza rozmówczyni. - Gdy przychodzi opiekunka, której pracę częściowo finansujemy, mogę na te dwie godziny wyjść na zakupy czy sama pójść do lekarza. Ale państwo nie pomaga takim rodzinom jak moja w sposób systemowy - dodaje.
A takich rodzin jest coraz więcej. Jak podaje Polskie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, otępienie występuje u około 20 procent ludzi w wieku powyżej 80. roku życia. Chorują także młodsi. Szacuje się, że w Polsce otępienie dotyczy już ponad 580 tysięcy osób, a ponad połowa z nich ma chorobę Alzheimera.
Rząd zapowiada duże zmiany
Ministerką do spraw polityki senioralnej - a to zupełnie nowa funkcja w rządzie - została Marzena Okła-Drewnowicz. W rozmowie z TOK FM mówiła, że do tej pory władza skupiała się głównie na seniorach, którzy uczęszczają do klubów seniora, Uniwersytetu Trzeciego Wieku czy na inne zajęcia kulturalne. Są aktywni i ich widać. W jej ocenie zapominano natomiast o tych, którzy - z różnych przyczyn - nie są w stanie wyjść ze swoich domów.
- Seniorzy, którzy potrzebują opieki w domach, wsparcia osób trzecich - nie są głośni. Oni są często nawet niewidoczni. Dlatego społeczeństwo ich nie zauważa, (...) ale oni muszą być dostrzeżeni - powiedziała w TOK FM nowa ministerka. - Zajmując się polityką senioralną przez wiele lat, widziałam przede wszystkim tych, którzy potrzebują opieki. Dlatego od dawna mówiłam, że musimy jako państwo zbudować system wsparcia dla seniorów w ich miejscu zamieszkania - dodała.
Jednym ze sposobów na zmiany systemowe ma być wprowadzenie bonu - "Opieka 75 plus". Prawdopodobnie jedynym kryterium jego przyznania będzie właśnie wiek (od 75. roku życia). Ministerka nie chce na razie zdradzać szczegółów, bo - jak mówi - projekt będzie szeroko konsultowany w samorządach, z pracownikami pomocy społecznej i z innymi ekspertami. Konsultacje mają ruszyć lada dzień.
- Chodzi nam o to, by osoby zobowiązane do opieki - w myśl Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego - mogły wykonywać pracę zawodową, mając na uwadze to, że państwo pomoże im w zorganizowaniu opieki nad bliskim, kiedy ten bliski będzie tej opieki potrzebował. Druga rzecz to opieka długoterminowa nad osobami niesamodzielnymi, których jest coraz więcej. Dlatego jednym z punktów tworzonego przez nas systemu ma być właśnie koordynacja opieki długoterminowej - stwierdziła Okła-Drewnowicz.
Ministerka zapowiedziała również, że będzie dążyć do tego, by w każdym powiecie powstało miejsce, w którym rodzina osoby starszej będzie mogła zasięgnąć szczegółowych informacji - jakie ma prawa, na czyją pomoc może liczyć, w jakim wymiarze i w jakiej formie.
- Zależy nam, by dofinansować usługi opiekuńcze dla seniorów, ale w pierwszej kolejności dla tych, których osoby bliskie pracują i nie mogą się zająć mamą, tatą czy babcią - nie dlatego, że ich nie kochają czy nie chcą, ale mieszkają daleko bądź wykonują pracę zawodową. Chodzi nam o to, by nie trzeba było sięgać do "szarej strefy" i szukać opiekunek, gdzie tylko można, tylko abyśmy mogli zbudować system, w którym będzie można zgłosić, że dana osoba wymaga opieki, a jej bliscy np. pracują - wyjaśniła pani minister w rozmowie z TOK FM.
Temu właśnie ma służyć bon opiekuńczy, który był jedną z zapowiedzi Koalicji Obywatelskiej przed wyborami. O wysokości świadczenia, a tym samym o liczbie godzin wsparcia, mają decydować pracownicy MOPS wspólnie z lekarzami. Niebawem mają ruszyć konsultacje tego projektu. Bon miałby zostać uruchomiony w tym roku.