Ostatni odcinek S10 z pozwoleniem. Kiedy kierowcy pojadą nową trasą?
Budowa S10 między Bydgoszczą a Toruniem to od lat jedna z najważniejszych i najbardziej wyczekiwanych inwestycji w regionie. Wojewoda kujawsko-pomorski wydał zezwolenie na realizację ostatniego, czwartego odcinka drogi. Choć urzędnicy mówią o "kamieniu z serca", to kierowcy na pełną przejezdność trasy poczekają jeszcze wiele miesięcy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego realizacja drogi S10 między Bydgoszczą a Toruniem jest opóźniona?
- Kiedy planowane jest zakończenie poszczególnych odcinków trasy S10?
Decyzja ZRiD, czyli Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej dotyczy 12-kilometrowego fragmentu drogi - od węzła Toruń Zachód do węzła Toruń Południe. - Kamień z serca, bo czwarty odcinek, który kończy cały odcinek Bydgoszcz-Toruń, kończy element proceduralny, który umożliwi budowę na całym froncie robót, został dzisiaj [wtorek] podpisany - cieszył się na konferencji prasowej w Toruniu wojewoda kujawsko-pomorski Michał Sztybel. - Te decyzje mają rygor natychmiastowej wykonalności. Wykonawca może wchodzić jutro na plac budowy i budować, więc musimy być pewni, że żadnego procesu odwoławczego nie przegramy, a jest wiele stron, wielu właścicieli nieruchomości - tłumaczył.
Skąd tak duże opóźnienia?
Z czego wynikają tak duże opóźnienia na trasie, której budowa oficjalnie ruszyła w 2022 roku? Głównym hamulcem okazały się procedury środowiskowe i konieczność przeprowadzenia ponownych ocen oddziaływania na naturę. Trasa przecina Puszczę Bydgoską, co wymusiło na Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) wypracowanie trudnych kompromisów. Wojewoda określił powstającą drogę mianem jednej z "bardziej ekologicznych" w Europie. - Mam poczucie, że jesteśmy w miejscu kompromisu pomiędzy dbałością o środowisko a koniecznym rozwojem, który otworzy rejon Torunia - przekonywał Sztybel.
Opóźnienie w wydaniu decyzji wynikało również ze skomplikowania samego węzła Toruń Południe, gdzie S10 musi zostać zintegrowana z istniejącą autostradą A1. Wymagało to dodatkowych uzgodnień z koncesjonariuszem autostrady oraz dostosowania systemów poboru opłat i zarządzania ruchem do nowych standardów. Ponadto, konieczność przeprojektowania niektórych obiektów inżynieryjnych w celu ochrony lokalnych korytarzy migracyjnych zwierząt sprawiła, że dokumentacja miesiącami krążyła między urzędami a projektantami.
Kruszywo już na placu budowy
Konsorcjum Rubau Polska-Poltores, które będzie budować 12-kilometrowy odcinek, może już jednak wchodzić na teren budowy. - Wykonawca zwozi już kruszywo. W ciągu tygodnia, może kilku dni, przekażemy plac budowy i będzie mógł realizować ten odcinek - zapowiedział Sebastian Borowiak, dyrektor bydgoskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Z rozpoczęcia prac cieszą się władze Torunia. - Miasto zyskuje fenomenalne połączenie dzięki czwartemu odcinkowi, bo cały odcinek bydgosko-toruński S-10 jest krytyczny, jeśli chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo. Dzisiaj czytałem znowu o zdarzeniu drogowym w okolicach Przyłubia [na DK10 - red.], tydzień temu był tam wypadek śmiertelny. Panowie pokazywali statystyki potwierdzające, że ta droga nosi miano drogi śmierci - mówił prezydent Torunia Paweł Gulewski. - Cały korytarz S-10 jest strategiczny z punktu widzenia skomunikowania Polski Centralnej z Polską Północno-Zachodnią. To Szczecin, Piła, Bydgoszcz, Toruń, Włocławek, dalej aglomeracja warszawska - wymieniał.
Kiedy S10 będzie gotowa?
Dyrektor GDDKiA przyznał, że zima oraz skomplikowana sytuacja gruntowa nie ułatwiały zadania na pozostałych odcinkach, ale teraz priorytetem jest synchronizacja prac. Aktualny stan zaawansowania robót na S10 pokazuje jednak, jak głębokie są dysproporcje między poszczególnymi kontraktami.
Podczas gdy na najdłuższym, 21-kilometrowym odcinku trzecim (Solec Kujawski - Toruń Zachód) realizacja sięga już 46 procent, to na odcinkach bliżej Bydgoszczy sytuacja wygląda znacznie skromniej. Odcinek pierwszy z węzłem Bydgoszcz Południe i obwodnicą Brzozy notuje około 18 procent zaawansowania. Dyrektor Borowiak wyjaśnił, że okres zimowy między 15 grudnia a 15 marca standardowo wstrzymuje część prac bitumicznych, a czas potrzebny na "odmarznięcie ziemi" dodatkowo przesunął pełny powrót maszyn o kilka tygodni.
Kiedy zatem kierowcy realnie pojadą nową trasą? Harmonogram został zaktualizowany i zakłada sukcesywne oddawanie fragmentów. - Odcinek pierwszy z odcinkiem drugim chcielibyśmy zakończyć w okresie wakacyjnym, to jest czerwiec, lipiec przyszłego roku - prognozował Borowiak. - Odcinek trzeci, czyli ten najdłuższy, który jest bliżej samego Torunia, czyli Torunia-Zachód, to będzie gdzieś w okolicach kwietnia - dodawał.
Najpóźniej, bo dopiero w maju 2028 roku, zakończy się budowa odcinka czwartego pod Toruniem, który wymaga skomplikowanej przebudowy węzła Czerniewice i wpięcia w autostradę A1.
S10 od Szczecina do Warszawy
Plany drogowców sięgają jednak znacznie dalej niż tylko połączenie dwóch stolic województwa kujawsko-pomorskiego. Jak zapowiedział dyrektor Sebastian Borowiak, cała trasa S10 od Szczecina po Warszawę ma liczyć blisko 400 kilometrów, a prace nad kolejnymi etapami nabierają tempa. W stronę Szczecina kluczowy jest odcinek Wyrzysk - Bydgoszcz, dla którego otwarcie ofert nastąpiło w marcu bieżącego roku. Mimo wpłynięcia wielu ofert z niskimi cenami, które wymagają teraz szczegółowego badania pod kątem rażąco niskiej ceny, GDDKiA planuje podpisać umowy z wykonawcami jeszcze do końca tegorocznych wakacji.
Równie intensywne działania toczą się na wschód od Torunia, w kierunku stolicy. Właśnie złożono wniosek o decyzję środowiskową dla nowego przebiegu S10 od Włocławka do granicy województwa, gdzie wybrano wariant nr 4. Co istotne, bydgoski oddział GDDKiA odpowiada również za 80-kilometrowy odcinek po stronie mazowieckiej, dla którego wniosek o decyzję środowiskową trafił do RDOŚ w Warszawie.
Uzupełnieniem tych planów jest rozbudowa autostrady A1 o trzeci pas ruchu między Toruniem a Włocławkiem, co ma zapewnić płynność ruchu na wspólnym przebiegu z S10. - Trzeci pas spowoduje to, że od Torunia w kierunku powiedzmy Włocławka ten ruch będzie mógł odbywać się bardziej płynnie, szczególnie w okresie wakacyjnym. Decyzja środowiskowa, którą złożymy już będzie niebawem - zapewniał Borowiak.
Według zapowiedzi dyrekcji, najbliższe lata do 2033 roku uczynią województwo jednym wielkim placem budowy, co docelowo domknie korytarz transportowy przez całą północną Polskę.
Źródło: TOK FM