Hałdy mebli, sprzętu AGD, wietrzące się domy. "Żaden ekran tv nie pokaże tego, co jest tam na miejscu"
Mieszkańcy Bydgoszczy okazują ogromną solidarność z poszkodowanymi podczas powodzi. Cały czas trwają zbiórki darów dla potrzebujących, w które zaangażowane są bydgoskie stowarzyszenia, fundacje, szkoły, przedszkola i wolontariusze.
"Czujemy radość, że możemy pomóc"
W ostatni weekend do Kotliny Kłodzkiej wyjechało m.in.17 busów z pomocą zorganizowaną i skoordynowaną przez Bazylikę wspólnie ze Stowarzyszeniem 'Dzięki Wam'. - Żaden największy ekran telewizora nie pokaże tego, co jest tam na miejscu i tragedii tych ludzi. Hałdy mebli, sprzętu AGD, wietrzące się domy, to naprawdę chwyta za serce - nie ukrywa Adam Jaworski, który uczestniczył w konwoju z pomocą. - Ta kropla pomocy, którą niesiemy, jest dla ludzi bardzo ważna, bo poczują że nie zostali z tym wszystkim sami - uważa.
Nasz rozmówca podkreśla, że kataklizm na południu Polski zjednoczył w Bydgoszczy bardzo wiele osób. - Powiem, że nam - paradoksalnie - towarzyszyła radość, bo jechało nas 17 samochodów. W większości się nie znaliśmy, ale stworzyliśmy bardzo sympatyczną ekipę, która naprawdę chce pomagać. To, że dołożyliśmy swoją małą cegiełkę, buduje w nas radość - dodaje Jaworski.
Wolontariusze zwracają uwagę, że teraz potrzebne są przede wszystkim rzeczy do sprzątania. - Czekamy na wszelki sprzęt osuszający i ogrzewający, myjki ciśnieniowe do sprzątania, kuchenki gazowe z kartuszami, łopaty, wiadra, kalosze, wszelki sprzęt do remontów, jak wiertarki, wkrętarki - wylicza Jaworski. - To wszystko jest teraz bardzo, bardzo potrzebne. Za chwilę pewnie będą potrzebne meble, wyposażenia kuchni, choć - z uwagi na dużą odległość - my już pewnie się tego nie podejmiemy - dodaje nasz rozmówca.
"Dam swój czas i ręce do pracy"
W siedzibie Stowarzyszenia Dzięki Wam przy ulicy Grunwaldzkiej trwa dalsze segregowanie i pakowanie darów. Na apel o pomoc w pakowaniu kartonów z chemią, żywnością i środkami do sprzątania, odpowiedziała pani Agnieszka. - Nie jestem w stanie gotówkowo pomóc, bo sama mam małe dzieci z niepełnosprawnością, więc stwierdziłam, że dam swój czas i ręce do pracy. Będę pakować do godziny 21 - zapewnia w rozmowie z tokfm.pl - Gdy oglądamy z mężem w telewizji te obrazy, nie chcemy uwierzyć w to, co się stało. Płakać się chce, gdy widzi się tragedie tych ludzi - mówi łamiącym się głosem.
Wolontariusze co chwilę odrywają się od pracy, bo pod magazyn podjeżdżają kolejne, zapakowane darami samochody. - Na dole jest chemia i żywność. Tu są łopaty, agregat, dalej rękawice, gąbki i ścierki do sprzątania. A tam z boku, jak się otworzy drzwi, jest karma dla zwierząt - pokazuje pan Wiesław. - Proszę spojrzeć, tu są kołdry, poduszki… No dużo tego jest - dodaje.
Kilka minut później, pod magazyn podjeżdża osobówka z darami z przedszkola integracyjnego przy ulicy Kąkolowej. - Udało nam się zebrać trochę rzeczy. Pomogli pracownicy oraz rodzice - mówi pani Justyna. - Bardzo współczuję tym ludziom. Całe życie dorabiali się, a w jednej chwili wszystko stracili. W takie sytuacji człowiek docenia, co sam ma - swoje łóżko, to że wraca do suchego i ciepłego domu - podsumowuje nasza rozmówczyni.