"Będziemy zmuszeni zamykać oddziały". Dyrektorzy szpitali protestowali przed Śląskim Urzędem Wojewódzkim
Protest rozpoczął głośny dźwięk alarmu. - To jest ostatni sygnał, którego żeglarze - a wielu z nas nimi jest - używają w stanach zagrożenia - powiedział Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego. Placówki te, jak mówił, odnotowały w ostatnim czasie wzrost wyceny świadczeń zdrowotnych na poziomie 4-8 proc., podczas gdy Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wyliczyła, że - aby sfinansować wzrost płac dla pracowników ochrony zdrowia - trzeba zwiększyć wyceny o ponad 22,4 proc.
Przypomnijmy, od 1 lipca płace minimalne w ochronie zdrowia poszły do góry. Wysokość podwyżek określa znowelizowana ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników podmiotów leczniczych oraz niektórych innych ustaw. Dyrektorzy placówek medycznych w całej Polsce podkreślają, że choć podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia są konieczne, to NFZ dał na nie zbyt mało pieniędzy. Największy problem mają właśnie szpitale powiatowe, które i tak są zadłużone.
Czarny scenariusz senatora
- Albo nie wypłacimy tych należnych pracownikom wyższych wynagrodzeń, albo szpitale popadną w długi i przestaną istnieć - taki czarny scenariusz przedstawiał wiceprzewodniczący senackiej komisji zdrowia Wojciech Konieczny, a jednocześnie dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.
Jak wyliczał senator, w jego placówce będzie brakować około 800 tysięcy złotych miesięcznie. - Rząd nas obciążył podwyżkami dla personelu, nie dając na nie wystarczających pieniędzy. Do tego dochodzi jeszcze inflacja. Wzrost ceny energii dla naszego szpitala jest na poziomie 75 procent - denerwował się Konieczny. Bez wsparcia ze strony rządu - w jego opinii - problemy szpitali są nie do rozwiązania.
- Nie pomogą już doraźne kredyty czy chwilówki w parabankach. Potrzebna jest szybka interwencja państwa i otrzeźwienie - mówił senator.
W podobnym tonie wypowiadali się inni protestujący. - Nasi pracownicy oczywiście powinni być odpowiednio wynagradzani, ale nie zabezpieczono na to funduszy. Niektóre szpitale dostaną wyrównanie do końca roku, ale apelujemy o systemowe rozwiązanie - powiedział Krzysztof Zaczek, wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i prezes Szpitala Murcki w Katowicach.
Dyrektorzy szpitali ostrzegali, że będą zmuszeni zamykać niektóre oddziały. - Tak już się dzieje w Mysłowicach, Jaworznie, Lublińcu - wyliczał Władysław Perchaluk.
Dyrektorzy opowiadali o swoich problemach także w trakcie posiedzenia Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Katowicach oraz zespołu problemowego tejże rady ds. ochrony zdrowia.