advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Śląskie

"Będziemy zmuszeni zamykać oddziały". Dyrektorzy szpitali protestowali przed Śląskim Urzędem Wojewódzkim

Grzegorz Kozieł, TOK FM
2 min. czytania
20.10.2022 16:13
Szpitale powiatowe popadają w długi. Niektóre z nich wkrótce przestaną działać - ostrzegali dyrektorzy placówek zrzeszonych w Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, którzy protestowali w czwartek przed Urzędem Wojewódzkim. Ich zdaniem koszt podwyżek dla pracowników ochrony zdrowia znacznie obciąża ich budżety.
|
|
fot. Grzegorz Kozieł

Protest rozpoczął głośny dźwięk alarmu. - To jest ostatni sygnał, którego żeglarze - a wielu z nas nimi jest - używają w stanach zagrożenia - powiedział Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego. Placówki te, jak mówił, odnotowały w ostatnim czasie wzrost wyceny świadczeń zdrowotnych na poziomie 4-8 proc., podczas gdy Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wyliczyła, że - aby sfinansować wzrost płac dla pracowników ochrony zdrowia - trzeba zwiększyć wyceny o ponad 22,4 proc.

Przypomnijmy, od 1 lipca płace minimalne w ochronie zdrowia poszły do góry. Wysokość podwyżek określa znowelizowana ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników podmiotów leczniczych oraz niektórych innych ustaw. Dyrektorzy placówek medycznych w całej Polsce podkreślają, że choć podwyżki dla pracowników ochrony zdrowia są konieczne, to NFZ dał na nie zbyt mało pieniędzy. Największy problem mają właśnie szpitale powiatowe, które i tak są zadłużone. 

Czarny scenariusz senatora

- Albo nie wypłacimy tych należnych pracownikom wyższych wynagrodzeń, albo szpitale popadną w długi i przestaną istnieć - taki czarny scenariusz przedstawiał wiceprzewodniczący senackiej komisji zdrowia Wojciech Konieczny, a jednocześnie dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.

Jak wyliczał senator, w jego placówce będzie brakować około 800 tysięcy złotych miesięcznie. - Rząd nas obciążył podwyżkami dla personelu, nie dając na nie wystarczających pieniędzy. Do tego dochodzi jeszcze inflacja. Wzrost ceny energii dla naszego szpitala jest na poziomie 75 procent - denerwował się Konieczny. Bez wsparcia ze strony rządu - w jego opinii - problemy szpitali są nie do rozwiązania.

- Nie pomogą już doraźne kredyty czy chwilówki w parabankach. Potrzebna jest szybka interwencja państwa i otrzeźwienie - mówił senator.

Wojciech Konieczny podczas protestu przed Urzędem Wojewódzkim
Wojciech Konieczny podczas protestu przed Urzędem Wojewódzkim
Grzegorz Kozieł

W podobnym tonie wypowiadali się inni protestujący. - Nasi pracownicy oczywiście powinni być odpowiednio wynagradzani, ale nie zabezpieczono na to funduszy. Niektóre szpitale dostaną wyrównanie do końca roku, ale apelujemy o systemowe rozwiązanie - powiedział Krzysztof Zaczek, wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i prezes Szpitala Murcki w Katowicach.

Dyrektorzy szpitali ostrzegali, że będą zmuszeni zamykać niektóre oddziały. - Tak już się dzieje w Mysłowicach, Jaworznie, Lublińcu - wyliczał Władysław Perchaluk.

Dyrektorzy opowiadali o swoich problemach także w trakcie posiedzenia Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Katowicach oraz zespołu problemowego tejże rady ds. ochrony zdrowia.