Mieszkańcy oskarżeni przez dewelopera. "Bardzo się stresuję, że tu dziś jestem"
- Chodzi o sprawę budowy w dzielnicy Burowiec;
- Deweloper planował postawić tam osiedle, mieszkańcy się temu sprzeciwiali;
- Wygrali sprawy w sądach administracyjnych. Deweloper złożył akt oskarżenia z art. 212 Kodeksu karnego;
- "Natomiast teraz czujemy się zastraszani. Ja się bardzo stressuję, że dzisiaj tutaj jestem" - mówi jedna z aktywistek;
- "Przekroczone zostały granice wolności słowa" - twierdzi pełnomocniczka przedsiębiorcy.
Magdalena Sklorz i Łukasz Woźniak protestowali przeciw budowie osiedla w dzielnicy Burowiec w Katowicach. Skutecznie. Najpierw Wojewódzki, a potem Naczelny Sąd Administracyjny przyznał im rację. Stwierdzono, że Rada Miasta - głosując za budową - nie wzięła pod uwagę rzeczywistych potrzeb mieszkańców. Nie było też merytorycznego uzasadnienia uchwały, a inwestycja budziła duży sprzeciw społeczny. Deweloper, przypomnijmy, chciał budować 48 trzykondygnacyjnych budynków.
Sprawa się jednak nie zakończyła. Aktywiści z grupy Zielony Burowiec (bo taką inicjatywę założyli) zostali oskarżeni przed dewelopera o zniesławienie. Nie chcą ujawniać zarzutów. Nieoficjalnie wiadomo, że Bogdan Pietrzak żąda od nich po 25 tys. złotych zadośćuczynienia. We wtorek w Sądzie Rejonowym Katowice-Zachód ruszył proces w tej sprawie.
- Naszym celem była obrona pasa zielonego na Burowcu, który inwestor chciał zabudować. Potwierdzeniem tego, że nasze działania miały sens, były wyroki w sądach. Natomiast teraz czujemy się zastraszani. Ja się bardzo stresuję, że dzisiaj tutaj jestem - mówiła TOK FM Magdalena Sklorz.
- Tak się ludziom zamyka usta i próbuje zatrzymać ich w pewnych działaniach - dopowiadał Łukasz Woźniak. - Natomiast my wszystko weryfikowaliśmy, potwierdzaliśmy w najlepszy możliwy sposób i nie uważam, żebyśmy w jakimkolwiek stopniu złamali prawo - dodał.
Oskarżenie o zniesławienie ze strony dewelopera
Mec. Patrycja Machowska - pełnomocniczka Bogdana Pietrzaka - mówi o naruszeniu dobrego imienia klienta w internecie. - Odbiór tych postów, które były zamieszczane, był taki, jak widać w komentarzach. Osoby komentujące dochodziły do przekonania, że mój klient popełnił przestępstwo. Chodzi konkretnie o jeden z postów, w którym zarzuca się brak wymaganych kompetencji na stanowisko konsula honorowego [bo takie stanowisko Pietrzak pełni - red.], co wyczerpuje znamiona przestępstwa opisanego w art. 212 § 1 i § 2 Kodeksu karnego - wskazała prawniczka. - Być może politycy i osoby publiczne mówią dzisiaj bardzo ostro i być może obywatelom wydaje się, że można tak mówić, ale to jest zdecydowanie za daleko. Przekroczone zostały granice wolności słowa - dodała mec. Machowska. Wskazała też, że drugiej stronie została zaproponowana ugoda, do której finalnie nie doszło.
Przesłuchania urzędników i wizja lokalna. Ciąg dalszy sprawy 'Lex Burowiec'
- Hejt w tym kraju rozwija się już w takim tempie, że ktoś to musi po prostu powstrzymywać - denerwował się sam Bogdan Pietrzak. Mówił, że jako konsul honorowy Gruzji musiał się tłumaczyć z wielu spraw, które go nie dotyczą. - Pytała ambasada Gruzji, pytali moi partnerzy z koncernów motoryzacyjnych. To wszystko wiąże się z krzywdą, nawet finansową. Niech sąd oceni, czy to zostało przekroczone, czy nie - dodał.
Aktywiści mówią o SLAPP-ie
Zielony Burowiec - w stanowisku na swojej stronie internetowej - przypomina, że 24 maja 2023 r. wystosował do Ambasador Gruzji - Diany Zhgenti - oficjalny list z prośbą od mieszkańców Katowic, aby przynajmniej podjęła próbę przekonania Konsula Honorowego Gruzji do odsprzedania terenu na Burowcu - na zasadach wolnorynkowych - Górnośląsko-Zagłebiowskiej Metropolii - na cele publiczne ważne dla mieszkańców regionu. "Teraz Pan Bogdan Pietrzak nie jest już tylko prywatnym przedsiębiorcą, ale sprawuje funkcję publiczną i wpływa na wizerunek krajów który reprezentuje" - czytamy w stanowisku.
Co się dzieje w sanatoriach? NFZ zalała prawdziwa fala
Zdaniem aktywistów sprawa ta to klasyczny SLAPP, czyli strategiczne działanie prawne zmierzające do stłumienia debaty publicznej. - Z pewnością tego typu oskarżenia mogą być narzędziem zniechęcającym ludzi do działalności społecznej, z której przecież ci ludzie nie czerpią żadnych korzyści finansowych. Oni walczą o dobro szerzej pojętego ogółu - przekonywał mec. Artur Walkowicz, reprezentujący oskarżonych.
Bogdan Pietrzak zapowiedział natomiast, że nie odpuści w sprawie budowy na Burowcu. - Musimy w jakiś sposób próbować to realizować i dalej będziemy procedować [sprawę] w tym kierunku. Na pewno to nie ma nic wspólnego z patodeweloperką - dodał przedsiębiorca.