,
Obserwuj
Lubelskie

"Jeśli głosi się takie poglądy, to jest demoralizowanie dzieci". Na co poszły środki z Funduszu Sprawiedliwości?

5 min. czytania
20.10.2022 15:31
Jeśli edukator seksualny wychodzi z założenia, że dziecko ma prawo do wyrażania swojej seksualności na każdym etapie życia, to można "skrzywić dziecko psychicznie" - takie tezy wygłaszali prelegenci na spotkaniu zorganizowanym w ramach projektu "Efektywne prawo w efektywnym państwie'' finansowanego z Funduszu Sprawiedliwości.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Konferencja prasowa połączona z - jak czytamy w zaproszeniu - "eksperckim panelem dyskusyjnym" - odbywała się pod hasłem: "Profil sprawcy i ofiary w przestępstwach seksualnych wobec dzieci". Była zorganizowana w ramach projektu "Efektywne prawo w efektywnym państwie. Uwarunkowania lokalne w kontekście globalnym wobec wyzwań XXI wieku w walce z przestępczością". Zorganizowano ją w Lublinie, w biurowcu przy ulicy Tomasza Zana.

Pytania podczas konferencji zadawała dr Edyta Krzysztofik. Ekspertami byli natomiast profesorowie z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - pedagog Dorota Kornas-Biela i psycholog Adam Biela. Opowiadali m.in. o profilu sprawcy przestępstw seksualnych, o zachowaniu dzieci - ofiar takich przestępstw i o możliwych formach pomocy dzieciom. Poruszono też jednak inne kwestie.

Z ust profesora padło m.in. stwierdzenie, że sprawcami przestępstw seksualnych mogą być dzieci. Gdy dopytywaliśmy, czy dobrze zrozumieliśmy te słowa - profesor potwierdził.

Prof. Dorota Kornas - Biela i prof. Adam Biela
Prof. Dorota Kornas - Biela i prof. Adam Biela
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

- Dziecko, które jest ofiarą, może - w pewnej sytuacji - być sprawcą przemocy - mówił profesor Biela. - Należałoby wielką uwagą objąć dzieci, które są w wieku przedszkolnym, przychodzą do zerówki. Jest to wiek wrażliwy, podatny na nabycie takich nowych skłonności. Tam się różne rzeczy dzieją, jeśli nie ma nad tym kontroli. Różne zabawy erotyczne dzieci sobie wymyślają - tłumaczył profesor.

Gdy dopytywaliśmy dalej, do dyskusji włączyła się żona profesora. - Problemem jest to, że dzieci uczą dzieci. Jest bardzo duże przeseksualizowanie mediów. I dzieci nie tylko patrzą na filmy, telewizję, ale też mają dostęp do internetu. Już przedszkolaki (...) dostają telefony. Jeśli jedno nawet nie ma, to drugie mu pokazuje. Odwiedzają się wzajemnie, chodzą do siebie na noc, na spanie. Dzieci są po prostu włączane w pewne zabawy lub uświadamiane - mówiła na spotkaniu prof. Dorota Kornas-Biela.

Krytycznie o edukacji seksualnej

Eksperci projektu "Efektywne prawo" nawiązali również do edukacji seksualnej w szkołach. Przedstawili swój krytyczny stosunek do niej. - Wszystko zależy, jakie przekonania mają ci edukatorzy seksualni. Czy uważają, że im więcej wiedzy seksualnej dla dziecka tym lepiej? Im bardziej dokładna wiedza seksualna, tym lepiej? A dziecko ma prawo do ekspresji swojej własnej seksualności od kiedy tylko chce? Jeśli głosi się takie poglądy, to jest to niestety również demoralizowanie dzieci - przekonywała prof. Kornas-Biela.

- Bo wtedy nie uczymy dzieci tego, co wolno i czego nie wolno. Nie uczymy ich jakichkolwiek norm, że ta sfera życia, jak każda inna, wymaga pewnych nakazów i zakazów - mówiła pedagog z KUL.

Jak dodała, jeśli edukator seksualny wychodzi z założenia, że dziecko ma prawo do wyrażania swojej seksualności na każdym etapie życia, to można "skrzywić dziecko psychicznie". - Może stać się bardzo łatwo ofiarą przemocy seksualnej, bo jak wszystko wolno, to i to. Poza tym, wtedy dziecko nie widzi granic. Nie widzi, że są pewne normy, których trzeba przestrzegać. Ale też może stać się bardzo łatwo sprawcą, bo ma przeseksualizowane dzieciństwo - przekonywała pani profesor.

W jej ocenie edukatorzy seksualni powinni wspierać rodziców. Tłumaczyć, jak rozmawiać z dziećmi o seksie, ale to rodzice powinni zgłębiać ze swoimi pociechami ten temat. - Owszem, na biologii uczy się o funkcjonowaniu narządu rozrodczego, ale gdzie ma się dziecko nauczyć o psychologii, o duchowości, o tym, co jest związane z uczuciową sferą seksualności? Jeśli to nie ma być demoralizowanie dziecka i prostytuowanie dziecka, gdzie seks jest tylko na poziomie biologicznej potrzeby i jej odreagowania, to na lekcji nie nauczę dzieci miłości czy więzi - mówiła ekspertka.

Nie obyło się też bez nawiązania do rodziny jako związku kobiety i mężczyzny. Ekspertka wspomniała, że najważniejszą funkcją rodziny jest prokreacja. Tłumaczyła, że gdy "odrywamy seksualność od małżeństwa i rodziny, odrywamy od prokreacji, to jest to niebezpieczne". - Ponieważ jeżeli ja uczę dzieci, jak korzystać z własnej seksualności, to - przepraszam - muszę je zaopatrzyć w środki antykoncepcyjne i w aborcję - dodała profesor.

Projekt finansowany z Funduszu Sprawiedliwości

Przyjrzyjmy się projektowi, w ramach którego odbyło się wyżej opisane spotkanie. Został on sfinansowany z pieniędzy Funduszu Sprawiedliwości, a stoi za nim Fundacja Instytut Prawa Ustrojowego.

Jej prezesem jest Krzysztof Mikołajczuk, ksiądz profesor z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, z Wydziału Prawa. Ksiądz pisze zresztą na swoim uczelnianym profilu, że

jest kierownikiem merytorycznym tego 'projektu naukowego'.

W Radzie Fundacji jest m.in. prof. Bogumił Szmulik, prawnik i profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego,

który był szefem budzącego kontrowersje, powołanego przy KPRM, Instytutu de Republica. W Radzie Naukowej Instytutu jest również ks. Mikołajczuk.

Nie wiemy, ile pieniędzy poszło na projekt "Efektywne prawo", bo Ministerstwo Sprawiedliwości nie odpowiedziało nam na pytania w tej sprawie. Nie odpowiada zresztą też innym. Lubelska Fundacja Wolności od dawna walczy o jawność w tym zakresie. Poszła z tym nawet do sądu i kilka dni temu sąd przyznał jej rację.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zobowiązał ministra sprawiedliwości do rozpatrzenia jej wniosku o udostępnienie informacji o dotacjach przyznanych z tzw. Funduszu Sprawiedliwości w województwie lubelskim. Ale to na pewno trochę potrwa.

Co zatem wiemy na dziś o finansach w zakresie tego konkretnego projektu? Jest on realizowany w ramach konkursu Ministerstwa Sprawiedliwości o numerze DFS-II.7211.114.2020. Był to otwarty konkurs ofert na powierzenie realizacji zadań ze środków Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej - Funduszu Sprawiedliwości w zakresie "Przeciwdziałania przyczynom przestępczości".

Maksymalna dotacja przewidziana w tym konkursie na jeden rok to 4,5 miliona złotych, ale w grę wchodzi kilkakrotność tej kwoty, bo dotacje były przyznawane na lata 2020-2023. Nie wiemy, czy Fundacja Instytut Prawa Ustrojowego dostała najwyższą kwotę dotacji, bo Ministerstwo Sprawiedliwości nie odpowiedziało na nasze pytania w tej sprawie. Warto przy tym wskazać, że w założeniach konkursu napisano, że nie ustala się minimalnej kwoty dotacji.

Fragment ogłoszenia o naborze
Fragment ogłoszenia o naborze
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Z ogłoszenia o naborze można również wyczytać, że dotacja może być przyznana na działania "polegające na: wsparciu informacyjnym, analitycznym i monitoringowym sieci przeciwdziałania przyczynom przestępczości, pomocy pokrzywdzonym i pomocy postpenitencjarnej". Jedno z przewidzianych w konkursie zadań to organizowanie oraz przeprowadzanie akcji i przedsięwzięć informacyjnych.

Fundacja Instytut Prawa Ustrojowego zorganizowała więc spotkanie, z udziałem... jednego dziennikarza. Takich spotkań - jak wynika z informacji w sieci - było więcej. Dodajmy, że Fundacja - również w ramach projektu -

prowadzi specjalną stronę w internecie. Fundacja - jako adres do korespondencji podaje Lublin, ul. Ignacego Jana Paderewskiego 20 - sprawdziliśmy, jest to to adres Parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Lublinie. Siedziba Fundacji mieści się natomiast w Sulejówku, przy ul. Juliana Tuwima 1 E.

Co ciekawe, pod tym samym adresem można się też kontaktować w sprawie dwóch innych projektów, których kierownikiem merytorycznym jest również ks. prof. Krzysztof Mikołajczuk (ten sam, który jest kierownikiem projektu "Efektywne prawo"). Chodzi o projekty "Pojęcie małżeństwa w pryzmacie teorii wymogów imperatywnych", gdzie zapisano m.in., że  "małżeństwo w tradycyjnym znaczeniu rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny stanowi wartość narodową" (projekt MEiN) oraz projekt

"Obywatelu masz prawo" - o prawach człowieka (również MEiN).

Informacje o projekcie
Informacje o projekcie
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka