Awantura o wojsko w Lublinie. Czarnek twierdzi, że PO wyprowadziła brygadę. "Przecież to była decyzja PiS"
Prawo i Sprawiedliwość od kilku dni - w ramach tzw. prekampanii wyborczej - dużo mówi o bezpieczeństwie. Poszczególni ministrowie jeżdżą po kraju i podkreślają, że to właśnie ich partia przywraca komisariaty policji, ale też jednostki wojskowe. Jedna z takich konferencji odbyła się w Lublinie. Zwołał ją wywodzący się z tego miasta Przemysław Czarnek. Minister edukacji i nauki pojawił się wspólnie z Michałem Moskalem - jednym z najbardziej zaufanych ludzi prezesa PiS, szefem jego gabinetu politycznego. Jak mówi się nieoficjalnie, Moskal miałby startować do Sejmu właśnie z Lublina.
- Spotykamy się w Lublinie, na Majdanku, przed odtworzoną tutaj w 2020 roku jednostką wojskową. Przez kilkanaście lat nie było tu wojska. Zostało stąd wyprowadzone w 2008 roku. Zlikwidowana została Trzecia Lubelska Brygada Zmechanizowana - mówił polityk PiS. - Pokazujemy to teraz, bo jesteśmy po pierwszym z zapewne wielu incydentów ze strony Białorusi i Rosji, ze strony Putina - jesteśmy po wtargnięciu w polską przestrzeń powietrzną dwóch śmigłowców białoruskich. Takich prowokacji będzie zapewne więcej w najbliższych dniach i tygodniach. Należy się tego spodziewać, bo wagnerowcy nie przyjechali tutaj na wakacje. To zagrożenie realne i bieżące - alarmował Czarnek.
Jak dodał, w Polsce budowana jest obecnie "wielopiętrowa obrona przeciwlotnicza" - w jego ocenie "najnowocześniejsza w Europie i na świecie".
- Robimy to dlatego, że wydajemy potężne środki na zbrojenia, a nie cofamy armii, nie rozbrajamy wojska, nie likwidujemy jednostek - mówił dalej Czarnek. Twierdził, że za czasów Platformy Obywatelskiej było zupełnie inaczej i stąd likwidacja brygady.
- Można powiedzieć, że Lublin jest pewnym symbolem. Bo stoimy przy jednostce, która wróciła, a w zasadzie została nowo utworzona - Brygada Obrony Terytorialnej. Bo dla nas bezpieczeństwo na ścianie wschodniej jest niezwykle ważne - dodał z kolei Michał Moskal.
Polityk - znany ostatnio z ogromnych, ustawionych przy lubelskich drogach reklam, na których życzył 'bezpiecznych wakacji' - dodał, że na Lubelszczyźnie powstają kolejne jednostki i że wojsko będzie się rozwijać. - To są jednostki tworzące się chociażby na bazie Portu Lotniczego w Świdniku, to jest Batalion Obrony Terytorialnej w Kraśniku. To są jednostki, które będą powstawać w niedługim czasie na bazie gruntów przekazywanych przez powiat rycki czy opolski - wyliczał działacz PiS. - Widać, ile tych jednostek powstaje tutaj, na ścianie wschodniej. To jest coś, czego wcześniej absolutnie nie było - dodał.
Platforma Obywatelska: Mijacie się z faktami
Na odpowiedź PO nie trzeba było długo czekać. - Przecież decyzja o tym, że w Lublinie nie będzie Trzeciej Brygady Zmechanizowanej, zapadła za rządów PiS - łapie się za głowę jeden z lokalnych polityków opozycji z Lubelszczyzny. - Ja rozumiem, że można siać propagandę, ale nie w kwestiach bezpieczeństwa. To była ich decyzja, by Lublin pozostawić bez brygady - dodaje nasz rozmówca, który chce być anonimowy.
Ale to samo słyszymy od posła PO Michała Krawczyka. - Próbują wmówić mieszkańcom Lublina i Lubelszczyzny, że to rząd Platformy i PSL jest odpowiedzialny za likwidację Trzeciej Brygady Zmechanizowanej im. Romualda Traugutta w Lublinie. A to nieprawda - powiedział Krawczyk na konferencji prasowej. - To PiS doprowadził do likwidacji jednostki wojskowej w Lublinie. To są fakty i są na to dowody. Wierzę, że nasi mieszkańcy nie dadzą sobie wmówić nieprawdy - dodał.
Poseł wskazał, że w 2006 roku rząd PiS opublikował "Program Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2007-2012". - I z tego programu jasno wynika, że jednostki wojskowej w Lublinie nie będzie. Co więcej, jest na to też kolejny dowód. To odpowiedź na interpelację poselską, w której ówczesny minister obrony - Aleksander Szczygło - bardzo jasno pisze, że jednostka wojskowa w Lublinie będzie zlikwidowana. W tej interpelacji przedstawia też plan likwidacji tej jednostki. Mówi o tym, z jakimi jednostkami i kiedy będzie łączona. Prawda wygląda więc tak, że to PiS doprowadził do likwidacji jednostki wojskowej w naszym mieście - podawał Michał Krawczyk.
W jego ocenie to, co ogłosili Przemysław Czarnek i Michał Moskal, to próba odsunięcia od siebie odpowiedzialności za działania rządu PiS sprzed lat. - Wiem, że pan minister Czarnek ma takie podejście, że jeśli fakty nie zgadzają się z tym, co on mówi, to tym gorzej dla faktów. Jesteśmy do tego wszyscy przyzwyczajeni, natomiast ja wymagam od przedstawicieli rządu i partii rządzącej, by w sprawach naszego bezpieczeństwa mówili prawdę - dodał poseł Krawczyk. Jak wskazał, tuż za naszymi granicami trwa wojna i bezpieczeństwo dla wszystkich powinno być teraz najważniejsze.