Kiedyś pomagał, dziś sam prosi o pomoc. Olek wrócił do Ukrainy, by walczyć o kraj
Oleksandr Shvets na przełomie roku 2017 i 2018 był wolontariuszem w Ośrodku Brama Grodzka Teatr NN w Lublinie. To samorządowa instytucja kultury, która edukuje o dawnym żydowskim Lublinie i o wielokulturowości miasta. Co roku, od ponad 20 lat, przyjmuje wolontariuszy w ramach Europejskiego Wolontariatu.
Koledzy Olka wspominają, że był bardzo zaangażowany. Zajmował się m.in. opracowaniem źródeł i edycją danych na stronie projektu "Akcja Reinhard. W kręgu Zagłady". Chodziło o poszukiwania Sprawiedliwych wśród Narodów Świata z miejscowości objętych akcją "Reinhardt" na terenie Ukrainy. Współodpowiadał też za redakcję angielskojęzycznej strony internetowej projektu "Shtetl routes. Obiekty żydowskiego dziedzictwa kulturowego w turystyce transgranicznej" oraz za przygotowywanie wniosku dotyczącego wymiany doświadczeń na temat dziedzictwa historycznego i kulturowego polsko-ukraińskiego pogranicza.
Poza tym oprowadzał turystów - w językach ukraińskim i rosyjskim - po wystawie stałej w Teatrze NN "Lublin. Pamięć Miejsca", a także opracowywał biogramy świadków historii po polsku, angielsku i rosyjsku w ramach programu historii mówionej. Udzielał się też jako wolontariusz na festiwalu Inne Brzmienia i uczestnik Kongresu Inicjatyw Europy Wschodniej.
Olek wrócił i walczy o Ukrainę
Młody Ukrainiec wrócił do swojego kraju. Początkowo pracował w Informacji Turystycznej w Łucku, był zaangażowany w rozwój turystyki na wybrzeżu Morza Azowskiego. Tuż po wybuchu wojny zaciągnął się do wojska i walczy o ojczyznę.
- Wcześniej nigdy nie mówił, że czegoś potrzebuje. Teraz jest inaczej. Napisał nam wprost na komunikatorze, że prosi o wsparcie - mówi Emil Majuk z Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.
Oleksandr poprosił o sprzęt do ochrony przed irańskimi dronami. - Zajmuje się w wojsku obroną przeciwlotniczą i wskazał, że bardzo przydałyby się im specjalne reflektory, które pomogłyby lepiej unieszkodliwiać nadlatujące drony - dodaje rozmówca TOK FM.
Powstała zatem specjalna zbiórka. - Planujemy dostarczyć na Ukrainę reflektory typu szperacz - sky beam, które pomogą lepiej zwalczać nadlatujące drony. Chcemy również kupić dla ukraińskiego wojska akumulatory i radiotelefony, bo o to prosił Olek - wyjaśnia Emil Majuk.
Reflektor szperacz, jak słyszymy, to sprzęt sceniczny, najczęściej używany na dużych scenach i przy wielkich widowiskach. - Tego się od wielu lat nie używało na polu walki, ale w tej wojnie okazało się, że lampy z długim promieniem są bardzo przydatne i efektywne, a nie są częścią wyposażenia wojskowego i dlatego bardzo by się przydały - wyjaśnia dalej Majuk.
'O 5.30 żona mnie budzi i mówi, że minister dzwoni...'. Wojewoda żegna się z urzędem
"Pomóżmy Olkowi skuteczniej bronić mieszkańców Ukrainy" - apelują organizatorzy zbiórki, którą można wesprzeć TUTAJ. Podkreślają, że liczy się każda symboliczna złotówka.
Polskie organizacje pozarządowe od dłuższego czasu alarmują, że międzynarodowe organizacje od wielu miesięcy ograniczają pomoc dla Ukrainy. Jak wyliczyło Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, to ograniczenie nawet o 80 procent. Chodzi m.in. o pomoc dla ukraińskich rodzin w Polsce. Bo wsparcia potrzebuje ciągle blisko milion osób przebywających w naszym kraju, wśród nich kobiety, dzieci i osoby starsze.
"Wychodząc naprzeciw tym potrzebom, ze wspólnej inicjatywy polskich organizacji, administracji i sektora prywatnego, powstaje specjalny fundusz (POP Fund), który na starcie przekaże na pomoc niemal 5 mln złotych" - czytamy na stronie PCPM, które od początku wojny w Ukrainie pomaga tam, na miejscu, ale też tutaj - w Polsce.
'Dla tego błysku w oku warto było jechać 2300 kilometrów'. Tak wspierają domy dziecka w Ukrainie