Dlaczego Kaczyńskiemu ukryli nazwisko? "Decyzja mogła być celowa"
- Jarosław Kaczyński jest w szpitalu w Lublinie. Rzecznik PiS podaje, że to rutynowe badania;
- Prezes PiS został wpisany jako pacjent NN - nieznany;
- "Chyba każdy w Polsce zna twarz Jarosława Kaczyńskiego. Nie wierzę, że lekarze czy pielęgniarki go nie rozpoznały" - słyszymy od jednego z lekarzy;
- Rzecznik marszałka Lubelszczyzny Remigiusz Małecki w rozmowie z nami przekonuje, że doszło do pomyłki.
Jarosław Kaczyński w piątek miał stawić się przed sejmową komisją regulaminową. Nie pojawił się, bo dzień wcześniej trafił do szpitala. Komisja chciała zająć się tematem immunitetu prezesa PiS. Chodzi o wydarzenia z ubiegłego roku, kiedy to komisja śledcza do spraw Pegasusa przesłuchiwała Kaczyńskiego. To wtedy Kaczyński miał powiedzieć - w kontekście Krzysztofa Brejzy: "Znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw". Brejza chce ścigania szefa PiS - by było to możliwe, wcześniej musi zostać uchylony immunitet.
Jak napisała 'Gazeta Wyborcza', Jarosław Kaczyński trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy alei Kraśnickiej w Lublinie. To placówka podlegająca pod marszałka województwa Jarosława Stawiarskiego z PiS. Pacjent miał tu trafić w piątek - przyjechał z Warszawy samochodem, w asyście ochroniarzy. Rzecznik PiS przekazał że chodzi o "rutynowe badania". Dlaczego akurat w szpitalu w Lublinie? Tego nie ujawnił. Rzecznik marszałka Lubelszczyzny Remigiusz Małecki przekonuje, że to jeden z najlepszych oddziałów kardiologii w Polsce.
Kaczyńskiego przyjęto jako NN. Nikt go nie rozpoznał?
Potwierdziliśmy informację, że pacjent - po przyjęciu do szpitala - w systemie informatycznym dostał status "NN", czyli nieznany. Takie oznaczenie dostają chorzy, którzy są np. osobami w kryzysie bezdomności czy po wypadku - bez dokumentów i numeru PESEL. W tym przypadku tak nie było. - Chyba każdy w Polsce zna twarz Jarosława Kaczyńskiego. Nie wierzę, że lekarze czy pielęgniarki go nie rozpoznały i dlatego wpisały NN - mówi nam jeden z lekarzy ze szpitala.
Dlaczego zatem taki status? - Decyzja mogła być celowa. Pacjenci NN - czyli tacy, którzy przyjeżdżają bez dokumentów, nie wiadomo jak się nazywają i kim są - trafiają do jednej dużej bazy. W przypadku pacjentów z nazwiskiem - w komputerze jest konkretna historia ich choroby, diagnozy, zastosowane terapie i wszyscy medycy ze szpitala mają do tego dostęp. A to duży szpital, więc prawdopodobnie nie chciano, by wszyscy wiedzieli, dlaczego Jarosław Kaczyński tu trafił - opowiada nasz rozmówca, który chce zostać anonimowy. - Jak dla mnie to bardzo zaskakująca praktyka. Z czymś podobnym się wcześniej nie spotkałem, choć różni politycy byli przecież w szpitalu - dodaje.
Papież Franciszek może abdykować. Kto przejmie stery w Watykanie?
Oficjalna wersja? 'Pomyłka'
Rzecznik marszałka Lubelszczyzny Remigiusz Małecki w rozmowie z nami przekonuje, że doszło do pomyłki. - Najprawdopodobniej pod wpływem emocji ze strony personelu placówki pacjent został zakwalifikowany jako NN, czyli osoba nieznana. Po przybyciu kierownika oddziału kardiologii natychmiast sytuacja została wyjaśniona i zmieniona, zgodnie z obowiązującą procedurą przyjmowania pacjentów w szpitalu - tłumaczy Małecki.
- Tak, jasne, personel był tak zdenerwowany i przejęty, że nie wiedział, co wpisuje w system albo - z wrażenia - nie rozpoznał lidera Prawa i Sprawiedliwości. Może ktoś w te bajki uwierzy, ja nie - odpowiada lekarz, z którym mamy kontakt.
Nie wiadomo, jak długo prezes PiS pozostanie w szpitalu. To dane wrażliwe, których nie ujawniono.