Szokujące odejście komendanta z Iławy. Takich policjanci nazywają "plecakami politycznymi"
W poniedziałek 13 stycznia odbyła się uroczystość pożegnania ze służbą insp. Waldemara Pankowskiego, dotychczasowego Komendanta Powiatowego Policji w Iławie (woj. warmińsko-mazurskie). Zamiast zwyczajowych uprzejmości, z ust - byłego już - mundurowego padły mocne słowa krytyki na temat polskiej policji.
Pankowski, który przechodzi na emeryturę, w swoim wystąpieniu (można je obejrzeć w sieci) wyjaśnił, że poniekąd został zmuszony do odejścia przez swoich przełożonych. Z jego relacji wynikało, że dostał propozycję przeniesienia do oddalonego o 200 km od Iławy Giżycka, co nie uwzględniało jego sytuacji rodzinnej. "Mam żonę, 6-letnią córkę i dwójkę dzieci, które już straciłem dzięki policji, można powiedzieć, bo cały czas pracowałem" - wyznał Pankowski.
Były komendant skrytykował również Komendanta Głównego Marka Boronia, stwierdzając, że ten marnuje zasoby ludzkie w policji. "Czy polską policję stać na to, żeby zwolnić policjanta w wieku 45 lat z dnia na dzień i płacić mu 10 tys. zł emerytury miesięcznie?" - zapytał retorycznie.
Komenda Powiatowa Policji w Iławie odpowiada na szokujące słowa
Komenda Powiatowa Policji w Iławie na szokujące słowa byłego pracownika zareagowała oświadczeniem, w którym wyjaśniono, że Komendant Wojewódzki Policji w Olsztynie insp. Mirosław Elszkowski dał Pankowskiemu możliwość kontynuowania służby na równorzędnym stanowisku w innym mieście, ale ten z tej oferty nie skorzystał. "Konieczność pełnienia służby przez komendantów jednostek powiatowych poza miejscem zamieszkania, często w miejscu znacznie od niego oddalonym, jest czymś zupełnie normalnym, co miało i ma miejsce również w garnizonie warmińsko-mazurskim" - dodano w komunikacie.
Trzaskowski leci w sondażach. 'Tęczowy Rafał' zaczyna 'śmiać się w twarz'
Były policjant o "teatrze" Pankowskiego. "Składam wyrazy współczucia rodzinie"
Dużo ostrzej sprawę na antenie TOK FM skomentował były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie oraz wykładowca akademicki insp. Piotr Caliński.
- To było przykre i mam wybór pomiędzy dwoma określeniami - "żałosne" i "żenujące". (...) To był teatr odegrany na potrzeby lokalne i spektakularny żal po śmierci mateczki partii. (...) Przy okazji składam wyrazy współczucia rodzinie, znajomym i dzieciom - skomentował gość "Pierwszego Programu" i podkreślił, że zachowanie Pankowskiego świadczy o tym, do czego polską policję doprowadziło osiem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Caliński powiedział, że dokonał w środowisku iławskich policjantów "researchu" na temat byłego komendanta. Jak mówił - Waldemar Pankowski za rządów PiS w ciągu czterech lat miał awansować z dyżurnego jednostki na komendanta powiatowego.
- To dzięki, jak mówią lokalni koledzy i koleżanki, wielokrotności udziału w ceremoniach miesięcznic i wspólnemu zdjęciu z pewnym małym przywódcą. (...) Ten człowiek pokazuje to, co policjanci nazywają "plecakami politycznymi". To typ charakterów, które spektakularnie charakteryzowały się koniunkturalizmem, oportunizmem i przede wszystkim serwilizmem. Mam nadzieję, że zmiana, która zachodzi, będzie eliminowała tego typu osobowości - stwierdził rozmówca Wojciecha Muzala.
Miała być Izera, a będzie 'klaster'. 'Możliwe nawet 7 tys. nowych miejsc pracy'
Zrzucił mundur, nie pożegnał sztandaru. "Patologiczny przejaw bufonady"
Pod koniec swojego przemówienia odchodzący komendant oznajmił, że nie pożegna sztandaru komendy policji i nie poda swojemu przełożonemu ręki. "Sztandaru nie żegnam, gdyż nie ma słów 'Bóg, Honor. Ojczyzna'. Ojczyzna kocha, prawo w Polsce nie obowiązuje, jako człowiek honoru nie mogę Panu podać ręki. Proszę podać podstawy mojego odejścia ze służby" - zwrócił się do insp. Elszkowskiego.
W ocenie gościa TOK FM nie taki przykład powinien dawać szef jednostki swoim podwładnym. - To jest dramat. Odmowa pożegnania się ze sztandarem jednostki dlatego, że tam nie jest napisane "Bóg, Honor, Ojczyzna" to spektakularny gest polityczny, podczas gdy na ten sam sztandar - obejmując jednostkę - przysięgał lojalność i przysięgał służyć wiernie rocie ślubowania. To patologiczny przejaw bufonady - nie szczędził gorzkich słów były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.
Były komendant czeka na telefon. "Tak nie wyglądają mechanizmy kadrowe"
Żegnając się ze stanowiskiem, odchodzący policjant tylko o jednym ze swoich przełożonych wypowiedział się ciepło. To nadinsp. Tomasz Klimek, były Komendant Wojewódzki Policji w Olsztynie, któremu Pankowski zawdzięcza swoją karierę. "Panie generale, melduję wykonanie zadania" - zwrócił się do swojego byłego szefa. Emerytowany Tomasz Klimek był obecny na uroczystości i to jemu Pankowski podał rękę i podziękował.
Węglowy gigant z Lubelszczyzny w tarapatach? 'Zablokują nam pieniądze i leżymy'
Caliński - w rozmowie z red. Muzalem - zwrócił uwagę na coś jeszcze. - Tam [w wypowiedzi policjanta] pada zdanie, które mną zdruzgotało: "Czekamy na zmiany i mam nadzieję, że wtedy ktoś do mnie zadzwoni", czyli - w skrócie - "pamiętajcie, że pokazałem spektakularny gest". Nie zdarza się w policji, że podejmuje się decyzję o odejściu ze służby, a później czeka się na telefon od przełożonych z innymi propozycjami. Tak się nie dzieje, tak nie wyglądają mechanizmy kadrowe w żadnej formacji - podkreślił insp. Caliński w rozmowie w TOK FM.