Trzęsienie ziemi w PGE Dystrybucja. 29 dyrektorów straciło pracę, "Solidarność" szykuje strajk
- PGE Dystrybucja przekonuje, że zwalnia, bo chce skończyć z 'gospodarką folwarczną';
- Wiele stanowisk - jak twierdzi PGE - miało charakter pozorny, a ich istnienie nie przekładało się na efektywność firmy;
- Inaczej całą sytuację postrzega zakładowa 'Solidarność' z Rzeszowa. Jej przewodniczący Edmund Myszka był jedną z osób, które straciły pracę;
- W opinii Myszki działania obecnych władz to polityczna czystka wymierzona w osoby kojarzone z poprzednią ekipą i aktywne związkowo;
- Zarząd PGE Dystrybucja skierował do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
W oświadczeniu przesłanym mediom PGE Dystrybucja poinformowała o rozwiązaniu stosunku pracy z 29 osobami pełniącymi funkcje kierownicze - dyrektorami oddziałów, ich zastępcami oraz dyrektorami pionów. Spółka przekonuje, że zmiany są wynikiem audytów, które wykazały nieprawidłowości w funkcjonowaniu niektórych struktur oraz nieuzasadnione mnożenie stanowisk kierowniczych. Wiele z tych stanowisk - jak twierdzi PGE - miało charakter pozorny, a ich istnienie nie przekładało się na efektywność firmy.
Jak mówi pełnomocnik zarządu ds. operacyjnych Marek Goluch, "nie można dłużej tolerować sytuacji, w której jeden oddział przypomina feudalne księstwo, a dyrektor traktuje go jak prywatny folwark". Zmiany mają zatem - wedle opinii spółki - z jednej strony charakter oszczędnościowy, z drugiej zaś są próbą przywrócenia przejrzystości i odpowiedzialności w zarządzaniu spółką należącą do Skarbu Państwa.
Związki zawodowe: To czystka polityczna
Inaczej całą sytuację postrzega zakładowa "Solidarność" z Rzeszowa. Jej przewodniczący Edmund Myszka był jedną z osób, które straciły pracę. Krytykował zmiany kadrowe, jakie zaczęły się w spółce po objęciu władzy przez nowy zarząd, powołany już za rządów koalicji 15 października. W jego opinii działania obecnych władz to polityczna czystka wymierzona w osoby kojarzone z poprzednią ekipą i aktywne związkowo.
- To jest przyczyna jedna: żeby naszą organizację, która jest najliczniejsza, sprowadzić do załamania, do strachu, do uciszenia co do Podkarpacia i Oddziału Rzeszów PGE Dystrybucja - mówi Myszka.
Jak sam twierdzi, nigdy nie pełnił funkcji kierowniczej w strukturach PGE Dystrybucja, był tzw. pracownikiem szeregowym, a mimo to został objęty falą zwolnień. Zarzuca też nowemu zarządowi brak dialogu społecznego i działania o charakterze odwetowym.
W odpowiedzi na zwolnienia "Solidarność" zapowiada akcję protestacyjną. Rozważany jest strajk ostrzegawczy, a także pikiety przed siedzibą PGE Dystrybucja w Lublinie i oddziałami w całym kraju. Związkowcy twierdzą, że zostali zlekceważeni i pozbawieni możliwości udziału w jakiejkolwiek konsultacji.
Sprawę śledzi prokuratura
Sprawa ma również wymiar prawny. Nowy zarząd PGE Dystrybucja skierował do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Mają one dotyczyć m.in. możliwych nieprawidłowości przy podpisywaniu umów na zewnętrzne usługi - w tym usługi wycinki drzew, ekspertyz czy doradztwa, które miały być zawyżone lub zbędne.
Władze spółki podkreślają, że zamierzają dokładnie przeanalizować wszystkie umowy podpisywane przez zwolnionych menedżerów. Celem ma być nie tylko zidentyfikowanie przypadków ewentualnych nadużyć, ale też odzyskanie części środków, które mogły zostać wydane niegospodarnie.
Z informacji pracowników PGE, którzy chcieli zachować anonimowość, wynika, że niektóre kontrakty mogły być podpisywane z firmami powiązanymi rodzinnie lub towarzysko z pracownikami spółki. Chodzi m.in. o wycinki drzew pod liniami wysokiego napięcia. Powinny być one przeprowadzane regularnie. Tymczasem z przekazu pracowników PGE Dystrybucja z Rzeszowa wynika, że mimo iż płacono zewnętrznym firmom, to w niektórych miejscach objętych taką "wycinką" obecnie rosną sporych rozmiarów drzewa.