advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Podkarpackie

"Wytłukł mi pół stada kur". Niedźwiedzie coraz bliżej domów w Bieszczadach

4 min. czytania
08.03.2026 09:00

- Wyszłam wieczorem zamknąć kury i nagle zobaczyłam, że coś stoi przy stodole. Najpierw myślałam, że to pies. A to była niedźwiedzica z małym. Chodziły między budynkami jak u siebie - opowiada pani Maria z okolic Soliny. Podobnych historii w Bieszczadach jest więcej. Wraz z pierwszymi cieplejszymi dniami niedźwiedzie wychodzą z gawr i pojawia się dobrze znany tu problem - co z tym zrobić?

Niedźwiedzie budzą się w Bieszczadach. Samorządy chcą twardszych działań, przyrodnicy mówią: najpierw prewencja
Niedźwiedzie budzą się w Bieszczadach. Samorządy chcą twardszych działań, przyrodnicy mówią: najpierw prewencja
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER
  • Niedźwiedzie w Bieszczadach coraz częściej przychodzą blisko domów i niepokoją mieszkańców;
  • Samorządy chcą mieć możliwość szybszego reagowania na incydenty - w Sejmie toczą się prace w tej sprawie;
  • Przyrodnicy stawiają na edukację i zabezpieczanie gospodarstw.

Dla wielu mieszkańców Bieszczadów spotkania z niedźwiedziami przestały być czymś niezwykłym. Zwierzęta coraz częściej pojawiają się w pobliżu domów, pasiek czy kurników. Pan Andrzej z okolic Polańczyka mówi wprost o stratach w gospodarstwie. - Rano wychodzę do kurnika, a tam wszystko rozwalone. Pióra wszędzie, siatka porwana. Wytłukł mi pół stada kur. Człowiek się zastanawia, co będzie następne - rozkłada bezradnie ręce.

Podobną historię przytacza pani Maria. - Wyszłam wieczorem zamknąć kury i nagle zobaczyłam, że coś stoi przy stodole. Najpierw myślałam, że to pies. A to była niedźwiedzica z małym. Chodziły między budynkami jak u siebie - wspomina.

Mieszkańcy przyznają, że z roku na rok takich sytuacji jest więcej. W wielu miejscowościach niedźwiedzie widywane są już nie tylko w lasach, ale również na skraju wsi.

Samorządy alarmują: problem narasta

- Problem wraca. Od kilku lat mamy coraz więcej sytuacji z niedźwiedziami. Moim zdaniem populacja jest już zbyt duża jak na ten obszar - przekonuje wójt gminy Solina Adam Piątkowski.

Według różnych szacunków na terenie całych Bieszczadów może żyć od 100 do 300 niedźwiedzi. Zwierzęta coraz częściej pojawiają się także w miejscowościach turystycznych. - Jeżeli niedźwiedzie chodzą po Polańczyku, a nawet pojawiają się na terenie przedszkola w czasie jego funkcjonowania, to trudno mówić o pełnym bezpieczeństwie mieszkańców - podkreśla wójt Soliny.

Samorządowcy zwracają uwagę, że dziś mają bardzo ograniczone możliwości reagowania. Interwencje podejmuje najczęściej policja, ale ich dojazd bywa długi. - Z Leska do wielu miejscowości w naszej gminie jest nawet 30 kilometrów. Czas reakcji może wynosić 40 minut albo godzinę - tłumaczy Piątkowski. W tym czasie zwierzę zdąży już odejść albo wyrządzić szkody.

Nowe przepisy mają zmienić system interwencji

W Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o ochronie przyrody. Projekt ma umożliwić powołanie specjalnych zespołów interwencyjnych. Ich zadaniem byłoby reagowanie na zgłoszenia mieszkańców i płoszenie zwierząt.

Jednym z narzędzi ma być możliwość używania broni gładkolufowej z gumową amunicją. Taki sposób odstraszania ma sprawić, że niedźwiedź zapamięta nieprzyjemne doświadczenie i zacznie unikać miejsc, w których spotkał ludzi.

Projekt zakłada także możliwość znakowania i monitorowania zwierząt oraz prowadzenia działań edukacyjnych. Rozwiązanie ma być wzorowane na systemie stosowanym od lat w Tatrzańskim Parku Narodowym. Samorządowcy liczą, że dzięki temu reakcja na pojawienie się niedźwiedzia będzie szybsza, a liczba szkód w gospodarstwach spadnie.

Przyrodnicy: najważniejsza jest prewencja

Nie wszyscy jednak uważają, że najważniejsze jest płoszenie zwierząt czy walka o zgody na odstrzał. Przyrodnicy podkreślają, że wiele konfliktów można ograniczyć, zanim do nich dojdzie. Robert Gatzka - biolog ze Stowarzyszenia Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny - zwraca uwagę, że niedźwiedzie pojawiają się przy domach przede wszystkim dlatego, że znajdują tam łatwy dostęp do jedzenia.

- Najskuteczniejszą metodą ograniczania konfliktów jest prewencja. Jeżeli pasieki, kurniki czy śmietniki są odpowiednio zabezpieczone, niedźwiedzie przestają się nimi interesować - tłumaczy.

Jednym z najczęściej stosowanych rozwiązań są elektryczne ogrodzenia, czyli tzw. pastuchy. - Tam, gdzie są stosowane, liczba szkód wyraźnie spada - podkreśla Gatzka. Jego zdaniem równie ważna jest edukacja mieszkańców i turystów. - Niedźwiedzie bardzo szybko uczą się, gdzie mogą znaleźć łatwe pożywienie. Jeśli ludzie zostawiają resztki jedzenia albo niezabezpieczone odpady, to dla zwierząt jest to zaproszenie - mówi.

Gminy działają, ale brakuje pieniędzy

W niektórych bieszczadzkich gminach próbuje się wprowadzać rozwiązania prewencyjne. Przy współpracy z organizacjami pozarządowymi jak Fundacja WWF Polska i Stowarzyszenie POBF i RDOŚ, samorządy dostarczają elektryczne ogrodzenia albo pomagają mieszkańcom zabezpieczać gospodarstwa. Wprowadzają też dość często proste z pozoru rozwiązania, jak chociażby zmiana frekwencji odbioru odpadów.

Problemem są jednak pieniądze.

- Niektóre gminy naprawdę starają się działać prewencyjnie, ale często muszą się nagłówkować, skąd wziąć na to środki - mówi Gatzka.

Jego zdaniem potrzebny jest jasny i stabilny system finansowania takich działań z budżetu państwa. - Jeżeli państwo chce realnie ograniczyć konflikty między ludźmi a niedźwiedziami, to powinno zapewnić przejrzysty system wsparcia finansowego na zabezpieczenia, takie jak elektryczne ogrodzenia czy zamykane metalowe śmietniki - podkreśla.

Bez tego - jak dodaje - wiele gmin po prostu nie będzie w stanie prowadzić takich działań na większą skalę i coraz głośniej będzie domagało się drastycznych kroków, jak chociażby odstrzał.

Dwie wizje rozwiązania problemu

W Bieszczadach wyraźnie widać dwie wizje tego, jak rozwiązać problem niedźwiedzi. Samorządowcy chcą przede wszystkim narzędzi do szybkiego reagowania i odstraszania zwierząt, które podchodzą zbyt blisko ludzi. Przyrodnicy przekonują natomiast, że kluczowa jest zmiana podejścia - zabezpieczanie gospodarstw, edukacja mieszkańców i ograniczanie sytuacji, w których niedźwiedzie uczą się, że przy domach łatwo znaleźć jedzenie. Obie strony zgadzają się jednak co do jednego: wraz z nadejściem wiosny temat znów stanie się bardzo aktualny.

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...

Quiz: Czytasz newsy uważnie? Quiz o najważniejszych wydarzeniach minionego tygodnia

1/11 Nazwy skoordynowanej operacji USA i Izraela wymierzonej w Iran to...

Źródło: TOK FM