Długi weekend z Janem Pawłem? Kolbuszowa zaprasza do Adamczychy
- "1670" to serial Netfliksa, którego premiera odbyła się w grudniu 2023;
- Zdjęcia do serialu odbywały się na terenie Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej;
- Dyrektorka skansenu o pierwszym spotkaniu z twórcami serialu: "Przyszedł kierownik produkcji i główny scenograf. Powiedzieli mi, że bardzo im się to miejsce podoba i że nie wyjdą z biura, dopóki się nie dogadamy";
- Co z obiektami, które zostają w Kolbuszowej po "1670"? Na razie zostają w skansenie. "Zapraszamy wszystkich, którzy chcą je oglądać" - mówi dyrekcja.
Zdjęcia do pierwszej odsłony serialu "1670" powstawały od stycznia do kwietnia 2023 r. Premiera była w połowie grudnia tego samego roku i już kilka dni później pierwsi fani przyjeżdżali do skansenu w Kolbuszowej, żeby zobaczyć Adamczychę.
Całkiem niedawno, bo 9 sierpnia, został tu otwarty Podkarpacki Szlak Filmowy. Cały dzień poświęcony był właśnie popularnemu serialowi Netfliksa i przyciągnął do Kolbuszowej prawdziwe tłumy. Na miejscu pojawiło się 4 tysiące osób. Mogli wziąć udział w grze "Bieg chłopa pańszczyźnianego" i spotkać się z twórcami serialu. - O tym, że produkcja ma wielu fanów, wiedzieliśmy z mediów, ale przyznam, że frekwencja nas zaskoczyła - mówi dyrektorka Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej Katarzyna Dypa.
"Powiedzieli, że nie wyjdą, dopóki się nie dogadamy"
Dyrektorka opowiada nam anegdotę o tym, co miało zdecydować, że zdjęcia do "1670" powstawały w Kolbuszowej. - Otóż twórcy zwiedzili wiele skansenów, a żeby podjąć ostateczną decyzję, próbowali owoców jabłoni na ich terenie. Powiedzieli sobie: "tam, gdzie będzie najlepsza jabłonka, tam będzie najlepsze miejsce do zdjęć". A my faktycznie mamy pyszne, stare odmiany jabłoni - wskazała, zachęcając do próbowania owoców w czasie odwiedzania muzeum.
Moja rozmówczyni wspomina też pierwsze spotkanie z twórcami serialu. - Przyszedł kierownik produkcji i główny scenograf. Powiedzieli mi, że bardzo im się to miejsce podoba i że nie wyjdą z biura, dopóki się nie dogadamy - wspomniała.
Chwaliła również profesjonalizm ekipy. - Dokładnie wiedzieli, w jakim miejscu się znajdują - że to muzeum, w którym obowiązują specjalne zasady. Że mamy zabytki, muzealia i że eksponaty są tutaj najważniejsze. A to jest chyba największy trud w pracy z filmowcami - połączenie tych dwóch żywiołów - podkreślała Katarzyna Dypa. - Wyobraźnia filmowców jest nieskrępowana. My chcemy im tę pracę ułatwić, ale jednocześnie musimy zadbać o obiekty na terenie muzeum - dodała.
Początki skansenu w Kolbuszowej sięgają lat 50. XX w. Ekspozycja została otwarta w 1978 roku. Na terenie muzeum są zlokalizowane dwie wsie - Lasowiaków i Rzeszowiaków, czyli dwóch grup etnograficznych, które żyły na terenie północnej części województwa podkarpackiego.
Twórcy "1670" musieli stworzyć dwory dla bohaterów serialu od zera. W pobliżu oryginalnych budynków skansenu powstały zatem dworek Jana Pawła Adamczewskiego i znienawidzonego przez niego sąsiada Andrzeja oraz m.in. gospoda "U Żyda".
Adamczycha - nowy filmowy sektor w skansenie
Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej miało wcześniej doświadczenie pracy z ekipami filmowymi, bo to właśnie tutaj w 2016 r. powstawały zdjęcia do "Wołynia", ale klimat obu produkcji jest zupełnie inny.
Wojciech Dragan zwraca uwagę na podział wśród turystów odwiedzających skansen na tych, którzy są zafascynowani serialem "1670" i tym rodzajem żartu oraz tych, którzy bardzo poważnie traktują historię Polski i opowieścią o Adamczysze nie są zachwyceni. - Uważam, że powinni popatrzeć na to z większym przymrużeniem oka. Serial traktuje o naszych dzisiejszych przywarach, tylko że jest wrzucony w realia historyczne - mówił.
Dragan odpowiada w skansenie za koordynowanie współpracy ekip filmowych i muzeum i - jak sam mówił - pilnowanie filmowców. - Zdarzyło się, że podczas kręcenia filmu "Wołyń" zatrzymywałem plan, bo było niebezpiecznie i nikt nie miał do mnie pretensji - wspominał. - Wzywałem strażaków, żeby polewali strzechy naszych obiektów tak, by nic im nie groziło w czasie sceny, gdzie był ogień. Podczas kręcenia "1670" takich potrzeb nie było. Mają świetnego pirotechnika - dodawał.
Etnograf znalazł się w napisach końcowych produkcji, które tu powstawały. - Jak to się mówi, byłem na liście płac - śmieje się. - Ale ja to traktuję jako przygodę. Moim zadaniem jest po prostu dbanie o to, żeby pod względem konserwatorskim wszystko było dobrze. I jak do tej pory podczas żadnej produkcji nie było większych problemów - zapewniał kustosz kolbuszowskiego skansenu.
Co dalej z Adamczychą?
Co z obiektami, które zostają w Kolbuszowej po "1670"? Na razie zostają w skansenie. - Zapraszamy wszystkich, którzy chcą je oglądać. Nie mielibyśmy sumienia zabierać dworu Jana Pawła czy karczmy. Wiadomo, że to jest scenografia, więc ona nie została zbudowana tak jak nasze chałupy - na lata, tylko jest tymczasowa - powiedziała Katarzyna Dypa. Na jak długo zostaną? Nie wiadomo.
W to, że o filmowej Kolbuszowej będzie jeszcze głośno, nie wątpi szefowa Podkarpackiej Komisji Filmowej. - Myślę, że skansen w Kolbuszowej chętnie przyjmie kolejne produkcje, tym bardziej że branża filmowa jest niewielka i taka informacja od jednej ekipy do drugiej szybko trafia. Branża filmowa, producenci już wiedzą, że w skansenie w Kolbuszowej znajdą przyjazne miejsce dla swojej produkcji. Także czekamy na kolejne filmy - podsumowała Marta Kraus.