advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

"Są wyzywane albo słyszą, że mają mówić po polsku. Nie zawsze wiem, jak pomóc". Trudna praca asystentek wielokulturowych

3 min. czytania
22.02.2023 09:48
W polskich szkołach - dzięki finansowemu wsparciu Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej - zatrudnionych jest obecnie około tysiąca kobiet z Ukrainy. Najwięcej - w Warszawie, Bydgoszczy i Lublinie. Ukrainki zostały wrzucone na głęboką wodę, bo wcześniej nie były asystentkami międzykulturowymi. Polsce Forum Migracyjne wpadło na pomysł, który może im pomóc w codziennej pracy.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Ukraińskie nauczycielki trafiły do polskich szkół - szczególnie w większych miastach - niedługo po wybuchu wojny. Dzięki programowi 'Cash for Work' mają pracę, zarabiają, czują się potrzebne. Z danych Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej wynika, że jest ich w szkołach już ponad tysiąc, a planowane jest zatrudnianie kolejnych.

Wprowadzenie ich do szkół było jednak dużym wyzwaniem. Kobiety często w ogóle nie znały języka polskiego. Ukraińscy uczniowie, którym miały pomagać, borykali się natomiast z wieloma problemami, takimi jak lęk, depresja czy powojenna trauma. Nie chcieli się uczyć, nie potrafili odnaleźć się w nowej polskiej rzeczywistości. Do tego dochodziły konflikty rówieśnicze, a czasem wręcz przemoc.

- Bywało i nadal bywa trudno. Często chodzi o dzieci, które w Ukrainie bardzo dobrze się uczyły, a tutaj sobie nie radzą. Staram się im pomóc, ale moje możliwości są ograniczone. Bywa, że są wyzywane przez innych uczniów albo słyszą, że mają mówić po polsku, a przecież są tutaj dopiero od kilku miesięcy. Sytuacje są różne. Nie zawsze czuję się kompetentna, by pomóc w konflikcie, którego podłożem są na przykład różnice kulturowe - mówi nam pani Ola, nauczycielka matematyki, dziś asystentka.

Platforma dla asystentek z Ukrainy

By nauczycielkom pomóc, warszawska Fundacja Polskie Forum Migracyjne - wspólnie z International Rescue Committee - tworzy platformę internetową do szkolenia asystentek, które trafiły do szkół. - Pracujemy nad platformą, gdzie osoby będą mogły przejść kurs on-line i zostać certyfikowanym asystentem lub asystentką międzykulturową. Platforma będzie darmowa, a forma on-line zapewni dostęp do szkoleń także osobom spoza dużych ośrodków miejskich - słyszymy od Weroniki Rzeżutka-Wróblewskiej.

- Zauważyliśmy, że włożenie dużej grupy osób do pracy, do której nie były przygotowane, to ogromne wyzwanie. Stąd pomysł na platformę, na której będziemy mogli przekazywać nowo zatrudnionym w tej branży osobom nasze doświadczenia - tłumaczy Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego.

Zajęcia mają być prowadzone wyłącznie on-line. - Chcemy uczyć między innymi o tym, jak jest zorganizowany nasz polski system szkolny, jakie są prawa i obowiązki uczniów i rodziców, co mówi polskie prawo na temat dzieci z innych krajów. Ale asystentki poprosiły też, by mówić o przemocy, w jaki sposób na nią reagować - mówi Kosowicz. Jak dodaje, zdarza się, że ukraińskie dzieci opowiadają o tym, że są bite przez rodzica. Albo, że doświadczają przemocy ze strony rówieśników w szkole i że są przez nie nierozumiane. - Chodzi o to, aby asystentka dostała narzędzia, jak reagować, jak rozmawiać, jak mediować, jak rozwiązywać problemy. By znała polskie prawo i wiedziała, że określone zachowania można uznać za niedopuszczalne - dodaje Kosowicz.

Chodzi o możliwość szkoleń poza dużymi miastami, bo to przełoży się na zwiększenie liczby asystentów międzykulturowych w polskich szkołach, ale też o podnoszenie kwalifikacji zawodowych kobiet z Ukrainy.

Jak już wcześniej pisaliśmy, na Uniwersytecie Warszawskim powstały specjalne studia dla asystentek międzykulturowych. To pierwsze takie studia w Polsce, skierowane do osób, które pracują z dziećmi cudzoziemskimi. Dzięki zagranicznemu dofinansowaniu nie trzeba za nie płacić. Studia są stacjonarne, zgłosiło się na nie nieco ponad 30 osób.

- Asystent międzykulturowy nie tylko pomaga uczniom w odrabianiu lekcji czy w kontaktach z polskimi nauczycielami, ale jest też mediatorem między dwoma różnymi kulturami, sposobami postrzegania tego, co dzieje się w danej szkole. Czasem jest to ktoś, kto musi szybko zainterweniować, by przeciwdziałać konfliktom czy nie dopuścić do ich eskalacji - tłumaczył w TOK FM prof. Mikołaj Pawlak z Uniwersytetu Warszawskiego, jeden z inicjatorów powstania nowego kierunku studiów podyplomowych.