,
Obserwuj
Mazowieckie

Ich obywatelski zryw zablokował wycinkę. Teraz pokazują innym, jak walczyć o las

4 min. czytania
23.12.2023 09:00
- Lasy Państwowe to instytucja, w której nie ma kultury dialogu. Gdy podjęta zostaje jakaś decyzja, prawie nie ma szans, by ją zmienić - mówią nam aktywiści z Mazowsza, którzy walczą o ochronę lasów. Jak podkreślają, są przypadki, gdy się to udaje - tak jak w małej miejscowości Szumin, gdzie obywatelski zryw zablokował wycinkę.
|
|
fot. archiwum prywatne 'Lasy i Obywatele''

Lasy i Obywatele to dziś prężnie działająca fundacja z Mazowsza, która wspiera aktywistów i aktywistki z całej Polski. Początki były jednak dość niepozorne. - Mieliśmy własny las do obronienia - w miejscowości, z którą jesteśmy związani - wspomina Marta Jagusztyn, twórczyni inicjatywy, w którą zaangażowało się kilkadziesiąt osób z lokalnej społeczności.

Chodzi o las w Szuminie na Mazowszu (niedaleko Wyszkowa), należący do Nadleśnictwa Łochów. - Okazało się, że ma być rębnia [usuwanie poszczególnych gatunków drzew - red.], o której niewiele było wiadomo. Zaczęliśmy o ten las walczyć i odkrywać, jak bardzo absurdalna, a czasem wręcz patologiczna, jest polska gospodarka leśna - opowiada TOK FM Jagusztyn.

Wszystko zaczęło się w 2019 roku. Aktywiści - mieszkańcy Szumina - przeszli przez wielogodzinne negocjacje z leśnikami, wizyty w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, aż w końcu sprawa znalazła finał w sądzie. To o tyle ciekawe, że po raz pierwszy to obywatele złożyli pozew cywilny - broniąc "swojego" lasu - i wywalczyli zabezpieczenie, które spowodowało, że do wycinki nie doszło. Przynajmniej na razie, bo proces ciągle trwa. Dotyczy naruszenia dóbr osobistych, a dokładniej "prawa do korzystania z wartości środowiska naturalnego'' związanego z prawem do prywatności czy "prawem do spokojnego i efektywnego korzystania z walorów nieruchomości posadowionych na terenie lasu objętego działaniami pozwanego".

Kolejny zastrzelony żubr w Białowieży. 'To jest nasza wina'

- W kwestii zarządzania lasami w Polsce dostęp do sądu jest bardzo ograniczony. Nawet jeśli gospodarka leśna w jakimś miejscu jest prowadzona niezgodnie z prawem, to nie możemy tego zaskarżyć w sądzie administracyjnym. Dlatego musieliśmy wybrać inną drogę - cywilną. To precedensowy proces w skali Polski, wytoczony przez nas - obywateli. I wygraliśmy zabezpieczenie. Dopiero to sprawiło, że Lasy Państwowe się zatrzymały - mówi Jagusztyn. I dodaje, że w procesie sądowym występuje trzydzieści osób - powodów i powodek.

Jak dodaje, na podstawie doświadczeń własnych, ale też aktywistów z całej Polski wie, że Lasy Państwowe to instytucja, w której "nie ma kultury dialogu" - gdy podjęta zostaje jakaś decyzja, prawie nie ma szans, by ją zmienić. Jednak w związku z przejęciem władzy przez nową większość pojawiła się szansa na zmiany.

- W trakcie ostatnich wyborów, razem z innymi organizacjami, prowadziliśmy bardzo intensywne prace nad tym, by kwestia lasów weszła do tzw. mainstreamu. I z dumą muszę powiedzieć, że się udało. Mamy deklarację 40 posłów, posłanek, senatorów i senatorek, że popierają zapisy tzw. Manifestu Leśnego. To zestaw postulatów strony społecznej. Pod całością lub częścią z nich podpisało się również pięciu ministrów i ministerek nowego rządu. Dodatkowo kwestia lasów weszła do programów politycznych. Ten wątek jest też w umowie koalicyjnej, więc teraz już tylko czekamy na zmiany - mówi pani Marta.

"20 procent najcenniejszych obszarów leśnych zostanie wyłączone z wycinki, eksport nieprzetworzonego drewna zostanie ograniczony, a drewno będzie służyć głównie polskim przedsiębiorcom'' - zapisano w umowie koalicyjnej. "Ustanowimy społeczny nadzór nad lasami oraz wdrożymy program odnowy bagien i torfowisk. W porozumieniu z lokalnymi społecznościami zwiększymy powierzchnię parków narodowych'' - napisali politycy z demokratycznej większości.

Sprawdź, gdzie wytną las

Fundacja "Lasy i Obywatele" dziś pomaga też innym. Prowadzi m.in. wyszukiwarkę "Zanim wytną twój las" , na której można sprawdzić, w jakich nadleśnictwach planowane są wycinki drzew. Narzędzie jest bardzo proste - przedstawia mapę poszczególnych nadleśnictw i informacje, gdzie planowana jest wycinka.

Dla przykładu - z mapy wyczytamy, że w Nadleśnictwie Siedlce na Mazowszu - w jednym z pododdziałów o powierzchni 1,25 hektara - "zaplanowano wycinkę 30 proc. dojrzałych drzew w formie dziur na całej powierzchni w ramach rębni gniazdowej. Wycinkę już rozpoczęto".

Inny z przykładów to Nadleśnictwo Drewnica - pododdział o powierzchni 5,22 hektara, gdzie "zaplanowano wycinkę prawie wszystkich dojrzałych drzew na całej powierzchni".

- Stworzyliśmy to narzędzie z własnej potrzeby, kiedy sami mierzyliśmy się z kłopotami związanymi z brakiem dostępu do informacji publicznej. Najpierw w ogóle nam jej nie udzielano, a potem przekonaliśmy się, że nawet jeśli informację dostajemy, to w postaci kompletnie niezrozumiałej. To bardzo techniczny język, kody typu 1B czy 4C albo sformułowania typu 1706.233.199A.00. I to dopiero trzeba przetłumaczyć na prostą, konkretną informację o tym, że np. dane dwa hektary lasu w ciągu następnych pięciu lat zostaną wycięte do gołej ziemi. I tym się zajmujemy - mówi Grzegorz Jakacki z Fundacji Lasy i Obywatele.

Lasy Państwowe w Lublinie muszą zapłacić za brak jawności. Sąd o 'rażącym naruszeniu prawa'

Kto korzysta z wyszukiwarki?

Nasi rozmówcy przekonują, że zainteresowanie ich narzędziem jest ogromne. - Najczęściej korzystają z niego osoby, które kochają jakiś las, blisko którego np. jeżdżą na wakacje. W wyszukiwarce sprawdzają, czy nie planuje się tam wycinek - stwierdza Jakacki.

- Ludzie w ogóle nie zdają sobie z tego sprawy, że lasy są tak intensywnie eksploatowane gospodarczo. Niejednokrotnie dla osób, które skorzystają z naszej mapy, jest to impuls do działania w obronie danego miejsca - dodaje. Jak tłumaczy, ludzie próbują protestować, negocjować, wejść w dialog w leśnikami.

- Często udaje się wtedy skorzystać ze swojego prawa do wniesienia uwag do Planu Urządzenia Lasu. Nie jest to powszechna wiedza, ale takie uwagi można i należy zgłaszać. To nasze prawo - podkreśla aktywista. Przekonuje też, że w Polsce problem związany z wycinką jest bardzo duży. - My w naszych działaniach dotykamy wierzchołka góry lodowej. Zaczęliśmy zbierać informacje od mieszkańców całej Polski o inicjatywach obywatelskich w obronie lasów. Okazało się, że jest tego mnóstwo i wciąż takich działań przybywa - podsumowuje.