Marsz 11 stycznia. Gdzie będą utrudnienia?
Zgromadzenie organizowane jest pod hasłem "Protestu Wolnych Polaków". Zebrani mają sprzeciwiać się ostatnim zmianom w mediach publicznych oraz aresztowaniu polityków Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Politycy Prawa i Sprawiedliwości namawiają do pojawienia się w czwartek na ulicach stolicy.
Marsz 11 stycznia. Jaka trasa?
Zgromadzenie rozpocznie się przed Sejmem około godziny 16. Następnie demonstrujący przejdą trasą: Wiejska, plac Trzech Krzyży, Nowy Świat, rondo de Gaulle’a, Nowy Świat, Świętokrzyska - przed siedzibę Telewizyjnej Agencji Informacyjnej na placu Powstańców Warszawy.
Warszawski ratusz uprzedza, że w czasie wydarzenia mogą wystąpić znaczne utrudnienia w ruchu. Z uwagi na zapowiadaną liczbę uczestników policja może zdecydować o zamknięciu ulic na trasie przemarszu. Wówczas na trasy objazdowe zostaną skierowane autobusy linii: 106, 107, 108, 111, 116, 117, 118, 127, 128, 158, 159, 166, 171, 175, 178, 180, 222, 503, 507, 517, 518, 521 i E-2.
W sytuacji, gdy rondo de Gaulle’a będzie nieprzejezdne, również tramwaje zmienią swoje trasy. Chodzi o linie: 7, 9, 22, 24 i 25. Po stronie Ochoty dojadą tylko do placu Starynkiewicza. Z kolei na Pradze 7, 22 i 25 będą kursowały do Wiatracznej, a 9 i 24 do pętli aleja Zieleniecka.
"Warszawski Transport Publiczny jest przygotowany na różne scenariusze zmian w ruchu" - zapewniają urzędnicy ratusza. Na ulicach stolicy mają pojawić się informatorzy WTP, którzy pomogą pasażerom znaleźć odpowiedni środek transportu. Pracować będą także instruktorzy nadzoru ruchu.
Barierki znów przed Sejmem. Jest stanowisko Hołowni. 'Nie zgodzę się na narażenie życia'
Marsz 11 stycznia. Ile osób przyjdzie?
Kilka dni temu prezes PiS Jarosław Kaczyński wyraził nadzieję, że demonstracja będzie "okazała". - Liczymy, że to będzie poważna demonstracja i że pozwoli na uświadomienie wielu naszym obywatelom, że stan, w którym się znajdujemy, jest groźny - powiedział.
Prof. Radosław Markowski w TOK FM mówił, że bardziej niż frekwencja na marszu ciekawi go to, "czy odbędzie się on spontanicznie". - Czy rzeczywiście ludzie masowo przyjdą, czy jest to coś możliwego do dokonania przez tę partię. Ponieważ w ostatnim ośmioleciu PiS zagrabił mnóstwo publicznych pieniędzy na to, żeby - tak jak za komunizmu - zwozić autobusami i innymi środkami tych, którzy się wahają - wskazał.
Michał Kamiński, senator Unii Europejskich Demokratów, w "Wywiadzie Politycznym" TOK FM przekonywał, że PiS ma problem ze wzbudzeniem prawdziwych emocji w swoim elektoracie. - Wbrew temu co opowiadają PiS-owscy spin doktorzy, nie ma żadnej szczególnej mobilizacji. (...) Oglądałem SMS-y jednej z organizacji związkowych, która w jednym z polskich miast desperacko szuka ludzi na manifestację - opowiadał wicemarszałek Senatu.