,
Obserwuj
Mazowieckie

Barierki znów przed Sejmem. Jest stanowisko Hołowni. "Nie zgodzę się na narażenie życia"

oprac. Karolina Wiśniewska
3 min. czytania
11.01.2024 14:25
Marszałek Szymon Hołownia informuje, że barierki przed Sejmem zostały postawione na życzenie policji. - Jutro do 5 rano mają zniknąć - stwierdził. Wszystko ma związek z protestem organizowanym przez PiS.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

- Zgodziłem się, by w związku z zaplanowanym na czwartek protestem przed Sejmem zostały postawione barierki. Poprosiła o to policja, która dała do zrozumienia, że to kwestia bezpieczeństwa - powiedział w czwartek po południu marszałek Szymon Hołownia.

Doprecyzował, że barierki zostały ustawione w czwartek o godzinie 5 rano. - I jutro do 5 rano ma ich nie być - dopowiedział. Podkreślił, że 'to jest coś, czego on by nie chciał oglądać przed Sejmem'.

- Myśmy tam mieli plan taki i nalegaliśmy na to, by tam stali tylko funkcjonariusze w kordonie (...). Ale Komenda Stołeczna stała bardzo twardo na stanowisku, że akurat na ten czas to może zagrażać zdrowiu, życiu funkcjonariuszy. A ja nie będę się zgadzał na narażanie zdrowia i życia kogokolwiek - wyjaśniał dalej Hołownia.

Marsz 11 stycznia

Na czwartkowe popołudnie planowany jest marsz polityków i sympatyków PiS określany jako 'Protest Wolnych Polaków'. Zgromadzenie ma się rozpocząć o godzinie 16 przed Sejmem. Organizatorzy spodziewają się kilkudziesięciu tysięcy osób.

Zdjęcia barierek od czwartkowego poranka udostępniali w mediach społecznościowych m.in. politycy PiS. Poseł Dariusz Piontkowski, były minister edukacji, napisał: 'Czyżby marszałek Hołownia zmienił zdanie? Już nie jest otwarty na spotkanie ze wszystkimi?'.

Piontkowski nawiązał do słów marszałka Sejmu sprzed kilku tygodni. Szymon Hołownia - przejmując fotel marszałka - zadeklarował jasno, że policyjne barierki znikną sprzed budynku parlamentu. Tak zresztą się stało. Najpierw część z nich przesunęli sami obywatele, a pozostałe wywiozły służby. - Dość już tych barier nastawiano między nami - mówił wówczas Hołownia.

Barierki przed Sejmem. Jest odpowiedź rzeczniczki i ministra

Na wpis posła Piontkowskiego zareagowała Katarzyna Karpa-Świderek, rzeczniczka marszałka Sejmu. 'Celem nadrzędnym jest bezpieczeństwo demonstrantów i funkcjonariuszy w czasie zgromadzenia. Zabezpieczenia staną na prośbę policji i po proteście zostaną zdemontowane. Sejm jest i będzie otwarty i bezpieczny dla obywateli. Czy to się komuś podoba czy nie' - napisała.

W podobnym tonie na antenie TOK FM wypowiadał się szef MSWiA Marcin Kierwiński. Pytany o zabezpieczenia czwartkowej demonstracji, powiedział: 'Siły i środki będą adekwatne do tego, ile będzie osób i jak będą się zachowywać'. - Zawsze przy dużej demonstracji, a pewnie to będzie duża demonstracja, jest ryzyko. Policja będzie wykonywać swoje obowiązki, bronić infrastruktury Sejmu - przekonywał gość Poranka Radia TOK FM.

Dopytywany przez red. Karolinę Lewicką o barierki, podkreślił, że jeśli takie będzie zalecenie policji - to zostaną one rozstawione 'w celu zapewnienia bezpieczeństwa'. - Ale nawet jeśli one wrócą, to po wydarzeniu będą zdemontowane - zapewnił minister.

Marsz 11 stycznia. Gdzie będą utrudnienia?

Sprzed Sejmu protestujący mają przejść na plac Powstańców Warszawy - przed siedzibę Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Trasa marszu przebiega ulicami: Wiejska, plac Trzech Krzyży, Nowy Świat, rondo de Gaulle’a, Nowy Świat, Świętokrzyska.

Mieszańcy Warszawy muszą liczyć się z utrudnieniami w ruchu. Policja może zamykać wymienione ulice na czas przemarszu. Autobusy i tramwaje zostaną skierowane na objazdy. Więcej tutaj >>