,
Obserwuj
Mazowieckie

"Chciałbym już wyjść z tego bagna". Sędzia Tuleya zdziwiony biernością warszawskiego środowiska

3 min. czytania
05.02.2024 07:00
- Chciałbym już myśleć o przyszłości, o sądzie XXI wieku, a nie ciągle babrać się w jakichś rozliczeniach i zastanawiać, czy sądem, w którym orzekam, kierują już kompetentne osoby, czy też nie - mówi TOK FM Igor Tuleya, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Warszawie.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Sędzia Igor Tuleya orzeka w VIII Wydziale Karnym Sądu Okręgowego w Warszawie. Był jedną z twarzy walki o praworządność przez ostatnie lata. Przez ponad 700 dni nie orzekał, bo był zawieszony w czynnościach za swoje decyzje orzecznicze. Przywróciła go Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, która zastąpiła Izbę Dyscyplinarną, czyli sąd, który nigdy sądem nie był.

- Naprawdę chciałbym już wyjść z tego bagna, które zgotowała nam poprzednia ekipa rządząca przez ostatnich osiem lat. Chciałbym już myśleć o przyszłości, o sądzie XXI wieku, a nie ciągle babrać się w jakichś rozliczeniach i zastanawiać, czy sądem, w którym orzekam, kierują już kompetentne osoby, czy też nie - mówi Tuleya w rozmowie z TOK FM. W Sądzie Okręgowym w Warszawie na razie nie doszło do zmiany prezesów. Instytucją kierują osoby powołane jeszcze za tzw. dobrej zmiany.

Sędzia Tuleya: Myślę, że nie jestem raptusem 

Sędzia przyznaje, że ostatnie dwa tygodnie to spore przyspieszenie w przywracaniu praworządności w Polsce, szczególnie w prokuraturze. Mamy nowego pełniącego obowiązki prokuratora krajowego oraz zmiany na szczeblu prokuratur regionalnych. Ale w sądach wciąż zmian jest niewiele. - W Sądzie Okręgowym, w którym pracuję, wśród sędziów widać zniecierpliwienie, że niewiele się zmienia, że te zmiany nie idą szybciej. Myślę, że nie jestem jakimś raptusem, ale takich głosów jak mój jest znacznie więcej. Efektem tego są uchwały podejmowane przez sędziów, choćby ostatnio w okręgu w Gorzowie Wielkopolskim, w sprawie zmiany prezesów - mówi Tuleya.

Przyznaje, że również sędziowie z jego sądu przymierzają się do przyjęcia takiego stanowiska w sprawie zmiany osób kierujących Sądem Okręgowym w Warszawie. - Chcemy wysłać pismo z naszymi podpisami do ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Choć dziwi mnie trochę bierność naszego - warszawskiego środowiska, że jeszcze takiej uchwały czy pisma nie sporządziliśmy - przyznaje.

- Absolutnie jestem przekonany, że pan minister Bodnar jest odpowiednią osobą do dokonywania reform i odbudowywania praworządności w naszym kraju. Rozumiem też, że rozpoczęto od zmian w prokuraturze. Ale liczyłbym na to, że pewne rzeczy - również w sądach - będą się dziać szybciej. Prezesem Sądu Apelacyjnego w Warszawie jest ciągle rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab [obecnie formalnie zawieszony w czynnościach przez ministra sprawiedliwości - przyp. red.], a to oznacza, że ciągle twarzami polskiego sądownictwa są nominaci Zbigniewa Ziobry - mówi Tuleya. Jak dodaje, tak jak broniono praworządności, tak samo energicznie trzeba teraz tę praworządność odbudowywać. - Dość oglądania się za siebie - mówi gość TOK FM.

Prokurator od akt w garażu odwołany. Bodnar wskazał już następcę

Nasz rozmówca ma około ośmiu postępowań dyscyplinarnych. - Nie wiem, na jakim są etapie. W moich sprawach - jako Igor Tuleya - niczego nie oczekuję od ministra Bodnara, ale sygnalizuję, że takich spraw - wszczętych i prowadzonych przeciwko sędziom, którzy niczego złego nie zrobili, nie złamali prawa - w całym kraju jest mnóstwo. Trwają latami. Trzeba zaprowadzić tutaj porządek i tych skompromitowanych funkcjonariuszy w końcu od tego odsunąć - dodaje Tuleya.

Tuleya do KRS się nie wybiera

Pytany o orzekanie w składach z tzw. neosędziami mówi, że tego nie robi - "nie dlatego, że ich nie lubi". - Mamy świadomość, że wyrok wydany z osobą, której status może być kwestionowany, po prostu może się nie utrzymać. Mamy tu już szereg orzeczeń, w tym Sądu Najwyższego - wyjaśnia sędzia. Jak wskazuje, tzw. neosędziów w Sądzie Okręgowym w Warszawie jest coraz więcej. - W moim wydziale to już mniej więcej połowa. To kolejny argument za tym, by ostatecznie zamknąć kwestię neosędziów - wyjaśnić ją z pożytkiem nie tylko dla sądownictwa, ale przede wszystkim dla zwykłych obywateli - twierdzi Igor Tuleya.

Zapytaliśmy sędziego, czy wybiera się do nowej, już w pełni legalnej, Krajowej Rady Sądownictwa. O tym, że nie wyklucza udziału w niej, mówił nam jakiś czas temu inny z sędziów - Paweł Juszczyszyn. - Nie, ja się do KRS nie wybieram. Natomiast wierzę, że jeśli rzeczywiście skład nowej Krajowej Rady Sądownictwa będzie wybierany zgodnie z konstytucją i będą tam przedstawiciele środowiska sędziowskiego wybrani przez sędziów, to jestem przekonany, że zasiądą tam najlepsi. Ja nie mam takich ambicji - podsumowuje.